Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść. 9 stycznia 2020 r. pisałem o kimś, kto przywdział sceniczny pseudonim Flaner Klespoza. Nie tylko debiutował w roli muzyka, ale również otwierał katalog nowego wydawcy tj. Nagrań Somnambulicznych. Pamiętacie jeszcze ten czas? Mam na myśli oczywiście początek roku. […]

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.



Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty

Spójna opowieść.

9 stycznia 2020 r. pisałem o kimś, kto przywdział sceniczny pseudonim Flaner Klespoza. Nie tylko debiutował w roli muzyka, ale również otwierał katalog nowego wydawcy tj. Nagrań Somnambulicznych. Pamiętacie jeszcze ten czas? Mam na myśli oczywiście początek roku. Nieśmiało wykrystalizowane plany i założenia na rok 2020. Lekko senna aura nagrań Klespozy sprzyjała otaczającej atmosferze, która przecież nie zapowiadała dzisiejszego stanu świata. Tak samo jak sytuacja za oknem przeszła metamorfozę, tak muzyka zdolnego twórcy przeobraziła się.

Obiecywałem sobie sporo po debiutanckich „Przygodach i tajemnicach”. W międzyczasie pojawił się załącznik do tej płyty w postaci „Przygód i tajemnic ciąg dalszy”. Mniej intrygujący, ale potwierdzający potencjał. Tymczasem twórca nie czekając nadzwyczaj długo zafundował nam kolejne pełnowymiarowe wydawnictwo o długim tytule „Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty”. Jest to bogata, kolorowa, niecodzienna i wprost magiczna podróż po pstrokatej krainie o wyraźnie afrykańskich i azjatyckich wpływach.

Źródłem tych wpływów są sample powycinane z kaset i poumieszczane w zwariowany sposób na tle struktur o wyraźnej rytmice („Jaskinie i grobowce przodków”). Zmiana nastroju, której dokonał muzyk, jest zaskakująca i wprowadzana łagodnie przez mglisty i plemienny utwór „Obrzędy inicjacyjne”. W ogóle cały album jest świetnie poukładany jeśli chodzi o narrację. Wyraźnie groźny i duchologiczny „Duch pioruna i czas burzy” sąsiaduje z zapisem rytuałów dawnych plemion („Amulety chroniące przed złem”). Tym samym Flaner Klespoza jeszcze raz przywołuje swoje przywiązanie do tworzenia spójnych opowieści.

Za każdym razem, w trakcie wielokrotnych przesłuchań, wciągałem się w żwawy nurt muzyki, tracąc przy tym orientację w kwestii poszczególnych utworów. W tym momencie przemawiają do mnie te bardziej wyraźne, oparte na czystszym brzmieniu jak energetyczny „Mit o stworzeniu człowieka”. Na plus zaliczam też sprytne zaplanowanie końcówki, która najpierw przybiera kształt halucynogennej wędrówki („Życiowa siła kosmosu”). Potem nabiera szamańskiej dynamiki („Czarownicy w czaszkach dzikich zwierząt”) po to, aby na końcu błysnąć piękną melodią w „Bóstwach rządzących ziemią, wodą i czasem”. Dobrze móc stwierdzić, że Flaner Klespoza spełnił pokładane w nim nadzieje. Jeszcze lepiej, że zrobił to w tak efektownym i przewrotnym stylu.

Nagrania Somnambuliczne | 2020
Bandcamp
FB
FB Nagrania

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze