Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej. Jest wiele tematów odrzucanych przez popkulturę, ale wyjątkowo rzadko podejmuje ona kwestię ludzkiej choroby. Może dlatego, że tworzą ją młodzi ludzie, którym wydaje się, że są „nieśmiertelni”? Nic więc dziwnego, że industrialni twórcy z przełomu lat […]

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.



Maenad Veyl – Reassessment

Muzyka z sali operacyjnej.

Jest wiele tematów odrzucanych przez popkulturę, ale wyjątkowo rzadko podejmuje ona kwestię ludzkiej choroby. Może dlatego, że tworzą ją młodzi ludzie, którym wydaje się, że są „nieśmiertelni”? Nic więc dziwnego, że industrialni twórcy z przełomu lat 70. i 80., sięgając po wypchnięte ze zbiorowej świadomości wątki, właśnie chorobę (fizyczną i psychiczną) uczynili jednym z najczęściej podejmowanych tematów w swej twórczości. Tak było w przypadku pionierów gatunku – Throbbing Gristle.

Chyba pierwszym wcieleniem tej idei w muzykę było pochodzące z 1978 roku nagranie „Hamburger Lady” z albumu „D.O.A.”, w którym Genesis P-Orridge odczytuje list od pielęgniarza, opisującego drastycznie poparzoną pacjentkę. Do dziś nie wiadomo czy jest to historia autentyczna – bo autorem listu był Blaster Al. Ackerman, amerykański pisarz lubujący się w we wszelkiego rodzaju mistyfikacjach. Pracował on jednak w szpitalach – i jego przerażająca opowieść mogła być prawdziwa.

Cztery lata później ukazała się inna płyta Throbbing Gristle – „Journey Through A Body”. Powstała ona we Włoszech w studiach rozgłośni RAI jako przykład eksperymentalnego „radio artu”. Krążek otwiera piętnastominutowy utwór „Medicine”, na który składają się przetworzone odgłosy z sali operacyjnej. Recenzent brytyjskiego magazynu „The Wire”, pisząc o tym wydawnictwie, nazwał je „najbardziej przerażającą” płytą Brytyjczyków.

Wątki zapoczątkowane przez Throbbing Gristle kontynuowali inni twórcy industrialu. Wyjątkowo sugestywne efekty osiągnęła australijska grupa S.P.K. na płytach „Information Overload Unit” i „Leichenschrei”. Skrót składający się na nazwę formacji pochodził od nazwy kolektywu pacjentów niemieckiego szpitala psychiatrycznego w Heidelbergu, którzy pod nazwą Socialistisches Patienten Kollektiv postanowili „zamienić chorobę w broń” przeciw kapitalistycznemu systemowi.

Dziś wątki te powracają dalekim echem na nowej płycie projektu Manead Veyl. Po szyldem tym ukrywa się włoski producent Thomas Feriero, który od dwóch lat z powodzeniem przeszczepia post-punkowe brzmienia na teren nowoczesnej elektroniki oscylującej wokół techno i electro. Pod koniec zeszłego roku artysta zachorował – i musiał się poddać operacji chirurgicznej. Zgromadzone wtedy doświadczenia zainspirowały go do nagrania „Reassessment”.

Część materiału odwołuje się do post-punku wprost. To choćby otwierający płytę utwór „Walls Fell Inwards”, którego posępną atmosferę tworzy mroczny motyw gitarowy rodem z Joy Division. Piosenkową formę mają tu dwa inne nagrania, w których Feriero wsparł kolega z projektu Years Of Denial. „Marry Is Dead!” i „Perfection Is A Disease” to ekspresyjny rock o industrialnym rodowodzie, który z powodzeniem mógłby się znaleźć na którejś z wczesnych płyt Nine Inch Nails.

Bardziej interesujące są próby opowiedzenia o swej chorobie, ktore Feriero podejmuje w elektronicznych nagraniach. „Moving Heat” i „Armature” zaskakują sprężystym breakbeatem, w którym jest jednak miejsce na chmurne syntezatory. Zgrzytliwa elektronika jest też ozdobą „Setback”, który wpisany zostaje w formułę klasycznego electro. Techno o przesterowanym brzmieniu rozbrzmiewa w „Hardened Arteries” i „Self Help”, a wisienką na torcie jest… siarczysty jungle w „Reassessment”.

Nowy album Meaned Veyl powstał 40 lat po wspomnianych dokonaniach pionierów industrialu. Nic więc dziwnego, że Thomas Feriero nie sięga już po tak brutalne i szokujące środki wyrazu, jak jego starsi koledzy. Inne są więc dźwięki zawarte na ich płytach. Wydawnictwa te łączy jednak nastrój: pełen niepokoju i nerwowości, rozedrgany i przytłaczający. W przypadku włoskiego producenta wszystko kończy się jednak dobrze: a dowodem tego kończący jego krążek świetlisty „Static Filled The Void”.

Veyl 2019

www.facebook.com/maenadveyl

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze