Pieśni osobne i scena osobna.
Są ludzie, którym dana jest rzadka sztuka przydawania opowieściom ciała i tchnienia, a przez to zajmowania osobliwego miejsca pośród innych — miejsca, z którego roztaczają władzę nad cudzą wyobraźnią. Powierzamy im ją dobrowolnie, pozwalając, by słowa wyprowadzały nas poza granice własnego doświadczenia, ku światom, które bez nich pozostałyby niedostępne. Lecz opowieść nie kończy się tam, gdzie milknie jej twórczyni: dopiero w nas zapuszcza korzenie, nasiąka pamięcią, obrasta przeżyciami i nabiera ciężaru, którego sama autorka nie zawsze mogła jej nadać. To bowiem wyobraźnia opowiadających otwiera przed nami świat, ale to my, własnym doświadczeniem, użyźniamy glebę, na której jej historia rozkwita.
A gdybym tak napisał, że historie zebrane na „Malarzu i księżycu” przeznaczone są dla dzieci. Jak wielu z was natychmiast uciekłoby zarówno od tego tekstu, ale i od opowiedzianej w nim płyty? Taka ucieczka nie byłaby najlepszym rozwiązaniem i nawet nie zachęcam do zaufania niżej podpisanemu, ale nalegam do przekazania własnego zaufania do Oli Bilińskiej oraz Izy Lamik tworzących duet Bajdy. „Malarz i księżyc” to zbiór baśni autorstwa malarki Erny Rosenstein. I – jako się rzekło wyżej – są to baśnie dla dzieci, które dorośli także mogą posłuchać.
Wszakże najwięcej do odegrania ma tu nasza wrażliwość. To jej pogrubieniu służyć ma kontakt z płytą. Z kronikarskiego obowiązku dodam, iż na krążku muzyki nie brakuje i na równi ze słowem mówionym pozostaje. W takim razie przydałyby się jakieś definicje mówiące o tym z czym do czynienia mieć będziemy. Może tak: pieśni osobne i scena osobna wypełniają album szczelnie, a rzecz do oryginalnych należy. Wzbraniam się przed używaniem pojęć ze świata muzyki, a przecież tej autorskiej, lekkiej, melodyjnej nie brakuje tu wcale.
Całości najbliżej do słuchowisk Polskiego Radia z dawnych lat. Materiał został nagrany na taśmę, a miksem i masteringiem zajął się Kuba Kapsa, a więc klimat został zapewniony. Mnie najbardziej urzekły wszelkiej maści dziwności. Tutejszy surrealizm jest kapryśny, rozedrgany, rozkochany w niemożliwości. Wyobraźnia lata swobodnie między snem, absurdem i dziecięcym zachwytem. Duet Bajdy nie próbuje okiełznać osobliwości – pozwala jej na swobodne oddychanie, rozrastanie i bytowanie na granicy jawy i snu.
Luna Music | 2026
FB: https://www.facebook.com/profile.php?id=61574870770132
YouTube


Skomentuj