Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.

Earth Trax – LP1
Jarek Szczęsny:

Nic ponadto.

Radosław Kurzeja – Ogród botaniczny w Palermo
Jarek Szczęsny:

Niekontrolowane lenistwo.



Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen

Pomnik żałoby.

Załatwmy na początku rzeczy oczywiste. Jak powszechnie wiadomo „Ghostseen”, najnowszy album Nicka Cave`a, jest kontynuacją znakomitego krążka „Skeleton Tree”. Oba dotyczą śmierci 15-letniego syna artysty i są próbą poradzenia sobie z żałobą, zmaganiem z nią oraz, w konsekwencji, przekuciem jej na dzieło artystyczne. Los dorzucił do tego jeszcze zeszłoroczną śmierć Conway`a Savage`a, wieloletniego pianisty The Bad Seeds. Nad procesem twórczym czuć oddech kostuchy, więc nie można spodziewać się muzycznych fajerwerków. Tym większym zaskoczeniem była opublikowana okładka (flamingi, lew) przedstawiająca sielski krajobraz. Może ten kiczowaty obrazek ma, w przerysowanej formie, przypominać świat, który bezpowrotnie został utracony?

Słychać to w tekstach kilku utworów tego 68-minutowego, dwupłytowego albumu. Przyjrzyjmy się wersom z „Sun Forest”: „There is nothing more valuable than beauty, they say / There is nothing more valuable than love / And I lie amongst the leaves and the burning trees / And the fields of smoke and the black butterflies / And the screaming horses and your bright green eyes, so beautiful / Oh, your bright green eyes, so beautiful”. Takich rozdzierających momentów znajdziemy tu dużo. Trudny do pojęcia, a nawet niemożliwy, ból skapujący z tekstów Cave`a oraz jego stylu śpiewu i oszczędnych aranżacji jest trudny do udźwignięcia. Wszystko jest grane z rozwagą i z zachowaniem intymnego charakteru.

Dobrą wiadomością jest to, że wyraźniej daje się odczuć wpływ Nicka Cave`a na cały proces twórczy. Jego rozbicie i zagubienie, tak wyraźne w przypadku „Skeleton Tree”, nie jest już podstawą nowych utworów. Nie chcę pisać piosenek, bo rozciągnięte kompozycje z „Ghostseen” niczym nie przypominają tego, w czym Australijczyk specjalizował się od dłuższego czasu. Nie powinno to być zaskoczeniem, gdyż jak wyznał to w filmie „One More Time With Feeling”, nie pokłada on nadziei w piosenkach. To tak jakby Papież ogłosił nagle, że stracił wiarę.

Trudno mi sobie też wyobrazić odczucia wykonawcy w trakcie wyśpiewywania tekstu z „Bright Horses”: „Well, there are some things that are hard to explain / But my baby’s coming home now on the 5:30 train”. Zresztą to jeden z najlepszych utworów na płycie, przeszywający na wylot. Dosłownie chwilę później mamy „Waiting for you”, w którym Cave prezentuje praktycznie nagie i rozdzierające wołanie na tle ambientu i w towarzystwie fortepianu. Wszystko zaczyna się od przywołania postaci Elvisa Presleya jako przenośni artysty, który stoi na scenie w obliczu ogromu tragedii i śpiewa: „Peace will come”. Porażające.

W finale płyty pojawia się utwór „Hollywood”, będący niejako odpowiedzią na powyższe wołanie. Mamy więc buddyjską przypowieść o Kisie, której zmarło dziecko, a ona ma nadzieję na jego wskrzeszenie przez Buddę, który w odpowiedzi wysyła ją „po ziarnko gorczycy z domu, w którym nikt nie umarł”. Wkrótce dociera do niej sens tej nauki i chowa swoje dziecko w lesie: „Everybody’s losing someone / It’s a long way to find peace of mind, peace of mind”. Powyższe słowa Nick Cave wyśpiewuje w górnych rejestrach, w których nigdy go nie słyszałem. Ukojenie jest możliwe.

Pora jakoś to zakończyć. Gdzieniegdzie znaleźć można oceny sięgające po określenie „arcydzieło”. Osobiście tak nie uważam, a w sprawie oceny ocen innych recenzentów, przypomnę tylko, że muzyka to nie sport i odczucia autorów są silnie zindywidualizowane. Słusznie zauważył Bartek Chaciński, że Warren Ellis mógł postarać się bardziej, co jednak wpływa na odbiór całości. Z innej beczki kompletnie nie rozumiem narzekań, na które natknąłem się w internecie, że powinno być więcej rocka albo że Cave do Grindermana powinien wrócić. To może jeszcze jakieś selfie powinien wstawić z grobu syna, co? Proszę wybaczyć, ale czytanie takich opinii wzbudza we mnie złość. „Ghosteen” mógłby nie powstać i nikt nie mógłby mieć tego artyście za złe, ale powstał i jest pomnikiem żałoby. Nawet jeśli nie jest arcydziełem, to jest albumem ważnym i emocjonalnie wyczerpującym.

Ghosteen Ltd. | 2019
FB
Youtube

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 5

  1. OślicaWidzącaAnioła

    Zanim będzie się po raz enty powielało informacje jako by Skeleton Tree był hołdem zmarłemu synowi warto trochę samemu poszperać
    Większość utworów na płytę powstała zanim doszło do tego tragicznego zdarzenia.

  2. sasquad

    A co miał stworzyć w takim stanie po śmierci syna? Oczekiwaliście disco polo? Twierdzenia że ta płyta jest nudna są po prostu żenujące.

    • Anonim

      Dlaczego żenujące? Tak uważam – ta płyta to zbiór snujów, których nie da się przesłuchać w całości. I nie chodzi o disco polo ( słabe porównanie).

  3. Anonim

    Dla mnie ta płyta jest potwornie nudna. Bardzo lubię Cave’a, ale jedno Skeleton Tree wystarczy.