Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.

Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.



Shanti Celeste – Tangerine

Na poprawę nastroju.

Shanti Celest zachwyciła się techno i house’m podczas jednej z darmowych imprez plenerowych, organizowanych w minionej dekadzie na terenie Lake District w Anglii – i ten ich euforyczny duch sprawił, że zaczęła regularnie podróżować ze swej małej miejscowości do Leeds i Manchesteru, aby bawić się w tamtejszych klubach. Z czasem zaprzyjaźniła się z lokalnym soundsystemem Subdub. I to właśnie jego członkowie zachęcili ją, by sama zaczęła didżejować i produkować muzykę.

Tak też się stało: Shanti przeniosła się do Bristolu i rozpoczęła pracę w sklepie płytowym Idle Hands. Ma on również swoją wytwórnię – i młoda Angielka zadebiutowała w jej barwach w 2014 roku. Od tamtej pory zrealizowała kilka kolejnych EP-ek dla takich tłoczni, jak Secretsundaze czy Future Times, zdobywając renomę utalentowanej dostarczycielki radosnej i melodyjnej muzyki klubowej. Podsumowaniem dotychczasowego okresu działalności artystki jest jej debiutancki album nagrany dla własnej wytwórni Peach Discs.

Shanti ma lekką rękę do onirycznej elektroniki – i takie właśnie brzmienia otwierają płytę w ambientowym „Sun Notification”. Słychać je również w „Infinitas”, ale tym razem są już podszyte solidnym bitem i klangującym basem, składając się na stylową wersję detroitowego techno. W „May The Day” pojawiają się dynamiczne breaki, które stanowią idealny podkład pod kumkające akordy rodem z dawnych nagrań B12. Potem znów przychodzi czas na ambient w ozdobionym dźwiękami kalimby utworze „Natura”. Techno powraca z „Aqua Block” – ale i tu wypełniają je strzeliste klawisze, układające się w nastrojową melodię.

Jeszcze bardziej taneczny charakter ma „Sesame” – bo to amerykański garage house osadzony na szurającym rytmie i dudniącym basie. „Slow Wave” to ilustracyjna miniatura, która zgodnie z tytułem zwalnia taneczny puls muzyki, by łagodnie ustąpić miejsca wypełnionemu indyjskimi samplami zdubowanemu downtempo w „Voz”. Wraz z „Want” uderza niespodziewanie rave’owa energia, skoncentrowana na szybkich breakach i euforycznych klawiszach. Całość kończy się w wyciszony sposób ambientowym „Moons”.

Trzy kwadranse spędzone z „Tangerine” mija niespodziewanie szybko, bo Shanti Celeste zadbała, aby jej debiutancka płyta była różnorodna, łącząc ekspresyjne techno i house z łagodnym ambientem. Bez względu jednak na to, po jakie brzmienia brytyjska producentka sięga, za każdym razem dostajemy ciepłą, subtelną i pozytywną muzykę. To znak rozpoznawczy artystki, który wyróżnia na plus jej twórczość ze współczesnej sceny klubowej. Chcecie poprawić sobie nastrój – to posłuchajcie „Tangerine”.

Peach Discs 2019

www.facebook.com/peachdiscs

www.facebook.com/ShantiCeleste

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze