Wpisz i kliknij enter

Mołr Drammaz – Hidden Hobbies

Receptor energetyczny.

Mamy tu do czynienia bez wątpienia z aktem odwagi. Albo wyjątkowego uporu. Nie przesądzam i już wyjaśniam w czym rzecz, choć jeden rzut oka na okładkę coś może podpowiadać. Istnieje między nią a rzeczywistością poza oknem wyraźny rozdźwięk. Potęgowany również poprzez bliższe i dokładniejsze wysłuchanie całej płyty. Nigdzie nie widziałem nakazu nagrywania płyt smutnych i odnoszących się jedynie do panoszącej się zarazy. Więc albo artyści na płycie „Hidden Hobbies” wykazali się odwagą twórczą i poszli pod prąd albo usilnie zamknęli oczy i skupili się na tym, co lubią najbardziej. Oto oni, czyli zespół Mołr Drammaz w składzie: Joanna Bronisławska, Wojciech Kucharczyk, Tomino Kelar i Ventolin (tekst i głos w utworze „Belly bag”).

Słuchacz, który w najpłytszy nawet sposób próbował zgłębić scenę elektroniczną musiał się na nich natknąć. Jak zasugerowałem wyżej istnieje silny związek między okładką a muzyczną materią. Obie są gęste, iskrzące, frywolne i bardzo, bardzo intensywne. „Marimbinho” pojawia się na starcie. Tempo narzucone jest wysokie, ale pozbawione nadmiernej intensywności. Dalej trafiamy na jeden z najlepszych momentów i tytułów „Świat się popsuł”. A więc może rzeczywistość jednak zaglądała tutaj? Więcej tutaj nerwowości, szeptów i jakiejś formy postpunkowej. Ciekawiej robi się w drugiej części utworu.

Nowa ekspresja pojawia się wraz z „Mad in China and elsewhere”. Trochę rytmów pierwotnych plus końcowe spiętrzenie dają znakomity efekt. Wielce interesującym punktem na płycie jest „Noga”. Poetycki przystanek z Joanną Bronisłowską w roli głównej. I nagle, bez zapowiedzi, zjawia się małe cudo w postaci „Głośnego krzyku”. Bezapelacyjnie najlepszy kawałek na płycie, który mieści w sobie cały potencjał i przewrotność zespołu. Nie polecałbym również ominąć „Belly bag”, do którego mam dużą słabość. Stawiam, że powodem jest pstrokatość.

Jako osoba myśląca o sobie w kategoriach racjonalisty, zaskakująco często zdaję się kompletnie na wiarę w intuicję artystów. Chodzi o ten wbudowany w nich receptor energetyczny, dzięki któremu wiedzą lepiej. Być może właśnie Mołr Drammaz wie lepiej od nas samych czego nam trzeba, serwując nam album opanowany przez perkusję w wydaniu wystrzałowym i miejscami egzotycznym. Myślę, że warto uelastycznić swój zmysł słuchu i zsynchronizować się z napływem energii od Mołr Drammaz.

Mik.Musik.!. | 2021
Bandcamp
FB
FB Mik Musik







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy