Gil Scott-Heron – We’re New Again – a Reimagining by Makaya McCraven
Łukasz Komła:

Rewolucji nie będzie.  

Nicolas Jaar – Cenizas
Jarek Szczęsny:

Bez planów na przyszłość.

BOA – Outer Gateways
Paweł Gzyl:

Dubstep ciągle żywy.

Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.



Ubi Sunt i dźwiękowe podróże – rozmowa z Florą Yin-Wong

Flora Yin-Wong jest londyńską artystką najbardziej znaną z łączenia dźwiękowej palety Chin, sampli instrumentów Yangqin czy świątynnych gongów z analogową muzyką techno, hard drum i gqom – pełnie możliwości rozwijając nocą, kiedy subkultury i underground wypełniają przestrzenie publiczne. Biorąc pod uwagę charakterystyczne dla niej brzmienie, nie dziwi fakt, że najnowsze dzieło Yin-Wong dokumentuje zjawisko déjà vu w technologicznej rzeczywistości (Somerset House Studios, 2019). Na pierwszy rzut oka, produkcje Yin-Wong mogą wydawać się zorientowane rozrywkowo, inspirowane housem i muzyką techno, jednak w perspektywie najnowszego projektu Ubi Sunt, badającego związek między pamięcią, emocjami i nagromadzonymi na telefonie nagraniami (a więc materii, której własną wersję może mieć każdy), artystka wpełza pod skórę słuchacza, przekładając związane z pracą podróże w nostalgiczną, uniwersalną wyprawę. Szczególnie interesujące zdają się być codzienne emocje w cieniu egzystencjalnych tematów śmierci, transmisji i odrodzenia o zdecydowanie pozaklubowej prowieniencji: nagrane odgłosy śniegu, tokijskiego supermarketu, tureckiego ślubu, rozmowy w galerii sztuki czy mnichów słyszanych w samochodym radiu.

25 października Flora Yin-Wong zagra w Warszawie na Jasnej 1 w ramach cyklu imprez programowanych przez magazyn Progrefonik. W oczekiwaniu na ten wieczór, Kasia Jaroch rozmawia z Florą Yin-Wong o odbytej w Montrealu rezydencji i wyjątkowej wspólnocie kobiet.

 *  *  *

Właśnie wróciłaś z rezydencji w Kanadzie, gdzie przygotowywałaś projekt dla Somerset House Studios, występowałaś także na festiwalu Mutek w Montrealu. Jakie masz wrażenia?

Myślę, że była to wyjątkowa okazja do stworzenia wspólnoty z artystkami pochodzącymi z różnych miejsc na całym świecie, jednocześnie poprzez wspólne występy i pracę, miałam możliwość przeniesienia się do ich rzeczywistości. Podstawowy fakt, że program był przeznaczony dla artystek identyfikujących się jako kobiety, wytworzył silne poczucie bliskości, które zdarza się rzadko. Wydaję mi się, że to była raczej kolektywna podróż, a nie typowy festiwal, na którym zawsze Ci sami artyści przyjeżdzają i wyjeżdżają po jednej nocy.

W DJ setach łączysz house, techno a nawet acid techno z emotywnymi i eksperymentalnymi ścieżkami. Co przyszykowałaś dla warszawskiej publiczności?

Moje DJ sety są szybkie i róznorodne, łączą grom, hard drum, techno, grime itp., a live’y dostosowuję to rodzaju wydarzenia i przestrzeni. Następny set z Kelly Moran w Londynie prawdopodobnie będzie bardziej melodyjny i ambientowy. Nie wiem jeszcze czego się spodziewać po Warszawie, ale czuję, że ludzie mogą być raczej otwarci na eksperymenty. Pewnie będę chciała zagrać bardziej eksperymentalnie!

W twoich kompozycjach wykorzystujesz umiejętności gry na instrumentach smyczkowych. Co najbardziej interesuje Cię w wykorzystaniu żywych instrumentów?

Wydaję mi się, że podczas gry na żywych instrumentach jest więcej miejsca na szukanie ich różnorodnych barw. Ciągnie mnie najbardziej do tych strun, które pochodzą z kultur, o trudnym dostępie i nietypowej naturze. Teraz interesują mnie też metalowe i drewniane instrumenty perkusyjne.

 

Opowiedz o twojej ostatniej rezydencji w Somerset House Studios, projekcie Ubi Sunt, powstałym we współpracy z japońskim artystką Go Watanabe.

W tym projekcie chciałam poskładać wspomnienia w nowe narracje. Niektóre historie stojące za nagraniami pochodzą z mrocznych miejsc w mojej przeszłości. Kilka ścieżek dotyczyło różnic w dialektach współistniejących kultur, jak mainstreamowe EDM nagrane na siłowni, zestawione z prastarą muzyką plemienną.

Jak opiszesz swój stosunek do sound artu?

Nie wiem dokładnie jak zdefiniować sound art w opozycji do muzyki. Nie mam doświadczenia ze szkoły muzycznej, więc dla mnie jest to dokładnie to samo.

Jakich dźwięków poszukujesz podczas sesji nagrań terenowych?

Nie przygotowuje się do nagrań terenowych, nagrywam dźwięki takimi, jakie są. W związku z tym zazwyczaj nagrywam swoim iPhonem. To sprawia, że są one bardziej intymne, wychodzą z moich emocji, a nie sterylnych warunków czy bardzo dokładnych nagrań, wykonywanych w celach „zawodowych”.

https://soundcloud.com/floraytw

https://www.facebook.com/florayinwong/


 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze