Wpisz i kliknij enter

NeoQuartet/Grzegorz Bojanek/Maciej Staniecki/El Topo/Kurws/Woda

Wydawnicza wiosna w pełni, a więc podpowiadam, po które polskie płyty warto sięgnąć.

NeoQuartet

NeoQuartet – String Theory | Requiem Records, kwiecień 2022

Trójmiejski NeoQuartet po wielu latach wykonywania muzyki innych kompozytorów przygotował w końcu autorski materiał zatytułowany String Theory. Album miał swoją premierę 21 kwietnia podczas otwarcia 12. Dni Muzyki Nowej w gdańskim Klubie Żak. Był to znakomity koncert – miałem okazję go zapowiedzieć – okraszony nietuzinkowymi wizualizacjami Radosława Deruby. Relacja i zdjęcia – tutaj.

Członkowie NeoQuartetu (Karolina Piątkowska-Nowicka – skrzypce elektryczne / Paweł Kapica – skrzypce elektryczne / Michał Markiewicz – altówka elektryczna / Kris Pawłowski – wiolonczela elektryczna) podłączyli elektryczne instrumenty smyczkowe pod masę multiefektów i looperów, dając ujście swoim wieloletnim fascynacjom płynącymi w stronę muzyki elektronicznej (np. ambient, techno), minimalizmu, jazzu, rocka psychodelicznego czy krautrocka. Choć nie zabrakło uszczypnięcia klasyki czy rodzimej ludowości.

String Theory to jedna, wielka całość, ale podzielona w praktyce na siedem kompozycji, które razem tworzą niezwykle transową i jednocześnie osobną tożsamość muzyczną – nasyconą niepoliczalną ilością fascynujących dźwiękowych drgnięć. Zresztą koncept tej płyty odwołuje się do powstałej w latach 60. i 70. idei teorii strun, co też wyjaśniał Paweł Kapica podczas występu NeoQuartetu. W książeczce dołożonej do String Theory padają chociażby takie słowa: Gdyby atom został powiększony do rozmiarów układu słonecznego, pojedyncza struna byłaby wielkości przeciętnego drzewa.

Zaręczam, że łatwo się nie uwolnicie od takich utworów jak Inevitable path, Protocol XSPT, The fifth element, Neo Voyager, Kyrie, Trancemission, czy hipnotycznego spojrzenia na Faroe Islands. Co ciekawe, niedługo po gdańskim koncercie NeoQuartet zagrali serię koncertów na Wyspach Owczych. Przepastny wszechświat NeoQuartetu wydaje się być nieuchwytny dla wielu krajowych składów, pod względem wykonawstwa, doświadczenia i wyobraźni. String Theory to jedna z tych płyt roku 2022!

NeoQuartet

Grzegorz Bojanek – All Bento | Self-released, kwiecień 2022

Grzegorz Bojanek tym razem zabiera nas do wnętrza najnowszego programu włoskiego designera Giorgio Sancristoforo, noszącego nazwę Bentō. Grzegorz wiele lat temu zaczął używać jego programów do robienia swoich ambientów i wszelakich eksperymentów dźwiękowych. Wystarczy wymienić Gleetchlab 2.3. czy Gleetchlab 3.0. Ten drugi był jego głównym oprogramowaniem podczas pierwszej trasy po Chinach w 2009 roku. Żeby nie być gołosłownym sam Bojanek poodsuwa nam nagranie Frozen Lake (posłuchaj) zagrane przez niego w warszawskiej Zachęcie w 2013 roku wyłącznie przy wykorzystaniu Gleetchlab 3.0.

Dlatego kaseta All Bento jest hołdem złożonym dla programistycznych dokonań Sancristoforo. Wszystkie kompozycje z tego wydawnictwa powstały w oparciu o Bentō, a następnie zostały zaaranżowane i zmiksowane w programie Ableton Live.

All Bento otwiera znakomity Prelude to Unstable Reality wypełniony charakterystycznym szumem i powoli wyłaniającym się z niego ambientowym pasmem. Tuż po nim głęboko pulsujący Unstable Reality z mięsistym – i jakże miłym dla ucha/zmysłów – chrobotem. To jak podsłuchiwanie nie tyle wnętrza Bentō, ale skorupy ziemskiej. Ten stan pogłębia sejsmiczny odwiert dźwiękowy w Don’t Believe In Lies z przebijającą się stróżką światła, bo nadciągają Depressing Days mające odbicie w naszej rzeczywistości. Bojanek nagrał All Bento w marcu tego roku. Niepokojące i złowieszcze dudnienia sugestywnie kołaczą w Depressing Days.

