Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Claro Intelecto – In Vitro – Volume 1 & 2
Paweł Gzyl:

Piękna, ale niemodna muzyka.

Paweł Doskocz / Vasco Trilla – Hajstra
Jarek Szczęsny:

Nieprawidłowości w działaniu zmysłów.

Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.



Planetary Assault Systems – Plantae

W stronę psychodelii.

Luke Slater obchodzi w tym roku trzydziestą rocznicę swego fonograficznego debiutu – jego debiutancka EP-ka pod szyldem Translucent ukazała się bowiem dokładnie w 1989 roku. Dwa nagrania z „Momentary Vision” były całkiem udanymi wariacjami na temat detroitowego techno i otworzyły brytyjskiemu producentowi drogę do dalszej kariery. Jednym z jej najważniejszych przystanków okazało się powołanie do życia projektu Planetary Assault Systems w 1993 roku.

Jego pierwsza EP-ka zatytułowana „Planetary Funk Vol. 1” w oczywisty sposób odwoływała się do schedy po „czarnej” muzyce i powstała jako wyraz fascynacji Slatera ówczesnymi dokonaniami Jeffa Millsa oraz Roberta Hooda. I trzeba przyznać, że w najlepszych momentach kariery tego projektu brytyjskiemu producentowi udało się osiągnąć pułap muzyki tworzonej przez detroitowych mistrzów. Tak dzieje się również na najnowszej płycie firmowanej tym szyldem – „Planetae”.

Zestaw otwiera dosyć nietypowe dla Slatera nagranie – wypełniony wokalnymi efektami i szeleszczącym loopem „Red”. Dopiero w „Whip It Good” rozbrzmiewa charakterystyczny dla tego projektu transowy minimal, spleciony z huraganowego bitu i zgrzytliwej pętli o industrialnym rodowodzie. Wokalne odgłosy ułożone w wibrujący loop powracają w „Spell A”, poddając się hipnotycznemu pulsowi o tribalowym brzmieniu.

„Kamani” to kolejny minimalowy killer w wykonaniu Slatera: wypełniony podwodnym arpeggiem i elektrycznymi smagnięciami. W „Mugwort” uderza najcięższy rytm w tym zestawie – wnosząc jednak świetlistą partię syntezatorów. Płytę wieńczy jeden z najwspanialszych utworów firmowany nazwą Planetary Assault Systems: trwający jedenaście minut transowy „Peru Drift”, w którym piłujący loop rodem z nagrań Suicide zostaje podszyty psychodelicznym pasażem klawiszy.

Sześć nagrań z „Planetae” zostało wyprodukowanych z aptekarską precyzją. Tu nie ma przypadkowych dźwięków. Każdy loop (bo to właśnie z nich w głównej mierze składają się zawsze nagrania projektu) ma tu swoją funkcję: albo wciąga do hipnotycznego tańca, albo – tworzy psychodeliczną atmosferę. Tego typu muzyka wypełnia właściwie każdą płytę Planetary Assault Systems, ale tylko w niektórych momentach Slater osiąga wręcz metafizyczny wymiar – i tu na pewno dzieje się tak w „Peru Drift”.

Ostgut Ton 2019

www.ostgut.de/label

www.facebook.com/Ostgut.Ton.OFFICIAL

www.facebook.com/LukeSlaterPlanetaryAssaultSystems

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze