Wpisz i kliknij enter

Verraco – Grial

Świeży powiew w IDM-ie.

„Medellin to małe Detroit” – powiedział kolumbijski poeta Gonzalo Arango. Choć było to w latach 60. i odnosiło się raczej do kwestii ekonomicznych niż muzycznych, teraz zdanie to zaczyna nabierać zupełnie nowego sensu. Tak się bowiem składa, że od kilku lat to górskie miasto przeżywa gwałtowną erupcję muzyki klubowej. Oczywiście to szersze zjawisko – i dotyczy całej Ameryki Południowej, ale to właśnie scena w Medellin zaskakuje wyjątkowo ciekawą muzyką. O ile bowiem artyści z Meksyku czy z Brazylii tworzą elektronikę mocno nasyconą latynoskimi wpływami, tak młodzi producenci z Kolumbii próbują tchnąć świeżą energię w mocno wyeksploatowane już gatunki w tanecznym kręgu – jak techno czy electro. Tym, który osiąga najciekawsze rezultaty jest Verraco.

Urodzony i wychowany w kolumbijskich górach, przeżył muzyczną epifanię, kiedy usłyszał utwór „Die Stimme Der Energie” Kraftwerku. Nagranie to stało się dla niego impulsem do poznania współczesnej sceny elektronicznej, z której najbardziej przypadły mu do gustu wczesne płyty z katalogu wytwórni Warp i Rephlex. Zainspirowany nimi najpierw zaczął didżejować, a potem – spróbował zamienić rozwichrzone brzmienie swych klubowych setów we własne kompozycje. Już pierwsza jego EP-ka sprzed trzech lat zwróciła nań uwagę wpływowych mediów. „Resistir” brzmiał świetnie, ale jeszcze lepiej wypadły kolejne krążki: „New Army Of Androgynes” i „Don’t Kill’em All”. W końcu przyszedł czas na debiutancki album producenta.

„Grial” to symboliczna opowieść o linearnej narracji, rozpisana na dziesięć rozdziałów. Rozpoczyna ją epicki wstęp – krótki utwór „●”, wypełniony podniosłymi klawiszami i powoli rozpędzającymi się breakami. „Pluriverso” i „NRG Remains” to już hołd Kolumbijczyka dla klasycznego IDM-u o rave’owych korzeniach spod znaku Aphex Twina. Siarczyste breaki łączą się tu płynnie z oniryczną elektroniką i zawodzącymi basami. „Sur – Furia” i „Abya Yala” flirtują pomysłowo z syntezatorową muzyką w stylu ostatnich dokonań Barkera: tu nie ma bitu, a prym wiodą rozwibrowane akordy, uzupełnione jednak ćwierkającymi efektami o glitchowym rodowodzie.

W drugiej połowie zestawu muzyka gęstnieje jeszcze bardziej. „+Decodification_” i „Breaking Hegemonies” uderzają rebeliancką energią, ale mają eksperymentalny ton, przypominając dokonania artystów z PAN w rodzaju Helma czy M.E.S.H.-a. Splątany gąszcz syntezatorowych akordów w zaskakujący sposób uzupełniają tu jednak niespodziewane uderzenia wściekłych breaków rodem z brytyjskiego jungle’u. Zwaliste brzmienie ma również „Traición (10mente mix)”, jawiąc się niczym ociężała wersja osadzonego na szurającym bicie londyńskiego UK garage’u. IDM powraca wraz z „E.M.R.I. | The Last Alliance”, a ozdobą nagrania jest wręcz melodramatyczna partia klawiszy. Wiedzie ona nas wprost do pełnego nadziei finału – ambientowego „Our New World”.

Wedle wyjaśnień samego autora, „Grail” to opowieść mocno zakorzeniona w społecznej i politycznej sytuacji obecnej Kolumbii, gdzie rządy sprawuje skrajnie prawicowa partia. Nieprzypadkowo patronem twórczości Verraco jest wspomniany na wstępie Gonzalo Arango. Na przełomie lat 50 i 60. był on w Kolumbii inicjatorem kontrkulturowego ruchu literackiego o nazwie „nadaism”. W najkrótszy sposób można go określić latynoską wersją amerykańskich bitników, mającą równie mocno antyestablishmentowy charakter. Nie inaczej jest z muzyką Verraco: choć ma instrumentalny charakter, mocno czuć w niej gniew i niezgodę na to, co obecnie dzieje się w Kolumbii.

Insurgentes 2020

www.insurgentes.co







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Tomasz
Tomasz
22 dni temu

Nic czego faktycznie Aphex oraz Autechre i BOC już wcześniej by nie objawili nie ma na tej powyższej płycie. A dopisywanie do tego kontekstu politycznego to naciągany motyw.

Polecamy