Gorzki w środku.
Jak najlepiej przywitać się ze słuchaczami po szesnastu latach od wydania ostatniej płyty? Najlepiej ruszyć na nich natarciem, przygnieść rozmiarem otwierającego utworu, czyli dokładnie tak, jak zrobiła to Erykah Badu za pomocą „Echos” otwierającego jej najnowszy krążek „Before The World Blows” nagrany wspólnie z producentem The Alchemist. Pierwsze siedem minut jej krążka upływa w bardzo płynnej, acz gęstej atmosferze. Lirycznie przywitani zostajemy od razu wersami wprowadzającymi w tematykę płyty, ale i podkreślającymi nasze wspólne doświadczenie, jakim jest zagubienie.
Dosłownie za chwilę zjawia się utwór, który wierzgając daje dobre pojęcie o charakterze płyty. „I Just Play A Part” jest placem zabaw, gdzie Alchemist wyciąga swoje magiczne zabaweczki, sięga po swoje hip hopowe fascynacje i przygotowuje podkład dla całego tabunu gości. Tych ostatnich Erykah zaprosiła całkiem sporo. Na liście są naprawdę głośne nazwiska, ale żadne nie przytłacza ponadgodzinnego materiału.
W miarę szybko zjawia się singlowy „Witch Doctor”. Szamańska aura piosenki, tekst wymierzony we współczesne media i nuta szaleństwa przewijająca się przez całość. Mam wrażenie, że oboje poszli tu za instynktem, odpuścili ograniczenia i zdali się na siebie. Wyszło doskonale. Najważniejszą informacją dla fanów jest to, że Badu hojnie obdarowuje nas swoim głosem. Szczególnie w balladowych fragmentach („Next 2 U”, „Love Me Not”).
Drugą część płyty otwiera „To The Moon (Plan C)” z gościnnym udziałem Steve`a Lacy`ego. Z wierzchu utwór wydaje się miodem posmarowany, ale w środku wychodzi dość gorzki, choć sposób podania wygląda tak by sprawiać przyjemność. Wyjątkowymi utworami są sąsiadujące ze sobą „What The People Say (Apostle 1)” i „Hot BiBi (Apostle 2)”. Raz, że płyną na górze soulu, funku, jazzu i hip hopu nie przystając do żadnego z nich, a dwa, że są kameralne, biorą nas w ramiona i nie puszczają.
Na końcu wylądowały dwa utwory z gościnnym udziałem głośnych nazwisk. Earl Sweatshirt gości w „I Know That Man” i jest to najlepszy występ z zebranych. Z mistrzynią ceremonii dobrze podzielili się utworem na pół i każdy skorzystał z fortepianowego podkładu. „Black Box” to jazz w zadymionym pomieszczeniu i Kamasim Washingtonem na saksofonie. I tu lepiej wypada wokalistka niż sama muzyka. Pozostaje zadać pytanie czy płyta straciłaby coś, gdyby była odrobinę krótsza? Nie.
Co zmienia to niczego w moim odbiorze, bo to przecież żadna zbrodnia nagrać zbyt długą płytę. Szczególnie, gdy chce się zaśpiewać o kilku rzeczach wartych ocalenia, zanim ten świat trafi szlag. W wymiarze myśli „Before The World Blows” jest mi bliski. Tym lepiej, że zaśpiewany przez Badu. Radość podwójna.
Young | 2026
Bandcamp: https://controlfreaq.bandcamp.com/album/before-the-world-blows
FB Erykah Badu: https://www.facebook.com/erykahbadu
FB Young: https://www.facebook.com/youngyoung


Skomentuj