Wpisz i kliknij enter

Ben Lukas Boysen – Mirage

Pokaz iluzji.

Być może ten album będzie szansą dla jego twórcy na wyjście spod cienia bardziej rozpoznawalnych kolegów wydających płyty w tej samej wytwórni. W celu rozwinięcia tej hipotezy zacznijmy od początku. Twórcą jest Ben Lukas Boysen, pomieszkujący w Berlinie twórca muzyki elektronicznej. Swoje płyty wydaje w Erased Tapes, gdzie obecni są również m.in. Nils Frahm, Peter Broderick czy A Winged Victory for the Sullen. Spośród nich Boysen nie jest najbardziej znany tudzież rozpoznawalny, choć trzeba mu oddać, że konsekwentnie buduje własny styl polegający na łączeniu elektroniki z muzyką klasyczną.

W tym roku można było usłyszeć jego udział na płycie „Ultrasonic” Field Works. Wydany w maju krążek „Mirage” może być interesującą sposobnością, aby zapoznać się bardziej z jego muzyką. Jak sugerować może tytuł będzie można obserwować pokaz iluzji. Choć album jest z gatunku muzyki elektronicznej to jednak sporo czerpie z żywych instrumentów. Są nimi: wiolonczela, fortepian, saksofon, harfa, flugelhorn i perkusja, a także wokale. Wokół gospodarza zebrała się pokaźna grupka gości z Anne Müller na czele, która współpracowała przy każdym z utworów.

Pomimo szeregu modulacji dźwiękowych, którym poddawane są instrumenty, całość brzmi jednorodnie czy wręcz naturalnie. Słychać to w eleganckim otwarciu („Empyrean”), gdzie pojawiają się nałożone głosy Lisy Morgenstern. Wyśmienicie prezentuje się również splot wiolonczeli i syntezatorów. „Medela” należy do mocniejszych akcentów płyty, w którym trudno rozpoznać dźwięk saksofonu, na którym gra Daniel Thorne. Jak można się dosłuchać w utworze „Kenotaph”, najczystszym pod względem brzmienia, splatają się dwa fortepiany: cyfrowy i akustyczny.

Wielobarwność zdecydowanie rządzi w drugiej połowie płyty. Trochę kuleje ostatni utwór „Love”, a to za sprawą dość oczywistych wokali, ale wcześniejszy „Clarion” przyspiesza zdecydowanie nie gubiąc klimatycznych dodatków. Numerem jeden dla mnie jest „Venia” z pięknie prowadzonymi syntezatorami. W tym miejscu pojawia się harfa, a wraz z nią Maria Todtenhaupt. Atmosfera jest błoga. Pomimo odczuwalnego braku wyraźniejszych momentów czy wyjątkowej wirtuozerii „Mirage” jest płytą spójną, dopracowaną i nienaganną. Warto to docenić.

Erased Tapes | 2020
Bandcamp
FB
FB Erased Tapes







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy