Wpisz i kliknij enter

La Chica – La Loba

Skroplone emocje.

Troszkę trzeba było poczekać na nowe nagrania wenezuelsko-francuskiej wokalistki, pianistki i kompozytorki nagrywającej jako La Chica. Debiutowała w 2017 roku EP-ką Oasis, zaś dwa lata później opublikowała swój pierwszy longplay Cambio.

La chica
fot. Adriana Berroteran

Wydana właśnie EP-ka La Loba świadczy o pewnym odejściu od tego, co La Chica proponowała choćby na Cambio. Kontekst towarzyszący nowym nagraniom w znaczący sposób nakreśla narrację, ponieważ materiał powstawał w obliczu śmierci jej brata (odszedł w lipcu 2020 r.). A z drugiej strony La Chica ponownie odkrywa tożsamość w kwestii bycia kobietą. Już sam jej pseudonim artystyczny w języku hiszpańskim oznacza „dziewczyna”.

W kompozycji Drink La Chica daje upust emocjom związanym ze stratą ukochanego brata. Oprócz mierzenia się z trudnymi emocjami, La Chica niejednokrotnie odwołuje się do różnych rytuałów przesiąkniętych południowoamerykańską tradycją. Najlepszym tego przykładem jest kapitalny i tytułowy utwór La Loba (w tłumaczeniu „wilk”), w dodatku zilustrowany zjawiskowym klipem zanurzonym w krwistej aurze mistycyzmu i transcendentnego przekazu.

La Loba opowiada o wilczycy powracającej do życia dzięki rytuałowi, który wywołuje odrastanie skóry na martwych kościach. To opowieść oparta na meksykańsko-teksańskiej legendzie, udokumentowanej przez feministyczną pisarkę Clarissę Pinkolę Estés w jej przełomowym tekście Run with the Wolves: Myths and Stories of the Wild Woman Archetype. To są metafory zakorzenione w procesie odradzania się kobiecego ducha, walczącego z siłami patriarchatu.

Warto też podkreślić rolę fortepianu odgrywającego kluczowe partie w niemal każdym fragmencie – głębokie, momentami surowe, pachnące historią i autentyzmem brzmienie tego instrumentu w sposób naturalny – niewymuszony – przykleja się do naszej wyobraźni i dzielnie przy niej trwa, aż do pięknego finału w postaci Hoy (Lobo). Urzekające frazowanie La Chici oparte na synkopowej rytmice „zaklęte” w jej dłoniach urzeka szczerością. Spokojniejszy i bardziej melancholijny Sol mógłby zobrazować niejedną scenę filmową utrzymaną w przyjemnej zadumie i jednocześnie napięciu.

Otwierająca EP-kę kompozycja 3 z kolei ma w sobie coś z islandzkiej i fińskiej wrażliwości ulokowanej na styku Gyðy Valtýsdóttir, Jófríður Ákadóttir czy Lau Nau. Myślę, że fani Ibeyi, Kolumbijki Lido Pimienty i wczesnego Coco Rosie także znajdą coś dla siebie w tym utworze. Agua budzi zaś skojarzenia z muzyką argentyńskiej mistrzyni eksperymentu, czyli Juany Moliny.

La Chica przygotowała duchowe, eteryczne, przejmujące, mistyczne i ociekające inspirującą świeżością piosenki, w których pęcznieje energia, narastają emocje i kiełkują rozmaite przesłania. Artystka składa tu siebie na nowo – odbudowując ukryte przestrzenie, a także żegna bliską osobę, wpisując ją w strukturę medytacyjnych nacieków wiecznej pamięci.

Zamora Label | luty 2021

 

Strona La Chica »
Profil na Facebooku »
Strona Zamora Label »
Profil na Facebooku »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

3 pytania – NOON

Tuż przed premierą nowego materiału sprawdzamy co słychać u Mikołaja Bugajaka.