Wpisz i kliknij enter

Tommy Guerrero – Amber of Memory

Smutek przeplatany relaksem.

Skater, gitarzysta, pełny szalonego groove’u, osiadający na codzień w mocno funkowych improwizacjach z elementami inspiracji muzyką etiopską spod znaku Mulatu Astatke. Tak w skrócie można opisać owego artystę, który nieoczekiwanie przywitał nas krążkiem w zupełnie innym wcieleniu. Osobiście patrząc na poprzednie dokonania twórcy, nie spodziewałbym się, że tak dotychczas pełna energii i radości muzyka znajdzie swoją kontynuację w postaci albumu nadzwyczaj melancholijnego.

Wcześniejsze rozbrykane wariacje zmieniają się w płynące frazy gitary pod automaty perkusujne z lat 70. W połączeniu z ambientowymi tłami, muzyka ta w założeniu miała dać słuchaczowi ulgę w czasach trudnych dla świata (tj 2020/21 według twórcy). Sam gitarzysta żartobliwie określa gatunek krążka jako „surf goth”. Jednak coś prawdziwego w takim określeniu może być, bo doświadczyć możemy w tych dźwiękach zarówno ukojenia jak i smutku. Płycie najbliżej do rozbujanego downtempo, elementów ambientowych i rozpływających się gitar w stylu choćby Davida Gilmoura(” Gravity of Solitude”,” Reflecitions of now”).

Momenty odpływu takie jak pustynny bas na trip-hopowym „As We Break The Victor” czy rozklejone „Vistas”, tym którzy z twórcą wcześniej do czynienia nie mieli powinien jasno dać do zrozumienia, że warto nadrobić zaległości. Guerrero twierdzi również, że jego zdaniem lekka wrażliwość lat 80 albumu pozwoli na odrobinę „wytchnienia od brzydoty na zewnątrz”. I w tym wypadku naprawdę warto na chwilę w tym pięknym obrazku zanurzyć się w całości i odciąć od niejednokrotnie paskudnej rzeczywistości.

Płytę można by zaszufladkować pod katalog „muzyka relaksacyjna”, jednak za krążkiem kryje się coś więcej. Gitarowe improwizacje przemycają doskonale zarówno widoczne intencje wyciszenia jak i głębokie przemyślenie konceptualne. Można przy tych dźwiękach fantastycznie odkleić się od codzienności.

Świat instrumentalny Tommy’ego Guerrero wciąż pozostaje dla mnie jednym z tych bardzo obrazowych doświadczeń, a każdy z albumów pokazuje nieco inny rodzaj „oglądania muzyki”. Tutaj zdecydowanie czuć plamy zachodu majaczącego gdzieś na niebie, niosącego jednocześnie zadowolenie z oglądanego pejzażu, ale i dziwny rodzaj przytłoczenia.

Profil na BandCamp »
Profil na Facebooku »

Too Good 2023







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Jlin – Wywiad

„Spodziewałam się, że moja ścieżka zawodowa kiedyś zaprowadzi mnie na sztukę baletową. Nie mogłam jednak przypuszczać, że pierwszym baletem, na który pójdę będzie ten, do którego muzykę skomponowałam.”