Robin Saville – Build A Diorama
Paweł Gzyl:

Na powitanie wiosny.

Ku_tzu – Architekci wspomnień
Jarek Szczęsny:

Miejsce, w którym wszystko słychać.

NOON – Nobody, Nothing, Nowhere
Bartek Woynicz:

„Above me, below, me all around me”

Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.



Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)

Powrót do korzeni.

Lee Gamble zaczynał swą przygodę z muzyką jako nastolatek, słuchając pirackich rozgłośni emitujących pulsujący w szaleńczych tempach jungle. Potem z wiekiem zwrócił się w stronę awangardy – zachwyciła go muzyka komputerowa i cyfrowy noise. Takie też był jego pierwsze nagrania – choćby debiutancki album „Join Extensions” z 2009 roku. Szkoła jungle’owych rytmów nie poszła jednak na marne: trzy lata później brytyjski producent dokonał radykalnej dekonstrukcji tego rodzaju brzmień, zamieniając je na zaskakująco świeżo brzmiące eksperymenty. Efektem tego była płyta „Diversions 1994 – 1996” dla wytwórni PAN, która otworzyła Gamble wrota do kariery.

Od tamtej pory Anglik stał się jednym z najczęściej występujących na elektronicznych festiwalach artystów. Nie raz widzieliśmy go na Unsoundzie – a w tym roku pojawił się nawet na berlińskim Atonalu. Nic dziwnego: jego kolorowe i abstrakcyjne nagrania układają się w efektowną kombinację, jawiącą się jakby nowoczesną wersją IDM-u. Potwierdziły to kolejne płyty artysty – zorientowany bardziej na techno „Koch” i odwołujący się do schedy po Aphex Twinie „Mnestic Pressure”. Na początku tego roku Hyperdub rozpoczął publikację płytowej trylogii producenta. Po „In A Paraventral Scale” dostajemy teraz część drugą – „Exhaust”.

„Cream” rozpoczyna się od niespodziewanej eksplozji dźwięku – ale potem skręca nieoczekiwanie w stronę onirycznego vapour wave’u. Wściekłe breaki rodem z jungle’u uderzają w „Envenom”. Szybko okazuje się jednak, że bliżej temu utworowi do oldskulowego techno ozdobionego IDM-ową elektroniką. „Glue” to zamaszysty gabber rozbrzmiewający rave’wymi klawiszami i egzotyczną wokalizą. To szybkie tempo zwalnia w „Naja” – utworze, który przypomina wielobarwne downtempo. Kolejne cztery nagrania to już pełen zwrot w stronę frywolnie traktowanego jungle’u – z wściekłymi breakami („Saccades”), wrzeszczącym MC („Shards”) i bajkowymi syntezatorami („Switches”).

„Czym skorupka za młodu nasiąknie” – rozpoczyna się znane porzekadło. I rzeczywiście: fascynacja zawadiackim jungiem nie idzie w przypadku Lee Gamble na marne. Na swej najnowszej płycie oddaje on ponownie hołd pirackim rozgłośniom z lat 90. – i to chyba w jeszcze bardziej bezpośredni i jednoznaczny sposób niż na wspomnianym „Diversions 1994 – 1996”. Oczywiście i tutaj jungle (ale też IDM czy gabber) zostają poddane dekonstrukcji, ale ich najważniejsze wyznaczniki pozostają nie zmienione. Dostajemy je na zasadzie cytatu – ale buchają one swą rebeliancką mocą tak samo, jak ze swych oryginalnych źródeł.

Hyperdub 2019

www.hyperdub.net

www.facebook.com/Hyperdub.Records

www.facebook.com/leegamblemusic

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze