Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.



acoustic

NOON – ALGORYTM

Proszę Państwa czasami żartujemy, ale chwila jest historyczna, czyli NOON domyka trylogię. Czytaj dalej »

Nowości z Denovali Records

Niebawem pojawią się kolejne nowości w katalogu niemieckiej oficyny. Póki co przyglądamy się dwóm albumom, które ukazały się pod koniec czerwca. Czytaj dalej »

Damon Albarn – Everyday Robots

Od chropowatych barw Britpopu, przez pop-slapstickowy Gorillaz i garść projektów pobocznych. Zawsze ambitnie i odważnie. Damon Albarn zasłynął kartkując muzyczny wokabularz w sposób intuicyjny, scalając brzmienia i dźwięki wedle uznania. I co najpiękniejsze – nie metodą Copy-Paste’a Czytaj dalej »

Bibio – Green EP

Cocteau Twin.

Czytaj dalej »

Fink – Wheels Turn Beneath My Feet

Oto pierwszy dwugłos na NM – jednocześnie zapowiedź naszego nowego cyklu sporów, polemik, dyskusji i konfliktów 😉 O koncertowej płycie Finka rozmawiają Daniel Barnaś i Kamila Szeniawska. Czytaj dalej »

Daniel Rossen – Silent Hour/Golden Mile EP

Moda na gitarę akustyczną, będącą instrumentem wiodącym, wróciła definitywnie – zarówno w produkcjach undergroundowych, jak i radiowych. Wiadomo – niektórzy nigdy od niej nie odeszli, niemniej jednak pozycje okołofolkowe, obudowane wszelakimi pudłami rezonansowymi i dęciakami, sygnowane przez wytwórnie kojarzone głównie z elektroniką zawsze wzbudzały moją ciekawość. I tak właśnie jest w tym przypadku.

Słowem wstępu warto przybliżyć sylwetkę Rossena – 30latek z Los Angeles, znany przede wszystkim jako członek grupy Grizzly Bear. Wszechstronny multiinstrumentalista oscylujący wokół wytwórni Warp oraz 4AD, głównie przez niemały rozrzut gatunkowy, w jakim zwykło się zamykać jego twórczość.

Dlaczego warto? Dla przeplatanych partii dęto-smyczkowych w „Return to Form”, przy których każdy filmowy bohater z pewnością podniósłby się z ziemi. Dla beatlesowsko rozpisanych wokali w „Silent Song” z radośnie skrzeczącą, prawie że zdzierającą politurę głośników gitarą, a także dla wodewilowego posmaku „Golden Mile”. Rossen nie stawia na minimalizm, nie jest to kolejny brodacz z gitarą na kolanach. Kompozycje są pełne smaczków i instrumentalnych akcentów, przez co nabierają nie tylko ciekawszego kolorytu, ale także składają się na rys indywidualny tychże nagrań. „Silent Hour/Golden Mile” jest wyraźnie różne od poczynań Grizzly Bear i daleko mu od półgodzinnego wypełniacza poczynionego w przerwie między trasą koncertową, a wejściem do studia pod sztandarem formacji rodzimej.

Daniel Rossen, choć pod opieką giganta szczególnie przychylnego kablom, konsolom, kontrolkom i klawiszom, daje dobry pretekst dla wszystkich zniesmaczonych poczynaniami Mumford & Sons, niecierpliwie czekających na trzeci album studyjny Fleet Foxes, a także tych, którzy po raz ostatni w tym roku chcieliby poczuć słońce na twarzy nim definitywnie zamkną się na sezon jesień-zima w dźwiękoszczelnym bunkrze z masą elektroniki i ambientu. W talii folkowych artystów i gwiazdeczek EPka „Silent Hour/Golden Mile” jawi się jako solowy projekt z zadatkami na mocną kartę, może nawet i Króla. Możliwe, że wraz z topniejącymi śniegami poznamy odpowiedź na pytanie, czy przyjdzie nam kiedykolwiek ujrzeć coś ponad widoczną na okładce ścianę skał.

Warp | 20.03.2012

Clark – Iradelphic

W ciągu minionej dekady Chris Clark z cudownego dziecka nowych brzmień stał się gwiazdą wytwórni Warp i jednym z najbardziej rozpoznawalnych producentów. Czytaj dalej »