Oscylatorowe warkoty w Nobody Wins wykręcają wyobraźnię na różne strony, po czym łapią synergię z podskórnie snującą się melodią. I na koniec dark ambientowy Hope niczym wyjęty z jakiegoś soundtracku do filmu SF.

Dużo tu schowanych emocji, do których warto się dokopać, tak samo jak do wyjątkowych brzmień, jakie wyciągnął Bojanek z programistycznych głębin Bentō i swojej wyobraźni.

Posłuchaj All Bento na Spotify

NeoQuartet

Maciej Staniecki – Spirals | Alpaka Records, marzec 2022

Skąd znamy Macieja Stanieckiego? Przede wszystkim jako gitarzystę/współtwórcę projektów Nemezis i Chwasty, ale również jako twórcę muzyki filmowej i teatralnej. To również były członek zespołu Hedone. Jego kompozycje zilustrowały chociażby obraz Vinci i spektakl Teatru Telewizji 19 Południk w reż. Juliusza Machulskiego. Staniecki to również znakomity producent, który współpracował z wieloma cenionymi polskimi artystami. Lista jest długa, ale wśród nich m.in. Wacław Zimpel, Wojciech Jachna, Jan Młynarski, Bastarda, Lotto, Gaba Kulka czy Natalia Przybysz. Od dwóch nagrywa płyty i koncertuje w ducie z Jachną.

Na płytę Spiral złożyło się jedenaście instrumentalnych kompozycji z porozrzucaną numeracją poszczególnych fragmentów. Na otwarcie wyśmienity szorstki, dronowy i chłodny Spiral 24, a obok niego Spiral 20 itd. Numeracja pląsa. Początek albumu może kojarzyć się z muzyką Bena Frosta. Kolejne fragmenty odsłaniają więcej przetworzonych – i nie tylko – brzmień gitary poddanych wpływom minimalistycznej elektroniki, trzaskom, szumom, nagraniom terenowym.

Czyste dźwięki gitary słychać w sennym i wciągającym Spiral 39. Lekko tu przesterowane partie gitary jakoś powiązały mi się z duchem frippertronics Roberta Frippa, podobnie jak w Spiral 38. Przemawiają do mnie mocniej właśnie te „czystsze” gitarowe melodie. W Spiral 41 faktura gitary podpływa w okolice Tortoise, Labradford czy solowych produkcji Marka Nelsona, lepiej znanego jako Pan American. Przy Spiral 34 wytężcie słuch, dużo tu ciekawych drobiazgów i mikro-brzmień na różnych płaszczyznach.

Gdyby to wszystko spróbować zwizualizować to myślę o Spiral jak o dryfowaniu na ambientowej krze, z oczami wpatrzonymi w nieuchwytny horyzont. Złapcie dla siebie ten kawałek dźwiękowej powłoki.

NeoQuartet

Kurws – Powieź / Fascia | Gusstaff Records, Red Wig, Korobushka, Dur et Doux / kwiecień 2022

Mamy miesiąc maj, a w maju 2008 roku powstało wrocławskie trio Kurws. I jakby nie patrzeć to mija już 14 lat, a zespół właśnie wraca z czwartą płytą pt. Powięź / Fascia. Minęło pięć lat od poprzedniego krążka Alarm, o którym tutaj pisałem.

Co przynosi Powięź ? W pierwszej kolejności potwierdza, że Dawid Bargenda (perkusja), Hubert Kostkiewicz (gitara, waterphone, dzwonki) i Jakub Majchrzak (bas) konsekwentnie podążają obraną przez siebie lata temu drogą mieszania awangardowego, opozycyjnego rocka z krautrockiem czy post-punkiem. To tak formalnie ujmując. Ich jednak bardziej interesuje od zawsze wyrzucanie owych gatunków poza oficjalny kontekst, zbijanie z pantałyku, dekonstruowanie i lubieżne zaglądanie klasyce w gacie.

Powięź zagarnia nasze zmysły (a może i kości?) swoimi repetytywnymi i transowymi mackami chociażby już w Co nas łączy i w tytułowej oraz najdłużej kompozycji na całym albumie. Ten awangardowy dygot przedłuża miniaturka w postaci Lęku i olśnienia. Świetne Podchody z podmuchem waterphone’u i poszatkowanym dźwiękiem (brzmi jak wymawiane sssssi) warto obejść z każdej strony. Ruskie drogi są wyboiste, przeorane drapieżnym brzmieniem basu Majchrzaka, przekopane perkusją Bargendy i szalonymi dźwiękami gitary Kostkiewicza. Płytę domyka jakże na czasie tytuł utworu Co nas dzieli.

Powięź uszyta przez Kurws nie każdego oplecie, złapie za gardziel, wypełni jego system nerwowy, emocjonalny, ale próbujcie, ja bardzo zachęcam, najlepiej z podkręconym potencjometrem głośności. Kurws ewidentnie rządzą na polskim rynku awangardowej dekonstrukcji.

NeoQuartet

El Topo – Wet | Ramble Records, maj 2022

Pewnie biegniecie już myślami do filmu El Topo Alejandro Jodorowsky’ego, ale nie tym razem. Choć z drugiej strony jestem ciekaw czy nazwa zespołu wyrosła z inspiracji tym kultowym filmem. Kto założył polskiego Kreta? Gitarzysta, kompozytor Łukasz Marciniak znany z duetu Makemake, Brzoska Kolektyw i trio_io, perkusista Alan Kapołka (m.in. Grzegorz Kapołka Trio) i basista Kamil Guźniczak.

El Topo debiutują płytą Wet w katalogu australijskiej wytwórni Ramble Records. Bardzo dobrze wprowadza w całość nagranie Skoda, to psychodeliczna przejażdżka z avant bluesową harmonią. Where is my money z kolei zainteresuje z całą pewnością fanów Kurws – połamana, huraganowa rytmika, drapieżne brzmienie. Jednak ciekawej się robi kiedy El Topo kopią po swojemu, szukając własnych kanałów, co pokazuje m.in. tytułowy Wet oraz zawarte w nim deformacje i giętkości brzmienia gitary Marciniaka.

W opisie tego albumu ktoś trafnie ujął, że miejscami El Topo brzmią jak Magic Band, ale bez nadzoru Kapitana. I chyba najlepiej to słychać w Aliens Vs America lub Second eye click. Funkujący math-rock ujawnia swoje zadziorne oblicze w First eye click, który zapewne na koncertach nabierze jeszcze większego pędu. W Birth wykluła się zornowsko-frisellowa emocja z odcieniem free-improv padającym na rubieże Freda Fritha. Hipnotyczny Music for games z kolei może nieco „sklejać się” z tym, co robi trio Lotto. Album wieńczy niepokojący WJ będący poszukiwaniem porozumieniu na polu improwizacji wykuwanej w brzmieniu, a nie popisowych solówkach.

Obiecujący debiut, z bardzo równą i jasną – przy ciągłych eksperymentach z ciemno brzmiącymi fakturami – linią przekazu. Warto wypatrywać ich koncertów, a póki co niech Wet wyląduje i w waszych odtwarzaczach.

NeoQuartet

Woda – Ziemia | Self-released, styczeń 2022

Pozostajemy nadal w okolicach awangardowego grania. Płyta duetu Woda ukazała się na początku tego roku, ale to dobry moment, żeby zakomunikować o jej istnieniu, gdyż dobrze się łączy z powyższymi produkcjami. Zespół tworzą Krzysztof Topolski (perkusja, iPhone, Korg Monotron) i Adam Witkowski (gitara, gitara barytonowa, Korg MS-20, Casio SA-47). Panów nie trzeba nikomu mocno przedstawiać. Pierwszy z nich często wydaje jako arszyn, zaś drugi to członek Nagrobków. Ma też na koncie solowe wydawnictwa i kiedyś współtworzył zespół Gówno. Obu artystów można było spotkać niegdyś w przedsięwzięciu Wolność.

Mieszkańcy Trójmiasta doskonale wiedzą o jaką Ziemię mi chodzi. Materiał duetu to zapis improwizowanego koncertu z 21 czerwca 2018 r. w przestrzeniach klubu Ziemia, który – uwaga! – towarzyszył transmisji meczu fazy grupowej Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej: Argentyna – Chorwacja. Ponoć kibice w Ziemi byli grzeczni i siedzieli niezwykle cicho. Chorwacja wygrała 3:0.

Słuchając ich nagrań nie oddalamy się od krautrocka, awangardowego rocka, improwizacji i dźwiękowego wolnomyślicielstwa. Oni płyną, nie czekają, wskakujcie!

 







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy