Wpisz i kliknij enter

Sarah Davachi – The Will of Tongues

Filozoficzne pokłady.

Doprawdy trudno zignorować odwagę twórczą Sarah Davachi. W czasach płyt krótkogrających i współgrających z wciąż spadającą uwagą osób słuchających muzyki ona proponuje nowy album trwający sto czterdzieści minut. Z jednej strony wymaga od nas zatrzymania się na dłużej w jednym miejscu (i być może w jednej pozycji), z drugiej oddaje hołd samemu aktowi słuchania. Dodać należy, że wcale nie jest to łatwa płyta. Zresztą żadna z dotychczasowych też nie.

Szykując się na nowe sięgnąłem na półkę po „Cantus, Descant” – w celu poćwiczenia skupienia uwagi. Jak zawsze u Davachi pierwsze wrażenie wypada korzystnie, lecz z niedosytem. Owszem wspaniałe smyczki, nabożne organy czy natchniony chór robią wrażenie, ale nie wyczerpują tematu. Dopiero wniknięcie, zejście do niższych warstw pozwalają dotrzeć do filozoficznych wręcz pokładów jej muzyki.

W pewnym monecie trwania „Interlude V: Harmonic, for Woodwinds” trafiło to do mnie z pełną jasnością. Mianowicie – ukojenie. Obudziło to dawno uśpione tęsknoty za mitycznym spokojem, które natychmiast zostały zaspokojone. Bo, oto jest, mały cud. Muzyka kompozytorki otwiera drogę dla umysłu. Jednak tylko dla tych, którzy chcą. Ci, co potraktują ją jako wypełniacz tła, będą nieusatysfakcjonowani. Choć, żeby osiągnąć ów spokój należy zdobyć się na pewien ekstremizm, bo wysłuchanie całości wymaga ignorowania upływającego czasu.

Trudno uciec od takiego zagłębiania, jeśli z wolna rozpościera się przed nami „Four Narrow Forms”. Jest to utwór nagrany za pomocą organów, czyli ulubionego instrumentu artystki. Ich forma jest nieco inna, bardziej upiorna. Wszystko dzieje się w ramach całkowitego minimalizmu. Niespieszne zmiany, detale tak małe, że trudno je w ogóle wychwycić. Mimo tego utwór całkowicie konsumuje uwagę, wprawia w stan hipnotyczny.

Cały materiał jest grany wolno. Mamy niepowtarzalną szansę zachwycić się instrumentem i dźwiękami jak to ma miejsce choćby w „Canto Duo”. Nawet finał („Canto Solo”) wypada szalenie intymnie. Do tego dochodzą odnotowania godne trzy części „Songs of the Smile`s Fig” z chórem starającym się zrzucić na nas boskość. Album – choć długi – ani na moment się nie rozjeżdża. Dźwięki dobrane ostrożnie, skutecznie organizują przestrzeń dla nas. „The Will of Tongues” wykracza poza doświadczenie słuchania zwykłej płyty.

Late Music | 2026

Bandcamp: https://sarahdavachi.bandcamp.com/album/the-will-of-tongues
FB: https://www.facebook.com/sarahdavachimusic







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy