Wpisz i kliknij enter

Kevin Morby – This Is A Photograph

W sepii.

Tak, jest amerykański do bólu. Do tego stopnia, że piasek z jego słów i nut wysypuje się gęsto. Opiewa w utworach swych przyrodę, którą podziwia być może z okna swojego amerykańskiego wozu lub siedząc na swej amerykańskiej werandzie. Do tego muzycznie hołduje jak najbardziej amerykańskiej tradycji pisania piosenek, co czyni jego płyty z gruntu przewidywalne. Powyższe mogłoby posłużyć za argumenty przeciwko, ale w przypadku Kevina Morby`ego sprawa jest nieco bardziej skomplikowana.

„This Is a Photograph” to siódmy krążek w dorobku muzyka, ale nasłoneczniony jak żaden dotychczas. Słychać to już w wyjętym z południowych stanów „Bittersweet, TN”. Ballada czerpiąca garściami z muzyki country. Na wokalu towarzyszy mu Erin Rae. W tym niepozornym utworze kryje się piosenkopisarska siła Morby`ego. Bo oto niepozorna melodia skrywa całkiem spory kawał rozważań na temat tempa upływu czasu: „Goddamn you got old, you got upset you got sick / The livin’ took forever, but the dyin’ went quick / And oh, just to think you were a little kid / Wonderin’ what you’d be when you got big”.

Nie tylko czas jest tematem płyty. Jest sporo śmierci. Choćby ta Jeffa Buckleya, która przywołana zostaje w pięknym utworze „A Coat of Butterflies”. Tu uwaga, gdyż w utworze usłyszeć można Brandee Younger i Makaya McCravena. Może trochę tego sentymentalizmu jest za dużo w końcowym „Goodbye to Good Times”, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Szczególnie, że wcześniej mamy lament w sepii w postaci „Disappearing”. Po drodze znajdziemy jeszcze bezpośredni, podany bez żadnych osłon i czuły „Stop Before I Cry”. No i zapomniałbym jeszcze o fascynującym „It`s Over”, którego otwarcie wygląda tak: „Bought my body off of the used lot”.

Płyta, zgodnie z tytułem, jest katalogiem zdjęć. Każda piosenka to jak wyjęta z rodzinnego albumu fotografia, która nieuchronnie wywołuje przypływ melancholii. Akurat robiłem dokładnie to samo, więc wrażenia przy słuchaniu były spotęgowane. Po czasie album również smakuje dobrze. Może nawet lepiej. Jest spójny, świetnie przemyślany i zagrany. Kevin Morby zabiera nas w historie rodzinne, szukając tam nie tylko prawd, ale i moralnych wskazówek. Wierzę mu i daję się porwać jego prostocie. Dokładnie tak, jak to czyni w „A Random Act Of Kindness”.

Dead Oceans | 2022
Bandcamp
FB
FB Dead Oceans







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy