Wpisz i kliknij enter

Emahoy Tsege Mariam Gebru – Souvenirs

Odmierzanie wspomnień.

Nie sposób przejść od tak do muzyki Emahoy Tsege Mariam Gebru – etiopskiej pianistki, wokalistki, kompozytorki i jednocześnie zakonnicy – nie znając jej życia. Urodziła się 12 grudnia 1923 roku w Addis Abebie w zamożnej rodzinie. Już w wieku 6 lat zaczęła grać na skrzypcach w szwajcarskiej szkole z internatem, ale po powrocie do Etiopii jej talent został dalej rozwijany oraz zauważony m.in. przez cesarza Haile Selassie’ego. Jednak w 1936 roku kraj został najechany przez Mussoliniego, a czołowe rodziny Etiopii albo opuściły kraj, albo zostały wypędzone. Zabito też jej trzech braci. Emahoy i jej rodzina zostali jeńcami wojennymi i wysłani do obozu jenieckiego na włoskiej wyspie Asinara, a następnie do Mercogliano niedaleko Neapolu.

Emahoy Tsege Mariam Gebru
Emahoy Tsege Mariam Gebru, fot. Gali Tibbon

Po wojnie Emahoy studiował pod okiem polskiego skrzypka Aleksandra Kontorowicza w Kairze, ale źle znoszone tam upały przez Emahoy spowodowały powrót do Etiopii. Kontorowicz został mianowany dyrektorem muzycznym orkiestry Cesarskiej Gwardii Ciała pod dowództwem Haile Selassie’ego, a później Emahoy otrzymała stanowisko asystentki administracyjnej. W Etiopii nie było wówczas muzyków klasycznych, dlatego bardzo trudno było jej funkcjonować. Pojawiła się nieoczekiwana propozycja wyjazdu do prestiżowej londyńskiej uczelni, ale władze Etiopii nie udzieliły jej pozwolenia na opuszczenie kraju.

Wtedy Emahoy się załamała, popadła w głęboką depresję i przez dwanaście dni nic nie jadła, pijąc jedynie kawę. Wówczas w wieku 19 lat uciekła do klasztoru Guishen Mariam w prowincji Wollo w Etiopii, a w wieku 21 lat została zakonnicą. Otrzymała imię zakonne Tsege Mariam i wyświęcono ją na mniszkę z tytułem Emahoy. Niestety była tam odcięta od bieżącej wody i elektryczności, nie mówiąc o dostępie do instrumentu. Warunki życia w klasztorze były tak trudne, że Emahoy ciężko zachorowała i musiała wrócić do rodzinnego domu w Addis Abebie.

Po powrocie zaczęła znów grać na pianinie i komponować utwory na fortepian, skrzypce i organy. W latach 60. mieszkała w prowincji Gondar, gdzie znajdowała się dawna stolica królestwa Etiopii, i tam studiowała muzykę religijną św. Yareda z VI wieku, któremu przypisuje się wynalezienie tradycji muzyki sakralnej etiopskiego kościoła prawosławnego. Tam poruszyła ją trudna sytuacja innych studentów, którzy również studiowali ten rodzaj muzyki – często widywała ich na ulicy, proszących o jedzenie i nocleg. – „Chociaż nie miałam pieniędzy, żeby im dać, byłam zdecydowana wykorzystać moją muzykę, aby pomóc tym i innym młodym ludziom w zdobyciu wykształcenia” – wspominała Emahoy.

W oficjalnej notce biograficznej wyczytałem, że pierwsza płyta Emahoy została wydana w 1967 roku, a dochód z tej i kolejnych wydawnictw z lat 70. (m.in. „Yet My King Is From Old” z 1972 r.) został przekazany na rzecz sierocińca. W 1974 roku rozpoczęła się rewolucja w Etiopii; Emahoy i jej rodzina byli prześladowani zarówno ze względu na religię, jak i pozycję społeczną, a w tym czasie ona pracowała jako administratorka Synodu. Nadal komponowała muzykę, głównie na fortepian, ale także na organy. W 1984 roku, po śmierci matki, Emahoy uciekła przed komunistycznym reżimem Derg i udała się do klasztoru etiopskiego w Jerozolimie, gdzie mieszkała aż do śmierci. Odeszła 26 marca 2023 roku w wieku 99 lat.

Emahoy Tsege Mariam Gebru
Emahoy Tsege Mariam Gebru, fot. mat. prasowe

Twórczość Emahoy przeżywa renesans dopiero w czasie ostatnich kilku lat, więcej pisze się o niej, dyskutuje i na nowo wydaje lub pokazuje niepublikowane wcześniej kompozycje. I chyba najwięcej w temacie fonograficznym zrobiła do tej pory amerykańska wytwórnia Mississippi Records, wypuszczając „Emahoy Tsegué-Mariam Guèbru” (2016), „Jerusalem” (2023) czy właśnie „Souvenirs”.

Emahoy marzyła o przedstawieniu tej muzyki szerszej publiczności przed swoją śmiercią, niestety nie udało się, więc na szczęście możemy ją teraz podziwiać. Na „Souvenirs” złożyło się osiem pieśni o mądrości, stracie, żałobie i wygnaniu, które pianistka rejestrowała bezpośrednio na magnetofon typu boombox. Te nagrania choć napisane i nagrane jeszcze domu rodzinnym w Addis Abebie w latach 1977-1985, tekstowo opowiadają o bólu serca wynikającym z bycia daleko od domu, a także wyrażają refleksje na temat rewolucji z 1974 roku i Czerwonego Terroru w Etiopii oraz są słowa mówiące o jej uczuciach związanych z pobytem na wygnaniu w Jerozolimie.

Pokój Emahoy Tsege Mariam Gebru w Kościele Kidane Mehret w Jerozolimie, fot. Cyrus Moussavi

Absolutnie porażająca pieśń „Clouds Moving on the Sky” otwiera to wydawnictwo i w mojej ocenie jest kwintesencją jej stylu melodyczno-rytmicznego, który w połączeniu z głosem tworzą unikalną jakość zakorzenioną nie w jazzie albo – jak niektórzy to szeregują – honky tonk, lecz patrzącą intensywnie w stronę zachodniej tradycji klasycznej z silną domieszką tradycyjnej muzyki etiopskiej i muzyki ortodoksyjnej. Należy też podkreśli, że utwory różnią się od tego, co znamy z jej wcześniejszego repertuaru, w dużej mierze chodzi o okoliczności w których zostały zarejestrowane; słychać odgłosy ptaków za oknem, skrzypienie ławki przy pianinie i czy dźwięk wciskanego przycisku nagrywania. Daje to poczucie niezwykłej bliskości z muzyką Emahoy.

Próżno szukać tu przeciętnych kompozycji, każda z nich to osobna perełka, czyli „Ready to Leave”, przepiękna „Is It Sunny Or Cloudy in the Land You Live?” czy radosna „Tenkou! Why Feel Sorry”, którą znamy z jednego z wcześniejszych albumów, ale tutaj zabrzmiała z wokalem. Tekst tej piosenki został pierwotnie skomponowany dla jej siostrzenicy Tenkou i opowiada o utraconym dzieciństwie: „Nie płacz / Dzieciństwo nie wróci / Pozwól mu odejść z miłością”.

Emahoya śpiewa w języku amharskim i w swoich poetyckich słowach dotyka ciężaru bycia na emigracji, chociażby w „Don’t Forget Your Country”, „Where Is The Highway Of Thought” lub „Ethiopia My Motherland”: „Kiedy spojrzałam / poza chmury / nie widziałam nieba w moim kraju / Czy naprawdę zaszłam tak daleko?”. I w tym fragmencie rytmika wokalna jakoś zlepiła mi się ze stylem śpiewu Vashti Bunyan. Na zamknięcie kolejna minimalistyczna ballada „Like The Sun Shines On Meadows”, która mogłaby płynąć do końca świata i dłużej.

fot. mat. prasowe

„Souvenirs” to idealna propozycja na wejście w muzykę Emahoy Tsege Mariam Gebru, a dla tych którzy są zaznajomieni to niezwykle cenny materiał poszerzający wymiar jej dotychczasowego dorobu. Te archiwalne nagrania są kompletnie poza czasem i emanuje z nich jakaś nierozpoznawalna melancholia do tego stopnia, że wyrywa nas z opancerzenia rzeczywistości i przenosi, gdzieś do ciepłego i słonecznego wnętrza małego pokoju, który niby jest w Jerozolimie, a jednak poza konkretną przestrzenią wysłaną niesłychanie autentycznymi emocjami.

Mississippi Records | luty 2024


Strona Emahoy Tsege Mariam Gebru: www.emahoymusicpublisher.com/about-emahoy

Strona Mississippi Records: www.mississippirecords.net

 

 







Jest nas ponad 15 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Baasch – Noc

Once upon a night, seven clubs away