Wpisz i kliknij enter

Loraine James – Reflection

Wyjście z klubu.

O jej debiucie z roku 2019 pisałem tak: „Nie da się również ukryć, że jest to muzyka z ducha wielkomiejska, ale trudno czynić z tego zarzut”. O jej najnowszej płycie mógłbym napisać to samo i, znów, nie byłoby w tym żadnego przytyku. Odwołane koncerty, przymus zamknięcia to kształtowało wydany w tym roku trzeci album artystki, a drugi dla Hyperdub. Zresztą tytuł – „Reflection” – świadczyłby o zamiarze wpuszczenia w dźwięki odbicia rzeczywistości przefiltrowanej przez wrażliwość twórczyni.

Debiutancki krążek „For You and I” zdobył szeroki rozgłos. Za granicą wychwalany był m.in. przez serwis Quietus, a u nas Bartek Woynicz dorzucił go do swojej listy najlepszych albumów 2019 roku. Jak dowiadujemy się z artykułu w „Guardianie” rozkwit jej kariery nastąpił po opublikowaniu zestawień najlepszych płyt, co pozwoliło na zaplanowanie trasy koncertowej. A potem nastąpił marzec 2020 i resztę można sobie dopisać. W dodatku postanowiła rzucić pracę w trakcie lockdownu nie mając przekonania czy wyżyje z tworzenia muzyki. W skrócie to tłumaczy bardzo intymny charakter płyty.

„Reflection” od pierwszych chwil robi wrażenie wycofanego. Da się wyczuć nerwową energię Loraine, która została zamknięta w piwnicy. Dowodzi tego już otwierający „Built to Last”, gdzie na wokalu udzielił się Xzavier Stone. Wyraźny skręt w stronę trapu nie psuje nagrania. Zresztą chwilę później artystka wyostrza swoje pomysły. „Let`s Go” przybiera pokrętne formy, a „Simple Stuff” rewiduje nurt UK garage. W tym drugim sama artystka kieruje do nas swój głos zadając mgliste pytanie. Jej współpraca z Le3 bLACK ponownie przynosi dobry efekt. Utwór „Black Ting” ma bardzo oszczędny podkład, ale z kategorii rapu to na uwagę bardziej zasługuje Nova.

Pochodząca ze Szkocji raperka pojawia się w utworze „Insecure Behaviour and Fuckery”. Opowiada nam o kobietach korzystając ze wzorca Thelmy i Louise, ale wpisując w kontekst MeToo. Tak, tu zdecydowanie przemawia lewa strona społeczeństwa. Do gustu przypadł mi również następny utwór „Self Doubt (Leaving the Club Early)”, w którym czuć odrętwienie i niepewność artystki. Loraine James odsłania miękkie podbrzusze i jednocześnie metaforycznie określa, że jej muzyka wyszła z klubu.

Spokój, a jednocześnie uwolnienie się z parkietowych obowiązków sygnalizuje „On The Lake Outside” (współpraca z Baths). Dalej jest już tylko lepiej. Utwór tytułowy to dziennik z przymusowego odizolowania, który dostaje adekwatną do treści ścieżkę dźwiękową. Natomiast „Change” – najdłuższy na płycie – przynosi pozorną przypadkowość beatów, ale i zasadnicze pytanie: „what you gonna do about it?”. Album Brytyjki przynosi z pewnością więcej pytań niż odpowiedzi.

Tropy myli przedostanie „Running Like That” z udziałem Eden Samary. Dość prosty utwór z pogranicza popu i r&b. Nie pasuje do układanki za bardzo i trochę wykrzywia ostrość płyty. Inaczej rzecz się ma z wieńczącym „We`re Building Something New”. Iceboy Violet dostarcza rapowego nadzienia i przynosi nieco więcej nadziei, a James uzbraja utwór w lekkie syntezatory tworząc przystępną formę.

„Reflection” jest albumem ze wszech miar ambitnym. Talent artystki pozwala tę ambicję unieść i przerobić na znakomitą muzykę. Nie będę ukrywał, że koniec wzbudza we mnie delikatny brak zaufania, a bliżej mi do klaustrofobicznej, nieokreślonej i dusznej atmosfery z utworu „Change”. Imponuje sposób w jaki James pozbawiła swoją muzykę tanecznej energii oraz jej otwartość na nowe kierunki. Bez względu na detale, ta płyta wywołuje silną potrzebę refleksji i spojrzenia na to, co jeszcze przechodzimy. To, co z tym zrobimy, zależy tylko od nas.

Hyperdub | 2021
Bandcamp
FB
FB Hyperdub







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy