Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.

Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.



Nosaj Thing

W marcu Nosaj Thing zagra w Polsce!

Jason Chung aka Nosaj Thing, amerykański producent o koreańskich korzeniach, na początku marca przyjedzie do Polski za zaproszenie agencji Distorted Animals, by zagrać trzy koncerty. Artystę będzie można zobaczyć i usłyszeć 7 marca w Warszawie (Cafe Kulturalna), 8 marca w Poznaniu (Projekt LAB) i 9 marca w Gdańsku (Gdański Teatr Szekspirowski).

Szczegóły każdego z koncertów:

Szczegóły koncertu w Warszawie » Szczegóły koncertu w Poznaniu » Szczegóły koncertu w Gdańsku »

Koncerty Nosaj Thing odbędą się w ramach trasy promującej jego ostatni album „Parallels”, który ukazał się w 2017 r. Poza tą płytą artysta wydał wcześniej jeszcze trzy albumy: „Drift” (w 2009 r.), „Home” (w 2013 r.) i „Fated” (w 2015 r.). Każdy z nich został niezwykle ciepło przyjęty przez fanów i krytykę. W pełni zasłużenie, amerykański producent to jeden z ciekawszych obecnie twórców elektroniki. Co szczególnie ważne – niezwykle oryginalny i wszechstronny. Na jego albumach znajdziecie zarówno nieco szybszą elektronikę jak i elementy ambientu czy nawet synth-popu.

Polecam Wam posłuchać jego świetnych albumów i wybrać się na jeden z koncertów. Jestem przekonana, że nie będziecie zawiedzeni:

„Parallels” z 2017 r.:

„Fated” z 2015 r.:

„Home” z 2013 r.:

„Drift” z 2009 r.:

Nowamuzyka.pl poleca!

3 pytania – Christian Löffler

Niemiecki producent, którego twórczość na łamach Nowamuzyka.pl określaliśmy jako „muzyczny odpowiednik samotnego spaceru po jesiennej plaży„, niedługo pojawi się w Polsce. Czytaj dalej »

Nosaj Thing – Parallels

Drift -> Home -> Fated -> Parallels… Czytaj dalej »

Podsumowanie roku 2015 – Bartek Woynicz

Co w uszach grało i co w nich zostanie. Czytaj dalej »

Nosaj Thing – Fated

Elektroniczna melancholia w służbie abstrakcyjnego hip-hopu. Czytaj dalej »

Podsumowanie 2013 – Bartek Woynicz

Pisząc o muzyce oczywiście ją oceniamy, a tworząc coroczne zestawienie wyników osiągamy apogeum ewaluacji, Czytaj dalej »

Nosaj Thing – Home

Since anything physical can be mental, that island can be your home – takim cytatem Jason Chung, 27-letni już dziś producent z Los Angeles podpowiada na swojej oficjalnej stronie jak odczytywać jego drugi album.

Niewątpliwie, niespełna 37 minut nowego materiału zaserwowanego przez Nosaj Thing potrafi przenieść nas w odległe, wyizolowane przestrzenie, które z pewnością dla niejednego słuchacza staną się drugim domem, a na pewno genialnym soundtrackiem do bezkresnego spoglądania w dal przez okna PKP lub PolskiegoBusa.

„Home” jest bardzo udaną kontynuacją pierwszego LP artysty, głośno komentowanego „Drift”, wydanego przez Alpha Pup w 2009. W porównaniu z poprzednikiem jest jednak albumem spokojniejszym, o wiele bardziej refleksyjnym, częściej oscylującym wokół down-tempo, niż dub stepu czy glitch hopu. Sam Nosaj Thing (pierwsza część pseudonimu to imię twórcy czytane wspak) podkreśla, że „Home” jest dziełem bardzo osobistym, a praca nad nim była swego rodzaju terapią.

Na albumie oczywiście nie brakuje elementów charakterystycznych dla stylu producenta z Kalifornii: precyzyjnie ułożonych rytmicznych stłuczek (Glue; Phase III), rozmytych wokali à la Burial (Safe; Tell), śrubujących syntezatorów (Snap) czy ułańskiej fantazji w zabawie kanałami stereo*(Home).

To co z pewnością wyróżnia najnowsze dzieło Nosaj Thing, to gościnne udziały wokalistów. W totalnie magicznym, singlowym „Eclipse / Blue”, gdzie swym eterycznym głosem czaruje Kazu Makino ( z rockowego Blonde Redhead), całość numeru napędza bita na raz stopa oraz pulsująco-skacząca synth-melodia, przeszywana raz po raz przez elektroniczne sople. 

W utworze „Try” z gościnnym udziałem Toro Y Moi, powolnie podsmażane brzmienia organów, przerywają regularnie wybuchające orzeźwieniem skwierczenia przesterowanych akordów. W połowie numeru ustępują nieco miejsca spokojnemu głosowi Chaza Bundicka, którego zreverbowane pocięte wokale ostatecznie wygaszają numer.

„Home” to bardzo udany, spójny i przemyślany album, pozornie tylko wydający się dość klarowną i prostą wycieczką, przy bliższym poznaniu kryjący jednak prawdziwą kopalnię dźwiękowych konceptów. Nosaj Thing swym drugim albumem potwierdza, że przypisywanie mu roli muzycznego wizjonera i wymienianie go obok takich tuzów jak Flying Lotus czy Prefuse 73 nie jest bezpodstawne.

Chung pytany w wywiadach o wymarzoną kolaborację wymienia Björk oraz Busta Rhymesa, miejmy nadzieję, że jego marzenie się spełni, a tymczasem pozostaje nam liczyć, że będzie nam dane spotkać się z „Home” na żywo podczas tegorocznego TNM lub Audioriver.

*koniecznie słuchać na słuchawkach

22.01.2013 | Innovative Leisure

Profil na Facebooku »

Nosaj Thing, The Field, Three Trapped Tigers za darmo w Katowicach

Po Tauron Festiwalu warto wrócić do Katowic. Już w piątek, z okazji 146. urodzin miasta, będziecie mogli posłuchać – zupełnie za darmo – gwiazd nowych brzmień. Śląsk ponownie górą?
Czytaj dalej »