Wpisz i kliknij enter

Brainwaltzera – ITSAME

Lepsze od oryginału.

To już kolejna historia tego typu, która poruszyła scenę klubową. Najpierw w połowie minionej dekady pojawiła się seria nagrań na Soundcloudzie, które opublikował anonimowy producent. Ich brzmienie wprost nawiązywało do klasycznego IDM-u, natychmiast więc w internecie zawrzało, że ich autorem jest Aphex Twin. Popularność, jaką zdobyły sprawiła, że wkrótce o jego autora upomniał się przemysł fonograficzny. Tak poznaliśmy tajemniczego producenta ukrywającego się pod pseudonimem Brainwaltzera.

Wydaniem jego nagrań zajęła się niemiecka wytwórnia Film. Najpierw dostaliśmy dwie EP-ki, a potem debiutancki album „Poly-Ana”. Jego zawartość wyjaśniała skąd wziął się pseudonim ich autora. Lokowały się one bowiem w formule „braindance’u” – podgatunku IDM-u, który w latach 90. spopularyzowała brytyjska wytwórnia Rephlex, której współwłaścicielem był wspomniany Aphex Twin. Autor „Poly-Any” doskonale znał płyty takich twórców, jak Cylob, Vulva, Bochum Welt czy Astrobotnia.

Kiedy sam Aphex Twin skomplementował muzykę Brainwaltzery, fani zaczęli się zastanawiać kto inny może kryć się pod tym pseudonimem. Dziś z tego, co mówi w wywiadach wiadomo, że wychowywał się w Kenii – i właśnie tam dzięki kasecie nagranej przez kuzyna poznał techno i IDM. Nigdy wcześniej nie słyszał takiej muzyki, a ponieważ w Afryce dostęp do nowości z Europy był ograniczony, po prostu sam postanowił tworzyć coś podobnego.

Jego nowy album potwierdza, że była to naprawdę dobra szkoła „braindance’u”. Siedemnaście nagrań składających się na „ITSAME”, odsłania przed słuchaczem różne oblicza tego brzmienia. Brainwaltzera z powodzeniem sięga po jungle („Ad Interim”), electro („Grave yard Tools”) i breakbeat („Consent”), zatapiając te połamane rytmy w psychodelicznej elektronice, wywiedzionej wprost z nagrań Aphex Twina („no fair 42t”) czy Boards Of Canada („a star is bored”). Uzupełnieniem tych kompozycji są niespodziewane wycieczki w stronę post-rocka i ambientu, pod postacią impresjonistycznych szkiców dźwiękowych („F1 Halo”).

Najłatwiej byłoby nazwać Brainwaltzerę epigonem – całe szczęście zawartość „ITSAME” wymyka się takiej lekceważącej klasyfikacji. Tajemniczy producent broni się przede wszystkim lekką ręką do tworzenia pięknych melodii. Niemal każde nagranie ozdabiają tu niezwykle urokliwe partie syntezatorów, niejednokrotnie lepsze od tego, co można znaleźć na starych płytach Rephlexu. Mało tego: Brainwaltzera potrafi za każdym razem znaleźć dla nich idealny kontrapunkt w postaci zawadiackich rytmów.

Może więc „ITSAME” nie popycha klubowej elektroniki do przodu i świadomie żeruje na sentymencie do muzyki z lat 90., ale słucha się tej płyty z tak wielką przyjemnością, że głębsze refleksje schodzą na dalszy plan. Brainwaltzera zapowiada, że w tym roku zaprezentuje się po raz pierwszy na żywo. Warto więc śledzić jego Facebooka – być może tajemniczy producent zawita ze swą wdzięczną wersją IDM-u również do Polski.

Film 2022

www.facebook.com/futureislisteningmusic

www.facebook.com/brainwaltzera







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy