Starzy maleńcy?
Gościliśmy ich w cyklu 3 pytania, a debiut pt. „Jazz Report from the Hood” superlatywnie recenzował na naszych łamach niespełna rok temu Jarek Szczęsny. Młody kwintet z Krakowa, którego popularność odpaliła nagle (niemal tak jak kiedyś ich starszym kolegom z EABS za czasu ich reinterpretacji Komedy) idzie za ciosem i dość szybko dorzuca do dyskografii drugi longplay, stworzony między koncertami zagranymi w całej Europie. Czy Omasta dźwignęła ciężar sukcesu? Wygląda na to, że bez większego ciśnienia zespół po prostu uciekł do przodu, średnio przejmując się pompowanym balonem oczekiwań.
Muzyka kwintetu z racji silnie hip-hopowych konotacji, zwłaszcza w sferze sekcji rytmicznej (Nikodem Wikieł i Wojciech Roman) i klawiszy (Bruno Sikorski) nie sili się na szastanie rozbudowanymi pochodami harmonicznymi czy barokową aranżacyjnością. Esencją tego odłamu jazzu jest pętla, groove i brzmienie. Jedenaście kompozycji bazując na tych filarach czasem przywdziewa bardziej funkowe upierzenie („Cracktown”), by gdzie indziej leniwie się przeciągnąć w rozmarzonych połaciach monosynthów i pianina Rhodesa („Beginner’s Luck”), tudzież rozsiąść się w latynosko umajonej, sennej impresji („Pillow Talk”). Dęty duet ( Antoni Blumhoff – sopran sax i Paweł Kowalik – tr) najczęściej serwuje tematy jednogłośnie, by później rozjechać się w swoich solówkach (świetna wymiana na najwyższych rejestrach np. w „OG-Shock”).
Wbrew podejrzeniom i wbrew tytułowi „Hits Different” nie specjalnie jednak zaskakuje. Mamy tu kontynuację pomysłów z debiutu, ponad czterdzieści minut krążka dość stabilnie przelewa się z numeru na numer, nawet bardziej dynamiczne momenty (np.”Trespass”), opierają się na tradycjach przynależnych klasycznym koncertom jazzowym (temat/solówka/temat/solówka/temat), często w oparciu o ekwilibrystykę, a nie jakiś niesztampowy pomysł. Z której strony by nie analizować, pewnym jest że muzycy mimo młodego wieku i niedługiego stażu, stanowią monolit i to głównie dzięki kompletnemu zgraniu kreują tak spójny efekt wspólnego muzykowania. Twórczość Omasty z pewnością dostarcza niski próg wejścia do muzyki jazzowej i miejmy nadzieję, że dorzuci nowym longplay’em kolejny kamyk do ogródka zwiększonego zainteresowania dźwiękową improwizacją, zwłaszcza wśród młodych. Niemniej dla osób poszukujących nieoczywistego, drugi album krakusów będzie najpewniej jedynie dobrą muzyką tła.
16.10.2026 | Astigmatic Records
https://www.instagram.com/omasta.music/
https://www.facebook.com/omastamusic


Skomentuj