The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.



3 pytania – Alash Ensemble

Kilka słów o sobie i muzycznych planach opowiadają Tuwińcy z syberyjskiego krańca świata.

Już zaczynam tęsknić za zimą. Jeszcze niedawno można się było kąpać w śniegowych wyspach niedaleko mojego osiedla. Na Alash – zespół z Republiki Tuwy natknąłem się po obejrzeniu nieco zapomnianego filmu Kurosawy „Dersu Uzała”. Główną rolę zagrał w nim Maksim Monzuk, aktor pochodzący ze wspomnianego wyżej kraju. Trudno nawet powiedzieć, że zagrał, Maksim wcielił się w postać Dersu Uzały autentycznie i tak naturalnie jakby latami wędrował po tajdze. Duch i surowość Syberii wżera się w obraz i wyłania z dźwięków świetnej ścieżki filmowej. Tą samą surową, wręcz ascetyczną właściwość odnalazłem w tradycyjnej muzyce Alash.

Alash oczarowali cały świat swoim niezwykłym gardłowym śpiewem (xöömei), który aż od starożytności rozwinął się wśród koczowniczych pasterzy Tuwy i jest pielęgnowany po dziś dzień. Trio skupia w sobie całą tradycję przekazywaną od przodków, dodając do niej swoje doświadczenie wyniesione z uczelni artystycznej w Kyzył oraz mocne akcenty muzyki z Zachodu.

Był rok 1999, kiedy w czasie ich studiów w Kyzył powstał pierwszy wspólny projekt o nazwie Changy-XAYA. Cztery lata później trzej muzycy: Bady-Dorzhu Ondar (grający na igil), Ayan-ool Sam (grający na doshpuluur) i Ayan Shirizhik (grający na kengirge) postanowili powołać nowy zespół – Alash (nazwa pochodzi od rzeki Alash, która biegnie przez północno-zachodnie regiony Tuwy). W tamtym okresie muzycy zaczęli interesować się muzyką z USA (m.in. Sun Ra, Jimi’ego Hendrixa). Obok tradycyjnych instrumentów z Tuwy, wprowadzili do swojej muzyki gitarę, a z czasem nawet rosyjski instrument Bayan (akordeon). Zespół zaczął eksperymentować z nowymi harmoniami i samą konstrukcją utworów, do współpracy zapraszając Béla Flecka i Victora Wootena.

W 2007 r. Alash opublikowł pierwszy studyjny album. Gościnnie muzycy Alash wystąpili na płycie projektu Béla Fleck and the Flecktones (2008). Ostatnim ich krążkiem z 2011 roku pozostaje płyta „Buura”.

Czego ostatnio słuchacie?

Słuchamy płyty, którą nagraliśmy z naszym nowym (bardziej rockowym) projektem – Hogzhumchu. Materiał zarejestrowaliśmy zimą. Na tym albumie znajdziesz sporo odniesień do rock’n’rolla w połączeniu z różnymi stylami tradycyjnej muzyki z Tuwy.

Nad czym obecnie pracujecie?

Właśnie skończyliśmy trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych i jesteśmy już w swoim mieście Kyzył.

Gdzie zagracie w najbliższym czasie?

W kwietniu zagraliśmy jubileuszowy koncert w Kyzył w ramach obchodów dziesiątej rocznicy powstania naszej orkiestry, a w maju wystąpimy w Chinach i Mongolii.

 

Oficjalna strona Alash Ensemble »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 4

  1. Iwona

    Dobra muzyka ,coś nowego w tym wielkim świecie!

  2. Tedi

    Super! Dzięki! Kolejne świetne odkrycie, nie znałem ich muzyk. A sam film to przepiękny klasyk w wykonaniu Kurosawy. Też mam podobne wrażenie, że film zapomniany. Wielka szkoda, bo to arcydzieło kina.

    • Łukasz Komła

      Dzięki za miłe słowa i cieszę się, że muzyka Alash przypadła do gustu. Pozdrawiam!

  3. ja

    Zapracowana kapela:)