Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Lee Gamble – In A Paraventral Scale

Początek trylogii.

Jest jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci obecnej sceny elektronicznej. Wizualnie: bo w festiwalowym tłumie zawsze wyróżnia się swą kurtką typu bomber i nasuniętą na czubek głowy czapeczką. Ale też muzycznie: bo od prawie dekady serwuje niekonwencjonalną muzykę wymykającą się jednoznacznej klasyfiakcji. Jakby tego mało w ostatnich miesiącach objawił się również jako pomysłowy kurator młodych talentów, którym pomaga publikując ich nagrania nakładem własnej wytwórni UIQ, czego przykładem wydane niedawno debiutanckie albumy Zuli i Nkisi.

Na producenckim polu nie do pobicia są nadal do dzisiaj jego płyty dla wytwórni PAN. „Dutch Tvashar Plumer”, „Diversions 1994-1996” i „Koch” z jednej strony w pomysłowy sposób dekonstruowały jungle i techno, a z drugiej – objawiały niezwykły talent Londyńczyka do tworzenia abstrakcyjnych brzmień. W tym kontekście nagrany w 2017 roku dla Hyperdub krążek „Mnestic Pressure” był nieco mniej oryginalny. Artysta i wytwórnia byli jednak zadowoleni ze współpracy, czego efektem jest kolejny album Lee Gamble’a dla firmy Kode9’a.

Kolekcję otwiera wypełniona rozjeżdżonymi pasażami klawiszy egzotyczna synteza brytyjskiego ambientu i japońskiego new age („Fata Morgana”). Potem dostajemy wielobarwną wersję IDM-u, skoncentrowaną na rozwibrowanych arpeggiach („Folding”). Kolejne nagranie rozwija się powoli – i dopiero po dłuższej chwili uderza w nim połamany rytm („Moscow”). „BMW Shuanghuan X5” zgodnie ze swym tytułem to kompozycja spleciona z odgłosów pędzących samochodów, zanurzonych w przeciągłych partiach onirycznych syntezatorów.

„Chant” zaskakuje swym rozedrganym brzmieniem, łączącym poszatkowane akordy klawiszy z rwanymi głosami i rytmicznymi uderzeniami dźwiękowego brudu. Połamana rytmika pojawia się ponownie w „In The Wreck Room” – i jest to abstrakcyjna wersja klasycznego jungle’u, napakowana ćwierkającymi syntezatorami i radiowymi loopami. Całość wieńczy kompozycja „Many Gods, Many Angels”, w której odgłosy samochodów i samolotów zamieniają się w rozświetlone smugi ambientowego dźwięku.

„In A Paraventral Scale” trwa niewiele ponad pół godziny. Ten krótki format wynika z tego, że nowy album Lee Gamble’a ma być pierwszą częścią muzycznej trylogii, która w całości zostanie opublikowana w tym roku przez Hyperdub. Pod wspólnym tytułem „Flush Real Pharynx” londyński producent postanowił opowiedzieć nam o otaczającej nas rzeczywistości, w której realny świat miesza się z cyfrowym, tworząc widmowy byt nieuchwytnej fatamorgany. Pierwsza część zestawu brzmi nieźle – zobaczymy co będzie z następnymi.

Hyperdub 2018

www.hyperdub.net

www.facebook.com/Hyperdub.Records

www.facebook.com/leegamblemusic

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze