Wpisz i kliknij enter

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Brytyjsko-amerykański serial „Czarnobyl” zdobył w szybkim tempie spory rozgłos i stał się mocno komentowanym zjawiskiem wykraczającym poza telewizję. Paradoksalnie w świecie zalewanym dziennie przez „fake newsy”, miniserial o katastrofie w elektrowni jądrowej, wywołał spore poruszenie w kwestii prawdy w nim zwartej. Internet zaczął śledzić na ile historia opowiadana na ekranie miała oparcie w rzeczywistości. Prawda odegrała tu również istotną rolę, a konkretnie chodzi o skutki sytuacji kiedy prawdę staramy się przykryć, nie zważać na nią albo nią manipulować. To serial o cenie kłamstwa, a nie udałby się aż tak bardzo, gdyby nie muzyka Hildur Guðnadóttir.

Klasycznie wyszkolona wiolonczelistka z Islandii w swojej karierze nagrywała m.in. z Pan Sonic czy Múm. Pracowała na rzecz teatru, ale również udzielała się Islandzkiej Orkiestrze Symfonicznej. Spokojnie rozwijała również swoją karierę solową wydając swoje płyty. Pisała również muzykę do filmów i seriali. Warto zwrócić uwagę na jej współpracę z Jóhannem Jóhannssonem. Krótko mówiąc nie była osobą przypadkową, kiedy producenci serialu „Czarnobyl” powierzyli jej stworzenie ścieżki dźwiękowej. Przed rozpoczęciem nagrań udała się na Litwę do nieczynnej elektrowni jądrowej Ignalina, żeby poczuć atmosferę miejsca i wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Hildur Guðnadóttir za wszelką cenę stara się unikać patosu albo posypywania cukrem. Artystka zamiast tego postanowiła przedstawić nam jak, gdyby można by było ją usłyszeć, brzmiała by radioaktywność. Będąc na Litwie, z pomocą Chrisa Watsona zarejestrowała dźwięki, które można było w niej uchwycić. One posłużyły za główne źródło muzyki. Przetworzone, zapętlane, samplowane, otoczone monumentalnymi ścianami dźwięku dały wyraz rozpadu, którego świadkami jesteśmy na ekranie. Idąc w stronę muzyczną należałoby skorzystać z takich określeń jak ambient, drone czy noise, ale nijak to się ma do efektu końcowego.

Ten album momentami ociera się o wybitność („12 Hours Before”). Przyzywa metaliczną posępność („Bridge of Death”), odwzorowuje radioaktywną grozę („Pump Room”) czy daje wyobrażenie o pracy tych wszystkich czujników, liczników Geigera i turbin („Gallery”). Jest również miejsce na ludzki dramat w najdoskonalszym „Vichnaya Pamyat” z udziałem Lwowskiego Chóru. Minimalistyczne wątki z dodatkiem fortepianu i głosu artystki można usłyszeć w „Líður (Chernobyl Version)”. Cała ścieżka dźwiękowa wyrębuje sobie drogę do niezależności, a jednocześnie jest ściśle związana z ludzką tragedią, którą spowodowało ukrywanie prawdy, mamienie społeczeństwa oraz doprowadzenie przez partię do sytuacji kiedy sekretarz partii, wcześniej pracownik fabryki butów, dyskutuje z fizykiem jądrowym i to on ma głos decydujący.

Deutsche Grammophon | 2019
FB
Spotify
FB Deutsche Grammophon







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy