Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)

Powrót do korzeni.

Lee Gamble zaczynał swą przygodę z muzyką jako nastolatek, słuchając pirackich rozgłośni emitujących pulsujący w szaleńczych tempach jungle. Potem z wiekiem zwrócił się w stronę awangardy – zachwyciła go muzyka komputerowa i cyfrowy noise. Takie też był jego pierwsze nagrania – choćby debiutancki album „Join Extensions” z 2009 roku. Szkoła jungle’owych rytmów nie poszła jednak na marne: trzy lata później brytyjski producent dokonał radykalnej dekonstrukcji tego rodzaju brzmień, zamieniając je na zaskakująco świeżo brzmiące eksperymenty. Efektem tego była płyta „Diversions 1994 – 1996” dla wytwórni PAN, która otworzyła Gamble wrota do kariery.

Od tamtej pory Anglik stał się jednym z najczęściej występujących na elektronicznych festiwalach artystów. Nie raz widzieliśmy go na Unsoundzie – a w tym roku pojawił się nawet na berlińskim Atonalu. Nic dziwnego: jego kolorowe i abstrakcyjne nagrania układają się w efektowną kombinację, jawiącą się jakby nowoczesną wersją IDM-u. Potwierdziły to kolejne płyty artysty – zorientowany bardziej na techno „Koch” i odwołujący się do schedy po Aphex Twinie „Mnestic Pressure”. Na początku tego roku Hyperdub rozpoczął publikację płytowej trylogii producenta. Po „In A Paraventral Scale” dostajemy teraz część drugą – „Exhaust”.

„Cream” rozpoczyna się od niespodziewanej eksplozji dźwięku – ale potem skręca nieoczekiwanie w stronę onirycznego vapour wave’u. Wściekłe breaki rodem z jungle’u uderzają w „Envenom”. Szybko okazuje się jednak, że bliżej temu utworowi do oldskulowego techno ozdobionego IDM-ową elektroniką. „Glue” to zamaszysty gabber rozbrzmiewający rave’wymi klawiszami i egzotyczną wokalizą. To szybkie tempo zwalnia w „Naja” – utworze, który przypomina wielobarwne downtempo. Kolejne cztery nagrania to już pełen zwrot w stronę frywolnie traktowanego jungle’u – z wściekłymi breakami („Saccades”), wrzeszczącym MC („Shards”) i bajkowymi syntezatorami („Switches”).

„Czym skorupka za młodu nasiąknie” – rozpoczyna się znane porzekadło. I rzeczywiście: fascynacja zawadiackim jungiem nie idzie w przypadku Lee Gamble na marne. Na swej najnowszej płycie oddaje on ponownie hołd pirackim rozgłośniom z lat 90. – i to chyba w jeszcze bardziej bezpośredni i jednoznaczny sposób niż na wspomnianym „Diversions 1994 – 1996”. Oczywiście i tutaj jungle (ale też IDM czy gabber) zostają poddane dekonstrukcji, ale ich najważniejsze wyznaczniki pozostają nie zmienione. Dostajemy je na zasadzie cytatu – ale buchają one swą rebeliancką mocą tak samo, jak ze swych oryginalnych źródeł.

Hyperdub 2019

www.hyperdub.net

www.facebook.com/Hyperdub.Records

www.facebook.com/leegamblemusic

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze