Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Planetary Assault Systems – Plantae

W stronę psychodelii.

Luke Slater obchodzi w tym roku trzydziestą rocznicę swego fonograficznego debiutu – jego debiutancka EP-ka pod szyldem Translucent ukazała się bowiem dokładnie w 1989 roku. Dwa nagrania z „Momentary Vision” były całkiem udanymi wariacjami na temat detroitowego techno i otworzyły brytyjskiemu producentowi drogę do dalszej kariery. Jednym z jej najważniejszych przystanków okazało się powołanie do życia projektu Planetary Assault Systems w 1993 roku.

Jego pierwsza EP-ka zatytułowana „Planetary Funk Vol. 1” w oczywisty sposób odwoływała się do schedy po „czarnej” muzyce i powstała jako wyraz fascynacji Slatera ówczesnymi dokonaniami Jeffa Millsa oraz Roberta Hooda. I trzeba przyznać, że w najlepszych momentach kariery tego projektu brytyjskiemu producentowi udało się osiągnąć pułap muzyki tworzonej przez detroitowych mistrzów. Tak dzieje się również na najnowszej płycie firmowanej tym szyldem – „Planetae”.

Zestaw otwiera dosyć nietypowe dla Slatera nagranie – wypełniony wokalnymi efektami i szeleszczącym loopem „Red”. Dopiero w „Whip It Good” rozbrzmiewa charakterystyczny dla tego projektu transowy minimal, spleciony z huraganowego bitu i zgrzytliwej pętli o industrialnym rodowodzie. Wokalne odgłosy ułożone w wibrujący loop powracają w „Spell A”, poddając się hipnotycznemu pulsowi o tribalowym brzmieniu.

„Kamani” to kolejny minimalowy killer w wykonaniu Slatera: wypełniony podwodnym arpeggiem i elektrycznymi smagnięciami. W „Mugwort” uderza najcięższy rytm w tym zestawie – wnosząc jednak świetlistą partię syntezatorów. Płytę wieńczy jeden z najwspanialszych utworów firmowany nazwą Planetary Assault Systems: trwający jedenaście minut transowy „Peru Drift”, w którym piłujący loop rodem z nagrań Suicide zostaje podszyty psychodelicznym pasażem klawiszy.

Sześć nagrań z „Planetae” zostało wyprodukowanych z aptekarską precyzją. Tu nie ma przypadkowych dźwięków. Każdy loop (bo to właśnie z nich w głównej mierze składają się zawsze nagrania projektu) ma tu swoją funkcję: albo wciąga do hipnotycznego tańca, albo – tworzy psychodeliczną atmosferę. Tego typu muzyka wypełnia właściwie każdą płytę Planetary Assault Systems, ale tylko w niektórych momentach Slater osiąga wręcz metafizyczny wymiar – i tu na pewno dzieje się tak w „Peru Drift”.

Ostgut Ton 2019

www.ostgut.de/label

www.facebook.com/Ostgut.Ton.OFFICIAL

www.facebook.com/LukeSlaterPlanetaryAssaultSystems

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze