Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Daniel Spaleniak – Burning Sea

Porządki w filmowej szufladzie.

Czwarta płyta Daniela to wydawnictwo gromadzące stricte filmową twórczość muzyka. Znajdują się na niej kompozycje z „Elementary”, „Good Behavior”, „Ozark”, czy „The Path”. Przy słuchaniu ”Burning Sea” ta informacja nie jest nam kompletnie potrzebna, gdyż sama muzyka broni się mocno i mogłaby stanowić autonomiczny byt. Fakt, że znalazła się w kilku serialach i filmach w charakterze ilustracyjnym, tylko może wpłynąć na poszerzenie grona jej odbiorców.

Koncepcja zamknięcia wszystkich kompozycji w jednym albumie, tak by stanowił spójną całość to zabieg, który niekiedy jest popełniany na siłę. Nie dotyczy to jednak „Burning Sea”. Ich wspólny mianownik jest konsekwentnie nadpisywany chłodnym, niepokojącym mrokiem. Czuć w tej muzyce wietrzną przestrzeń i chłód. Bywa, że generuje irracjonalny niepokój. Jej dosyć dużym mankamentem jest to, że poszczególne utwory są bardzo krótkie i kończą się zbyt nagle. Jest to domena muzyki pisanej na potrzeby filmu.

Formuła piosenki pojawia się wyłącznie w tytułowym „Burning Sea”. Usłyszeć można tam skrzypce Tomasza Mreńcy, który od pewnego czasu towarzyszy Danielowi również na koncertach. Pozostały, czteroletni już materiał to spokojne, harmonijne, ambientowe kompozycje, które mają w sobie pierwiastek folku, który w dotychczasowej twórczości Daniela wybrzmiewał bardziej dosłownie. Wyłania się on z całości chyba najbardziej poprzez gitarę.

Genialna okładka jest dopełnieniem całości.

Daniel Spaleniak

15.02.2019 | Antena Krzyku

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze