Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.

Earth Trax – LP1
Jarek Szczęsny:

Nic ponadto.

Radosław Kurzeja – Ogród botaniczny w Palermo
Jarek Szczęsny:

Niekontrolowane lenistwo.

Koza – Patologya
Jarek Szczęsny:

Atrakcyjność ujemna.

Caribou – Suddenly
Bartek Woynicz:

Co nagle, to po diable?

FOQL & Fischerle – Personal Wastelands
Jarek Szczęsny:

Triskeliony.



Yogtze – Yogtze

Będzie filmowo.

Historia powstania zarówno tego duetu, jak również samego albumu, przypomina historię z filmu Terry`ego Gilliama „Las Vegas Parano” nakręconego na podstawie książki Huntera Thompsona, więc będzie filmowo. Również z uwagi na to, iż Daniel Hemler – połowa Yogtze – zajmował się również sztuką filmową. Skład uzupełnia Daniel Muzard. Obaj spotkali się w trakcie podróży po Peru i postanowili wspólnie odkrywać Amerykę Południową. Stąd wykiełkował pomysł stworzenia zespołu, a całość dopełniło obejrzenie filmu „Montana Sacra” Alejandro Jodorowsky`ego.

Żeby oddać ducha tego filmu poprzez muzykę, postanowili wybrać się do Maroka i na 8-ścieżkowym magnetofonie, w domowym studio Essaouira, zarejestrować to co podyktowała im wena. Nagrania, które według relacji Meuzarda, powstały poprzez otwarcie się na kosmos i udostępnienie swoich ciał swobodnemu przepływowi muzyki, mogły nie ujrzeć światła dziennego. Sesje nagrane w 2007 roku wydobył ich znajomy i przekonał duet do ich wydania, co właśnie nastąpiło, ale po uprzedniej edycji i miksie. Zespół dostał więc nazwę i pełnowymiarową płytę.

My natomiast dostajemy przepyszny zestaw sześciu utworów, które mieszają ze sobą krautrokowe kształty, downtempo, marokańskie przyprawy, a wszystko owinięte grubo w psychodelię. W tym momencie sugeruję rzucić wszystko, włącznie z czytaniem niniejszej recenzji, i włączyć sobie utwór „Woodpecker”. Sztywna rytmika z czasem uelastycznia się za pomocą orientalnych dodatków i powyginanego syntezatora. Doprawdy ucieszny jest dla mnie „Coocoo” z zapętlonym motywem. Błogi uśmiech z twarzy nie schodzi ani przez rozciągnięty syntezatorowy dźwięk, ani przez migotliwe dźwięki, ani przez zapętlone frazy.

Orientalne wybrzmiewa nastrojowy „Montana Sacra”. W drugiej części swoboda zostaje zakłócona przez metaliczne zgrzyty. Początek z kolei jest bardzo mocny. „So many times” rozpoczyna się dość progresywnie, żeby z czasem rozlać się szerzej oraz nałożyć na siebie szybszy rytm. Duża jest z tego psychodeliczna frajda. Podbita zresztą przez najbardziej melodyjny i swobodny utwór „Proxima”. Gdyby album „Yogtze” nie ujrzał światła dziennego, byłoby to ze stratą dla świata. Przynajmniej tej jego części, która potrzebuje się niebanalnie wyluzować.

Running Back | 2020
Bandcamp
FB RB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze