Wpisz i kliknij enter

The Dwarfs of East Agouza / Zea + Oscar Jan Hoogland

Krasnoludy, zielone psy i zdziwiony kogut.

The Dwarfs of East Agouza – The Green Dogs of Dahshur (Akuphone | 27 marca 2020)

W tym roku mija osiem lat od momentu założenia amerykańsko-egipskiego The Dwarfs of East Agouza, tworzonego przez Alana Bishopa (gitara akustyczna, bas, saksofon altowy), Sama Shalabiego (gitara elektryczna) i Maurice’a Louca (elektronika, organy, syntezatory). Znamy ich również z solowych dokonań, jak i z udziału w wielu innych cenionych projektach, choćby takich jak Alvarius B., Alif, Bikya, Land Of Kush, Karkhana, Sun City Girls, Shalabi Effect czy The Invisible Hands. Dodam, że 20 marca br. ukazał się nowy album Karkhana zatytułowany Bitter Balls.

W 2016 roku The Dwarfs of East Agouza opublikowali swoje pierwsze wydawnictwo pt. Bes – w dodatku dwupłytowe – gdzie łączyli szalony trans, motoryczny krautrock, gęstą psychodelię z improwizacją. Dwa lata później trio wróciło z koncertowym materiałem Both Sides Of The Curtain (Live In Beirut) i drugim studyjnym longplayem Rats Don’t Eat Synthesizers, który okazał się jeszcze bardziej bezkompromisowym odjazdem.


W przypadku takich muzyków jak Bishop, Shalabi i Louca trudno jest przewidzieć kierunek ich poszukiwań. Najnowszy The Green Dogs of Dahshur przynosi cztery kompozycje wyrastające z improwizacji i noise’u. Mniej w nich ognia i może agresywnego uderzenia niż na poprzednich albumach, ale nie brakuje free jazzowego napięcia oraz mikrotonalnej mozaiki, co dobrze słychać w partiach gitary Shalabiego (Bent, Black, and Red) i saksofonowych solach Bishopa (Black Sun of Intent). Ponad siedemnastominutowy Organism 46-B brzmi jak powolne wychwytywanie coraz głębiej schowanych warstw dźwiękowych, czy to w postaci syntezatorowego kalejdoskopu, czy wyśmienicie preparowanej gitary. Myślę, że wymagające ucho będzie także zadowolone z masażu elektronicznymi pasmami generowanymi przez Louke w Bent, Black, and Red.

The Green Dogs of Dahshur nie jest łatwą płytą, wymaga sporego skupienia, być może nawet kilku podejść, ale warto nawiązać dialog z tą muzyką. Zresztą obecna sytuacja stwarza sprzyjające ku temu warunki. Nie izolujcie się od Krasnoludów!

⇒Strona Facebook The Dwarfs of East Agouza

⇒Strona Akuphone 

⇒Strona Facebook

Zea + Oscar Jan Hoogland – Summing (Makkum Records / Paltenbakkerij / Klanggalerie | 6 marca 2020)

Summing to wynik współpracy dwóch holenderskich muzyków: Arnolda de Boera aka Zea (wokalista i gitarzysta The Ex, szef wytwórni Makkum) i Oscara Jana Hooglanda (pianista, kompozytor, czołowa postać amsterdamskiej sceny eksperymentalnej). Zea dość regularnie wraca z nową muzyką pod tym szyldem, a ja staram się śledzić jego poczynania. Pierwsza płyta de Boera ukazała się już dwadzieścia lat temu! Okazuje się, że Arnold dość często zaprasza do współpracy różnych artystów, np. na The Swimming City (2014) pojawili się m.in. Mats Gustafsson, Xavier Charles czy Oscar Jan Hoogland. Niemal za każdym razem udaje mu się z powodzeniem uciec przed schematami i powtarzalnością, nie tracąc na elemencie zaskoczenia. Na taśmie The 7’’ Cassette (2015) pojawił się cover utworu Clocks z repertuaru Coldplay, zaś Moarn gean ik dea (2017) to zbiór piosenek zaśpiewanych w języku fryzyjskim.

Hoogland mimo młodego wieku (rocznik 1983) ma już spore doświadczenie – występował w klubach jazzowych i rock’n’rollowych, teatrach, loftach i piwnicach. Jest ostatnim uczniem pianisty, kompozytora i improwizatora Mishy Mengelberga. Hoogland miał przyjemność występować choćby z takim legendarnym artystą jak Han Bennink. Należy widzieć, że Oscar stworzył także własny instrument, który powstał m.in. na zasadzie podłączenia do klawikordu zasilania o napięciu 220 V.

Materiał na płytę Summing zrodził się w amsterdamskim Paradiso podczas improwizowanych spotkań organizowanych przez de Boera. Proces nagrywania przebiegł „na setkę”, co uwypukliło zaangażowanie, energię, pasję i groove!

Summing to zaledwie trzydzieści jeden minut muzyki, ale za to, jakiej! Nie ma tu mielizn, dłużyzn czy natrętnych kalek dźwiękowych. Każdy utwór wiedzie nas w nieco inne rejony, ale de facto ustawiamy się na skrzyżowaniu awangardy, wpływów afrykańskich, bliskowschodnich, post-punkowych, free improv, groteski i piosenki spod znaku Zea. Przypuszczam, że nieprędko uwolnicie się od takich kompozycji jak You’re Dead, The Little Man Upon The Stair, Atomic Heart, I Never Threw A Stone albo Trip The Light Fantastic. I coś tak czuję, że Summing będzie ze mną w okresie rocznych podsumowań.

 

⇒Strona Zea

⇒Strona Facebook

⇒Strona Klanggalerie

⇒Strona Facebook







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy