Rafael Anton Irisarri – Peripeteia
Jarek Szczęsny:

Ambient wagi ciężkiej.

Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar
Jarek Szczęsny:

W połowie drogi.

Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.



Yogtze – Yogtze

Będzie filmowo.

Historia powstania zarówno tego duetu, jak również samego albumu, przypomina historię z filmu Terry`ego Gilliama „Las Vegas Parano” nakręconego na podstawie książki Huntera Thompsona, więc będzie filmowo. Również z uwagi na to, iż Daniel Hemler – połowa Yogtze – zajmował się również sztuką filmową. Skład uzupełnia Daniel Muzard. Obaj spotkali się w trakcie podróży po Peru i postanowili wspólnie odkrywać Amerykę Południową. Stąd wykiełkował pomysł stworzenia zespołu, a całość dopełniło obejrzenie filmu „Montana Sacra” Alejandro Jodorowsky`ego.

Żeby oddać ducha tego filmu poprzez muzykę, postanowili wybrać się do Maroka i na 8-ścieżkowym magnetofonie, w domowym studio Essaouira, zarejestrować to co podyktowała im wena. Nagrania, które według relacji Meuzarda, powstały poprzez otwarcie się na kosmos i udostępnienie swoich ciał swobodnemu przepływowi muzyki, mogły nie ujrzeć światła dziennego. Sesje nagrane w 2007 roku wydobył ich znajomy i przekonał duet do ich wydania, co właśnie nastąpiło, ale po uprzedniej edycji i miksie. Zespół dostał więc nazwę i pełnowymiarową płytę.

My natomiast dostajemy przepyszny zestaw sześciu utworów, które mieszają ze sobą krautrokowe kształty, downtempo, marokańskie przyprawy, a wszystko owinięte grubo w psychodelię. W tym momencie sugeruję rzucić wszystko, włącznie z czytaniem niniejszej recenzji, i włączyć sobie utwór „Woodpecker”. Sztywna rytmika z czasem uelastycznia się za pomocą orientalnych dodatków i powyginanego syntezatora. Doprawdy ucieszny jest dla mnie „Coocoo” z zapętlonym motywem. Błogi uśmiech z twarzy nie schodzi ani przez rozciągnięty syntezatorowy dźwięk, ani przez migotliwe dźwięki, ani przez zapętlone frazy.

Orientalne wybrzmiewa nastrojowy „Montana Sacra”. W drugiej części swoboda zostaje zakłócona przez metaliczne zgrzyty. Początek z kolei jest bardzo mocny. „So many times” rozpoczyna się dość progresywnie, żeby z czasem rozlać się szerzej oraz nałożyć na siebie szybszy rytm. Duża jest z tego psychodeliczna frajda. Podbita zresztą przez najbardziej melodyjny i swobodny utwór „Proxima”. Gdyby album „Yogtze” nie ujrzał światła dziennego, byłoby to ze stratą dla świata. Przynajmniej tej jego części, która potrzebuje się niebanalnie wyluzować.

Running Back | 2020
Bandcamp
FB RB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze