Opus magnum francuskiej producentki.
Naprawdę nazywa się Chloé Thévenin i początkowo wszystko wskazywało, że będzie… adwokatką. Tak zafascynowała się jednak w połowie lat 90. kulturą klubową, że porzuciła prestiżowe studia na Sorbonie, by didżejować w ciasnym i dusznym klubie Le Pulp dla lesbijek. Kiedy nie stała za deckami, przekopywała sterty winyli w paryskich sklepach z nieoczywistą muzyką, by zamieniać swe sety w odważne podróże z dźwiękiem i rytmem. Nic więc dziwnego, że szybko zrobiło się o niej głośno i z miejsca została rezydentką najważniejszego klubu w stolicy Francji – Rex, przełamując tym samym męską dominację za jego muzycznymi sterami.
Jej pierwsze własne produkcje z początku XXI wieku wpisywały się w modę na electroclash, łączyły bowiem motoryczne bity z melodyjnymi klawiszami i post-punkowym mrokiem. Na bazie ich sukcesu Chloé założyła w 2005 roku wraz z Ivanem Smagghe wytwórnię Kill The DJ, która z czasem zyskała pełną autonomię, zmieniając nazwę na Lumière Noire. Ewolucję przeszła również muzyka jego właścicielki. Z czasem nabrała minimalowego brzmienia, łącząc tech-house’owe rytmy rodem z Kolonii z typowo paryskim szykiem i melodyjnością, znaną z nurtu French Touch. Dowodem tego były jej albumy „The Waiting Room” i „One In Another” z 2007 i 2010 roku.
Na tym jednak Chloé nie poprzestała. Ponieważ zaczęła tworzyć w międzyczasie muzykę filmową, doświadczenia z soundtrackami w naturalny sposób przedostały się do jej klubowych nagrań. Efektem tego było wykorzystanie przez francuską producentkę żywych instrumentów i ludzkich głosów. Tak narodziły się takie płyty, jak „Sequenza” z bułgarską perkusjonistką Vasseliną Serafimową czy „Static Shot” z brytyjskim gitarzystą Petem Hardenem. Chloé nie odpuściła jednak tanecznej muzyki – i sumą tych wszystkich doświadczeń okazał się album „Endless Revisions”. Ponad dekadę od jego wydania dostajemy długo wyczekiwanego następcę tamtego znakomitego dzieła.
„Shape Of The Unknown” to starannie dopracowany zestaw o linearnej narracji. Zaczyna się od ambientowego wprowadzenia z tęskną trąbką Davida Enhco w roli głównej w „Undertow”, które ustępuje miejsca łagodnemu dub-techno zanurzonemu w nocnej elektronice w „Half Gravity”. „Shapeshifter” uderza już mocniejszą energią, splatając podłamany puls z acidowym loopem i metalicznymi akordami. Ambientowa kołysanka „As If” stanowi zgrabny kontrapunkt dla electro-house’owego „Bright On”, uwodzącego IDM-owymi klawiszami o bajkowym tonie.
„More Than Just One Feeling” wnosi na płytę indie-popową nutę za sprawą wycofanego wokalu Bena Shemie z Suuns, choć to motoryczny tech-house o klubowej mocy. Bardziej surowy sznyt ma „Inner”, w którym trance’owe arpeggio towarzyszy odległym dźwiękom trąbki. Zgodnie ze swym tytułem „Silent Drive” uspokaja nieco nastrój, bujając dubowym rytmem i melodyjnymi klawiszami. „TWYR” to kolejna piosenka w zestawie – tym razem wyszeptana przez Olivię Merilahti z The Dø. Segment ten wieńczy „Drifter”, zestawiając tech-house’owy bit z eteryczną elektroniką.
„Same Kind” jawi się wspomnieniem wczesnych dokonań francuskiej producentki. Niby to techno, ale wymodelowane na post-punkową modłę i ozdobione charakterystyczną wokalizą Kittin. Ten mroczny klimat kontynuuje „Repeating The Obvious”, splatając mechaniczny bit z niepokojącym szeptem i rozwibrowanymi syntezatorami. W „Falling Beyond” muzyka wytraca klubową energię, koncentrując się na ambientowym ukojeniu i popowej melodyce. Płytę wieńczy „Infinite Curve” – soundtrackowy utwór, osadzony na tribalowych bębnach i podszyty mruczącym basem.
„Shape Of The Unknown” to bez wątpienia opus magnum francuskiej producentki. Łączą się tu wszystkie tropy, składające się na jej muzyczną twórczość. Klubowa energia wnoszona przez nagrania lokujące się w formule techno czy electro znajduje naturalne uzupełnienie w utworach wpisanych w formułę nieoczywistej piosenki i zostaje spuentowana rozmarzonym ambientem o filmowym rozmachu. Wszystko to wypływa jedno z drugiego i wzbudza podziw żelazną konsekwencją i nieustępliwą logiką. Do tego jest to bardzo francuska w duchu płyta – wpisana w nocny nastrój i rezonująca klimatyczną melodyką rodem z klasycznej chanson.
Lumière Noire 2026


Skomentuj