Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Popnoname – Horizons

W rozmarzonym nastroju.

W minionej dekadzie jedną z najbardziej progresywnych wytwórni na klubowym rynku w Niemczech był koloński Italic. Choć działał on w cieniu potężnego Kompaktu, jego właściciele wypracowali z czasem własną i oryginalną markę, kojarzącą się z eleganckim tech-house’m o nastrojowym klimacie. Wśród najważniejszych twórców tego brzmienia był Jens-Uwe Beyer, który nagrał dla tejże tłoczni dwie swoje najlepsze płyty jako Popnoname: „White Album” i „Surrounded By Weather”. Trzeci krążek firmowany tym szyldem nosił tytuł „50º” i okazał się niespodziewanym zwrotem w stronę piosenkowego synth-popu.

Koloński twórca zadebiutował w 2005 roku – i poza stylowym graniem klubowym, tworzył również ambient. Tego rodzaju jego produkcje trafiały przede wszystkim do katalogu Kompaktu. Można je było odnaleźć na kolejnych częściach składanki „Pop Ambient”, co ostatecznie zaowocowało nagraniem przez artystę całego albumu dla firmy Wolfganga Voigta – „The Emissary” z 2015 roku. Efektem fascynacji Beyera kosmische musik i kraut rockiem było z kolei powołanie przezeń do życia wytwórni Magazine. To ona wydawała muzykę kolektywu Cologne Tape, który producent powołał, by dać upust tego rodzaju swym upodobaniom.

Od ostatniego albumu Popnoname minęło aż siedem lat i nic nie wskazywało na to, że projekt ten kiedykolwiek znów coś nagra. Tymczasem niespodziewanie dostajemy czwarty album Beyera firmowany tym szyldem. Zawiera on dwanaście nagrań, odwołujących się do muzyki z dwóch wspomnianych płyt wydanych przez Italic. To przede wszystkim wycofany tech-house, w którym stonowana energia taneczna pozwala na podkreślenie bogatego brzmienia i melancholijnego klimatu. Jest tu też miejsce na oszczędny minimal, który i tak ożywiają bardziej melodyjne elementy: wokalne partie lub etniczne wstawki.

Beyer nie rezygnuje również z piosenkowych kompozycji – „6 Steps To Nowhere” czy „Tomorrow One World” to właściwie indie-pop, ale wpisany w formułę zredukowanego tech-house’u. Czy w nagraniach artysty słychać wokale czy też nie, jego muzyka ma jednak zawsze stonowany i nostalgiczny ton. Upodobanie do molowych dźwięków sprawia, że ma się wrażenie, iż nagrania z „Horizons” spowite są delikatną mgłą wywołująca senny nastrój. To psychodeliczne rozmarzenie odróżnia nowy album Popnoname od wczesnych dokonań projektu, które jednak emanowały większą energią.

Feines Tier 2020

www.feinestier.de

www.facebook.com/feinestier

www.popnoname.de

www.facebook.com/popnoname

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze