The Primitive Painter – The Primitive Painter
Paweł Gzyl:

Dźwiękowy klejnot z dawnej epoki.

DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.



The Advent – Life Cycles

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Być może są wśród nas tacy, którzy pamiętają, jak dużym wydarzeniem było wydanie w 1995 roku debiutanckiego albumu brytyjskiego duetu The Advent. „Elements Of Life” syntetyzowało bowiem w  porywający sposób mocne techno z dynamicznym electro, śmiało stawiając czoła podobnej muzyce z Detroit w rodzaju Drexcyi czy Underground Resistance. Cisco Ferreira i Colin McBean dostali wtedy od wytwórni Internal 30 tysięcy funtów na nagranie dwunastu EP-ek i trzech albumów. Liczono jednak przede wszystkim na umiejętności i talent tego pierwszego, bo był on przy narodzinach angielskiej kultury klubowej.

Tak się złożyło, że Ferreira (z pochodzenia Portugalczyk) skończył studia inżynierii dźwięku w 1987 roku. Zaczął wtedy pracować w londyńskich studiach, a jednym z nim było to należące do wytwórni Jack Trax, której właściciele jako jedni z pierwszych przeszczepiali chicagowski acid house na brytyjski grunt. Dzięki temu Ferreira wyszlifował swe realizatorskie umiejętności, nagrywając takich klasyków, jak Adonis, Fingers Inc. czy Marshall Jefferson. Nic więc dziwnego, że w końcu postanowił tworzyć własną muzykę.

The Advent wywiązał się z umowy z Internalem – i do 1998 roku zasypał klubowy rynek nagraniami, zamieszczonymi na dwóch kolejnych albumach i kilkunastu EP-kach. Potem drogi Ferreiry i McBeana się rozeszły. Ten pierwszy zachował szyld duetu, a ten drugi zaczął nagrywać jako Mr. G. The Advent nie miał problemu z publikacją nagrań, bo nie dość, że wydawała je własna wytwórnia projektu – Metalbox (i jej pododdział Kombination Reserach), to w swych katalogach umieszczały je takie tłocznie, jak Tresor, Gigolo, Tortured czy ostatnio Mord i Klockworks.

O ile początkowo Ferreira balansował techno za pomocą electro, z czasem skoncentrował się na tym pierwszym. Ostatnią płytą z electro, którą nagrał, był wydany w 2003 roku krążek „Light Years Away” dla prowadzonej przez Billiego Nasty’ego firmy Electrix. Fani, których londyński producent dorobił się w ciągu ćwierć wieku swej kariery, nie raz upominali się o to, by znów zrealizował jakiś album w tym stylu. W końcu Ferreira sięgnął do archiwum i wydobył z niego dziewięć nieznanych wcześniej kompozycji.

I trzeba przyznać, że „Life Cycles” to gratka dla każdego fana gatunku. Mamy tu przede wszystkim chłodne i mroczne electro w detroitowym stylu, w którym słychać echa dokonań Drexcyi czy Dopplereffekt („This Is Not” i „Vast”). Nie brak tu również szybszej wersji stylu, łączącej elementy electro i techno, którą opatentowali panowie z AUX-88 („This Is Not” i „L.U.”). Najbardziej ekscytująco brzmią jednak dwa utwory umieszczone na finał, które w karkołomny wręcz sposób wpisują w formułę elektro dźwięki rodem z ghetto house’u i IDM-u („Stasis V.2” i „Panda”).

Tego rodzaju brzmienia wcale się nie zestarzały i archiwalne nagrania The Advent brzmią świetnie. To oznacza, że na pewno trafią do setów didżejów specjalizujących się w tego rodzaju rytmach, jak DJ Stingray czy Helena Hauff. W pełni na to zasługują, bo pokazują, że Cisco Ferreira miał wyjątkowy talent do tej właśnie odmiany muzyki klubowej. Tym bardziej dziwi, że od siedemnastu lat nie nagrał żadnego nowego albumu The Advent w stylu electro. Techno w jego wykonaniu jest niezłe – ale momentami nazbyt toporne. Może więc czas, aby przerzucił się na połamane rytmy?

Cultivated Electronics 2020

www.facebook.com/CultivatedElectronics

www.the-advent.com

www.facebook.com/theadvent.official

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze