Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.

Earth Trax – LP1
Jarek Szczęsny:

Nic ponadto.

Radosław Kurzeja – Ogród botaniczny w Palermo
Jarek Szczęsny:

Niekontrolowane lenistwo.

Koza – Patologya
Jarek Szczęsny:

Atrakcyjność ujemna.

Caribou – Suddenly
Bartek Woynicz:

Co nagle, to po diable?

FOQL & Fischerle – Personal Wastelands
Jarek Szczęsny:

Triskeliony.



Juno – Young Star

Infiltracja jazzu.

Nie wiem czy wszyscy zdają sobie sprawę, ale przenikania kultur ustawą podpisaną przez jakiegokolwiek prezydenta zatrzymać się nie da. Niby truizm, ale znalazłbym kilku ludzi, nie tylko na europejskim kontynencie, którzy chętnie by się ze mną nie zgodzili. Są też tacy, którzy twierdzą, że 11 tysięcy naukowców nie zna się na swojej robocie i są w błędzie, jeśli chodzi o przegrzany klimat. No cóż, okazało się, że goręcej zrobiło się również w Norwegii za sprawą muzycznej propozycji spod znaku multikulti, z którą przybył zespół Juno.

Tegoroczni debiutanci nagrali album z proroczym (?) tytułem „Young Star”. Oto skład: Thea Ellingsen Grant (wokal), Malin Dahl Ødegård (wokal), Mona Krogstad (saksofon), Georgia Wartel Collins (kontrabas) oraz Ingvald Vassbø (perkusja). Wygląda więc na to, że mamy do czynienia z dużą reprezentacją kobiet, co na polu muzyki jazzowej (jeszcze) należy do rzadkości, choć już coraz mniejszej. W każdym razie „Young Star” zwraca na siebie uwagę, nie tylko z powodów z okolic polityki albo ze względu na społeczne tło. To przede wszystkim bardzo sprawna i przystępna płyta.

Choć kryje w sobie kilka niespodzianek, ale od początku, którym jest wirujący i ciężki free jazzowy frazes płynnie przechodzący w hiphopowy kawałek dotyczący wszechobecnej inwigilacji, której podlegamy jako społeczeństwo („They see you”). Jako zespół z gruntu jazzowy infiltrują go za pomocą innych gatunków: r`n`b („Deflation zone”), ambient („Mood 3”), a nawet nie boją się zacytować Rihanny w popowym „Persephone”. Póki co zespół występował głównie na festiwalach poświęconych muzyce jazzowej, ale przypuszczam, że ta sytuacja nie potrwa długo, choćby za sprawą takich kawałków jak podążający w stronę czarnych rytmów „Get out”.

Jakże współczesne jest gorączkowe rozdrganie zespołu, którego aż rozsadza energia, żeby zaprezentować się na wszystkich frontach. Choćby i na ekspresjonistycznej abstrakcji, silnie inspirowanej Fire! Orchestra („Mood 2”). Chwytliwość również nie jest im obca, o czym świadczy rytm w takt, którego potupać można („Baby I`m shocked”). W dziedzinie pisania piosenek pokazują się również z jak najlepszej strony („Chameleon overload”). Juno udowadniają, że sztuka w stylu multikulturalnym i multidyscyplinarnym ma sens. Słuchanie „Young star” mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, bo to jest muzyka dla wszystkich.

Jazzland Recordings | 2020
Spotify
Strona oficjalna
FB
FB JR

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze