Wpisz i kliknij enter

Anthony Naples – Orbs

Nowojorska psychodelia.

Dorastając na Florydzie, młody Anthony Naples był otoczony ze wszystkich stron muzyką elektroniczną. Radio grało Miami bass, a mama słuchała w domu electro i house’u. Nic więc dziwnego, że choć w liceum liznął nieco rocka, tak naprawdę jego ulubionymi wykonawcami byli wtedy Boards Of Canada i Ceephax Acid Crew. W tym kontekście może dziwić, że pierwszy raz trafił o klubu dopiero, kiedy zaczął studiować.

Nauka niespecjalnie go interesowała, dlatego po pół roku na stanowym uniwersytecie, machnął nań rękę i pojechał do Nowego Jorku. Miał tam zostać tylko chwilę, ale los chciał inaczej. Zamieszkał na Brooklynie i powoli zaczął wsiąkać w jego klubowy underground. Na pomysł samodzielnego tworzenia muzyki wpadł, kiedy kupił sobie Maca. W wolne popołudnie złożył swe pierwsze demo i wysłał do wytwórni Mister Saturday Night.

Jej szefowie, których znał z cyklu imprez na Brooklynie, z miejsca zainteresowali się otrzymaną muzyką. Dlatego po kilku poprawkach w 2012 roku opublikowali Naplesowi debiutancką EP-kę. „Mad Disrespect” stał się hitem, a surowe i szorstkie brzmienie znajdujących się na nim nagrań, ochrzczono terminami „outsider house” lub „lo-fi house”. Podobne dźwięki przyniosły kolejne wydawnictwa artysty, umieszczone w katalogach Rubadub czy The Trilogy Tapes.

Mimo dobrych relacji z wydawcami, Naples chciał być w pełni niezależny. Dlatego powołał do życia najpierw wytwórnię Proibito, a potem Incienso. I okazało się, że ma dobrą rękę do wyszukiwania młodych talentów: to nakładem jego tłoczni ukazały się wynoszone pod niebiosa przez krytykę albumy Huerco S. czy DJ-a Pythona. Obie tłocznie wydawały też muzykę swego właściciela, który dzielił się nią jednak chętnie również z innymi wydawcami.

Nic więc dziwnego, że jego debiutancki album „Body Pill” opublikowała w 2015 roku firma Four Teta – Text. Krążek trwał niespełna pół godziny i potraktowano go raczej jako żart niż poważną wypowiedź. Więcej sensu miał drugi album producenta – „Take Me With You”, który tym razem firmowali Francuzi z Good Morning Tapes. Tak naprawdę Naples rozwinął swe skrzydła dopiero na dwóch płytach wydanych przez pododdział Incienso – ANS.

Kontynuacją wątków rozpoczętych na „Fog FM” i „Chameleon” jest teraz trzeci krążek z tego cyklu. „Orbs” podobnie jak dwa poprzednie wydawnictwa nie zawiera muzyki tanecznej. Trudno ją jednoznacznie zdefiniować: mamy tu zawiesiste downtempo o powolnym rytmie i psychodelicznym klimacie („Moto Verse”), świetlisty ambient, podszyty gitarowymi dźwiękami rodem z shoegaze’u („Orb Two”) i post-punka („Silas”), ale też zredukowany deep house, zanurzony w dubowych efektach i podwodnej elektronice („Scars”).

Anthony Naples nie rezygnuje na „Orbs” ze swojego znaku rozpoznawczego: surowego i szorstkiego brzmienia, tworzonego przez kiepskiej jakości sample. Dziś potrafi jednak już w ten sposób kreować wyrazistą i efektowną muzykę, która ujmuje naturalnym wdziękiem, prostotą wykonania i odrealnionym nastrojem. Słychać na „Orbs”, że młody Amerykanin kiedyś fascynował się Boards Of Canada: w najlepszych momentach nowy album nowojorczyka ma równie psychodeliczny ton jak dawne dzieła Brytyjczyków.

ANS 2023

www.incienso.nyc

www.anthonynapl.es







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

3 pytania – Miroff

Pytamy co słychać u wschodzącej gwiazdy nowoczesnej produkcji hiphopowej.