Wpisz i kliknij enter

VA – Sound Journeys Switzerland

Brytyjska wytwórnia Nonclassical wydała pierwszą EP-kę, na której przybliża współczesne brzmienie szwajcarskiej sceny eksperymentalnej.

Główną siłą napędową wspomnianego labelu jest Nick Luscombe. Jakiś czas temu wybrał się do Szwajcarii, by przyjrzeć się muzyce eksperymentalnej, jaka tam powstaje. Pisze, że nie ma zamiaru ograniczać się do konkretnej stylistyki. Interesuje go tak samo artysta grający solo na perkusji, jak ci, którzy sięgają po elektronikę i łączą ją na przykład z metalem. – To tylko wierzchołek bardzo dużej góry lodowej – niesamowitej i innowacyjnej muzyki tworzonej dziś w całej Szwajcarii – podkreśla Luscombe.

EP-ka Sound Journeys Switzerland zawiera trzy kompozycje takich artystów jak Julian Sartorius, JMO oraz tria Cyril Bondi, d’incise i Ruiz. Obszerne notki biograficzne tych twórców można przeczytać na Bandcampie. W kilku słowach dodam, iż Sartorius to perkusista, szeroko wybiegający poza utarte ścieżki. Nieustannie poszukuje nowych form dla perkusyjnych eksperymentów, a także swobodnie porusza się w obrębie sztuki audiowizualnej. Tutaj prezentuje się w krótkim, ale jakże sugestywnym utworze Kleinlützel – La Caquerelle.


Cyril Bondi to kolejny niezwykły perkusista i zarazem kluczowa postać szwajcarskiej sceny muzycznej, członek-założyciel zespołu La Tène i duetu Cyril Cyril. Do 2018 roku grał w jazzowym składzie Plaistow. Sprawdziłem, że już minęło siedem lat od momentu, kiedy zadałem pytania pianiście Johannowi Bourquenezowi w ramach naszego cyklu „3 pytania” – założycielowi Plaistow.  Na kompilacji pojawiło się wspólne nagranie Bondiego, d’incise’a i Ruiza – U pî lèvâ. Laurent Peter (aka d’incise) to niesamowicie wszechstronny twórca, bez wyraźnego przywiązania do konkretnego instrumentu, wykorzystuje różne instrumentarium w zależności od okoliczności. Vincent Ruzi to kontrabasista, znany choćby z Plaistow. W medytacyjnej, minimalistycznej i pięknej kompozycji U pî lèvâ Bondi gra na harmonium, d’incise obsługuje elektronikę i harmonium, a Ruiz kontrabas.


Na koniec mamy znakomitą kompozycję Julie Semoroz jako JMO – Take A Break, w której szorstkie i noise’owe sprzężenia ścierają się z basową, ciepłą elektroniką oraz jej anielskim głosem, poddanym pewnym manipulacjom brzmieniowym.

 

Strona Juliana Sartoriusa »
Profil na Facebooku »
Strona Cyrila Bondiego »
Strona d'incise’a »
Strona JMO »
Strona Nonclassical »
Profil na Facebooku »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy