Joshua Sabin – Sutarti
Paweł Gzyl:

Zew z litewskich lasów.

Thom Yorke – Anima
Maciej Kaczmarski:

1997-2019-2049?

Koza – Mystery Dungeon
Jarek Szczęsny:

Moby Dick.

D. Carbone – A.C.A.B.
Paweł Gzyl:

D. Carbone idzie na wojnę.

Fire! Orchestra – Arrival
Jarek Szczęsny:

Zrobiło się ciszej.

SØS Gunver Ryberg – Entangled
Paweł Gzyl:

Ciekawie, ale za krótko.

Palmer Eldritch – [dog]
Jarek Szczęsny:

Nieustanny proces chwalenia.

LSD – Second Process
Paweł Gzyl:

Kreatywna kooperacja czy skok na kasę?

Lena Andersson – Söder Mälarstrand
Paweł Gzyl:

Owoc studyjnego spotkania Eomaca i Kyoki.

Michał Miegoń & Adam Witkowski – Dwuja
Jarek Szczęsny:

Zawsze słucha się inaczej.

Lost Few – Between The Silence
Paweł Gzyl:

Muzyka na poprzemysłowe przestrzenie.

Jakub Lemiszewski – 2019
Jarek Szczęsny:

W zaczarowanym nastroju.

Kate Tempest – The Book Of Traps And Lessons
Jarek Szczęsny:

Próba uchwycenia bałaganu dzisiejszych czasów.

I Hate Models – L’Age De Metamorphoses
Paweł Gzyl:

Techno o metalowej furii i symfonicznym rozmachu.



Nowości z Akuphone: Malam Minggu: Saturday Night in Sunda / Tamayugé

Francuska wytwórnia Akuphone wznowiła kompilację z popularną muzyką indonezyjską z lat 70. i 80. oraz wydała debiutancki album japońsko-ukraińskiego duetu Tamayugé.

VA – „Malam Minggu: Saturday Night in Sunda” (Akuphone | luty / marzec 2019)

Dzięki temu wydawnictwu wędrujemy do Azji Południowo-Wschodniej, na obszar Wielkich Wysp Sundyjskich. Nagrania zebrane na „Malam Minggu: Saturday Night in Sunda” pochodzą z lat 1978-1985 i prezentują twórczość najbardziej popularnych artystów z owego czasu. Nie chciałbym się zagłębiać w burzliwą i bardzo skomplikowaną historię Indonezji, bo to temat na zupełnie oddzielny esej, ale trzeba wiedzieć, iż muzyka z „Malam Minggu: Saturday Night in Sunda” powstawała podczas dyktatorskich rządów generała Suharto – był prezydentem Indonezji w latach 1967–1998. Jego krwawy terror doprowadził do ludobójstwa – szacuje się, iż Suharto zgładził od 500 tys. do prawie miliona ludzi. Większość sprawców do dziś nie została doprowadzona przed sąd.

O tych strasznych i zarazem bardzo smutnych wydarzeniach przypomniał w 2014 roku Joshui Oppenheimer swoim niesamowitym filmem dokumentalnym „Scena ciszy”. Jeśli nie widzieliście go, to koniecznie sięgnijcie po ten dokument.


Wracając do „Malam Minggu: Saturday Night in Sunda” warto z kolei zagłębić się w opis, jaki wydawca dołączył do tego lonplaya, bowiem jestem w nim wiele cennych informacji odnośnie samych artystów – Nano S. Group, Tati Saleh Group, Group Gentra Madya, Tati Saleh & Marriza Group, Mang Memed Group, jak i użytych instrumentów oraz zawiłych wątków kulturowych. Dodam, że w latach 60. obaj prezydenci Sukarno i Suharto zachęcali miejscowych twórców do wprowadzania nowych rozwiązań do tradycyjnych indonezyjskich form sztuki, tym samym bronili swój kraj przed wpływami muzyki zachodniej, którą oficjalnie zakazano nadawać w 1961 roku. Ich polityka doprowadziła do odrodzenia się tradycyjnych stylów muzycznych, takich jak gamelan degung, oraz pojawienia się indonezyjskich gatunków śpiewu: jaipong i pop sunda.

Muzyka z tej kompilacji znakomicie broni się po latach, a szczególnie Hans Su ralno, czyli Nano S. (1944-2010). Pojawiły się jego trzy utwory. Absolutnie porywa do tańca jego piękny „Kalangkang” oraz transowa pieśń „Papatet / Dareuda” Tati Saleh & Marriza Group zanurzona w tradycji perskiej. Zjawiskowo wypada także Mang Memed Group w niemal eksperymentalnym nagraniu „Kulu Kulu Gancang” – hipnotyzujące gongi, gamelany, flet i afrykańska plemienność.

Tamayugé – „Baba Yaga” (Akuphone | luty / marzec 2019)

Prowokacyjna okładka płyty „Baba Yaga” idealnie współgra z muzyką niecodziennego duetu Tamayugé tworzonego przez Japonkę Mayę Kuroki i Ukrainkę Tamarę Filyavich. Obie mieszkają w Montrealu. Kuroki śpiewa i gra na gitarze, a jej przyjaciółka kreuję warstwę elektroniczną. Ich upiorna, surowa oraz miejscami demoniczna i zarazem melancholijna muzyka rozszarpuje na drobne kawałki sidła gatunkowe. Tamayugé ulepiły własnego dźwiękowego „stwora” – m.in. z wpływów kultury słowiańskiej oraz japońskiej, a jednocześnie sięgają po muzykę eksperymentalną, postindustrialne brzmienia i minimalizm.

Mroczne szepty Kuroki w „Chornei Glaz” czy „Tamago” – i nie tylko w tych fragmentach – przypominają nastrój oraz scenerię z filmu „Tron we krwi” (1957) Akiry Kurosawy, a konkretnie chodzi tu o odgłosy wydawane przez zjawę spotkaną przez zagubionych samurajów w Lesie Pajęczych Rąk. Przychodzą też na myśl kontrowersyjne i awangardowe dokonania Shūjiego Terayamy w obszarze kina i teatru.

Drżąca, niespokojna i hipnotyczna muzyka Tamayugé zakrada się do naszej podświadomości i obejmuje nad nią władzę na kilkadziesiąt minut. Według mnie artystki stworzyły fascynującego i autonomicznego „stwora”, który potrafi straszyć („Tamayugé Store”) i wykrzywić rzeczywistość do abstrakcyjnie emocjonalnego algorytmu, który nie mógłby powstać bez udziału Meredith Monk, Laurie Anderson, Suicide i The Residents.

Strona Akuphone »Profil na Facebooku »

fot. Elaine Louw Graham

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze