Immortal Onion – Ocelot of Salvation
Jarek Szczęsny:

Wielowarstwowa cebula.

Lee Gamble – Mnestic Pressure
Paweł Gzyl:

Od nowoczesnej bass music do klasycznego IDM-u.

Special Request – Belief System
Paweł Gzyl:

Wyznanie wiary w połamane rytmy.

Speech Debelle – Tantil before I breathe
Jarek Szczęsny:

Miłość, gniew, problemy rasowe, tożsamościowe oraz rozedrgany obraz rzeczywistości.

Johannes Heil – Gospel
Paweł Gzyl:

Jedenasty album w dorobku niemieckiego weterana.

Ziúr – U Feel Anything?
Kasia Jaroch:

Producentka z Berlina nie oczekuje twojej sympatii.

Nosaj Thing – Parallels
Bartek Woynicz:

Drift -> Home -> Fated -> Parallels…

Kaitlyn Aurelia Smith – The Kid
Jarek Szczęsny:

Dziecięca perspektywa.

Juju & Jordash – Sis-Boom-Bah
Paweł Gzyl:

Powiew ciepłego wiatru znad pustyni.

Normal Echo – Kaskady
Jarek Szczęsny:

Szczęsny o Szczęsnym.

Abatwa (The Pygmy) – Why Did We Stop Growing Tall?
Łukasz Komła:

Nieczęsto stykamy się z muzyką z Rwandy, kraju dotkniętego krwawym ludobójstwem.

Krikor Kouchian – Pacific Alley
Paweł Gzyl:

Nocny spacer po plaży nad Pacyfikiem.

Shorelights – Summer Cottage Soundscapes
Paweł Gzyl:

Trzech dżentelmenów nad jeziorem.

Širom – I Can Be a Clay Snapper
Łukasz Komła:

Słoweńskie trio uczyniło z tradycji przyszłość.  

Go Hiyama – I Am Goodbye

Go, Hiyama, go!

Miłe zaskoczenie – japoński producent znany dotychczas z „siarczystego techno” (copyright by Paweł G.), wydawanego m.in. w barwach wytwórni HueHelix, Stroboscopic Artefacts, Perc Trax i Audio Assault, chwilowo porzucił klubowe brzmienia na rzecz sound designu, nagrań terenowych oraz instrumentów w postaci fortepianu i wibrafonu. Efektem „I Am Goodbye” – jego trzeci duży album i pierwszy dla włoskiej oficyny Parachute Records.

Czterdziestodwuminutowa całość jest trudna do zaszufladkowania i przy tym pasjonująca niczym partia gry w go. Otwierający płytę „Embrace” przywołuje drugą falę muzyki zwanej niefortunnie IDM-em – tę z początków wieku, reprezentowaną choćby przez Deru i Clarka (który zresztą wydał swój nowy album tego samego dnia, co Hiyama). Czyli: dostojna partia klawiszy, stukająco-trzaskająca rytmika, masywne synthy i elektroniczne wtręty.

Tokijczyk nie przywiązuje się jednak zbyt długo do jednej formy i na dodatek bywa przewrotny. Tak jak w kawałku zatytułowanym dla zmyłki „CLUBCLUBCLUB”, gdzie atakuje industrialnym łomotem na modłę formacji Throbbing Gristle, a potem dryfuje w strony, które upodobali sobie Arca i Ash Koosha. Ale już „Rhythmic” ma tytuł jak najbardziej trafny, bo tutaj przez pięć minut rzeczywiście króluje rytm. To utwór najbliższy techno w tym zestawie.

A przecież są tu jeszcze subtelne fortepianowe kompozycje w duchu Erika Satie („Ink”), rzeczy z pogranicza ambientu, muzyki improwizowanej i elektroakustycznej („Pad”, „Piano”), rytmiczne samplowanie oddechu pod podniosły podkład („Breath”), eksperymenty w stylu ELpH vs. Coil („Female”) i brzmienia, których nie powstydziłby się Apparat przed sukcesem Moderata („BPMTOKYO”). Wszystko to eleganckie, tylko trochę wtórne.

Parachute Records | 2017

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze