Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.

BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.



Petar Dundov – Ideas From The Pond

Kiedy jedenaście lat temu Jeff Mills opublikował nakładem swej wytwórni Tomorrow ambientowy album „Sculptures 1-3” chorwackiego producenta Petara Dundova, większość zachodnich krytyków i fanów zastanawiała się, kim jest ten wyróżniony przez mistrza z Detroit artysta. Tymczasem pochodzący z Zagrzebia twórca miał już wtedy za sobą aż osiem lat działalności na scenie elektronicznej.

Zaczynał od siarczystego hard trance`u, nagrywając dla wielce wpływowych w tym kręgu na początku lat 90. niemieckich wytwórni Formaldehyd i Adam & Eve. Potem skierował się w stronę minimalowego techno, powołując do życia niezwykle popularny w krajach byłej Jugosławii projekt Brother`s Yard. W międzyczasie tworzył również ambient – i właśnie te kompozycje zachwyciły Millsa na tyle, że Dundov okazał się pierwszym producentem z zewnątrz, któremu były bombardier Underground Resistance postanowił wydać płytę w swojej tłoczni.

Od czasu „Sculptures 1-3” chorwacki twórca zaczął publikować pod własnym nazwiskiem. Nie był to jednak ambient, ale energetyczne techno, które z wielkim powodzeniem zaczęła mu wydawać bardzo zasłużona dla rozwoju klubowej elektroniki wytwórnia Music Man z Belgii. Kulminacją artystycznego rozwoju okazał się nowy album Dundova – „Escapemenets” – który pokazał go jako twórcę melodyjnego techno o niemal epickim oddechu. Kolejne lata upłynęły chorwackiemu producentowi na dostarczaniu tanecznych killerów. Do teraz – bo właśnie ukazał się trzeci jego album, zawierający muzykę zaskakującą swym rozmachem.

„Ideas From The Pond” przynosi siedem rozbudowanych nagrań, które układają się w fascynującą syntezę elementów różnych czterech gatunków – głębokiego techno, przestrzennego ambientu, podniosłego trance`u i majestatycznej kosmische musik. Jak przedstawia się ta wizja w rozbiciu na konkretne kompozycje?

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1930559-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1930559-02″ allowscriptaccess=”always”]

Umieszczone na wstępie płyty „Ideas From The Pond” i „Silent Visitor” rozpoczynają się rozwibrowanymi arpeggiami perlistych syntezatorów, które podszywają przeciągłe smugi rozmytych klawiszy. W pierwszym nagraniu pojawia się niezwykły rytm – zagrana na „żywej” perkusji połamana struktura, podbita fantazyjnie giętym basem. Miarowy puls ciężkiego techno uderza dopiero w drugim z utworów, wiodąc wprost do „Distant Shores”, gdzie modulowane pasaże trance`owych dźwięków stanowią tło do porywającej partii delikatnej gitary, przywodząc na myśl epokowy album Manuela Goettchinga z 1984 roku – „E2 – E4”.

Zanim w „Brownian Interplay” rozlegnie się bit typowy dla muzyki z Detroit aż przez pięć minut mienić się będą kosmiczne tony – dopiero potem Dundov sięgnie po masywny podkład rytmiczny uzupełniony przestrzennymi efektami. Te krautowe reminiscencje dochodzą w pełni do głosu w zachwycającym „Together” – ta rozegrana na pograniczu ambientu i klasyki kompozycja z charakterystycznym dla przełomu lat 70. i 80 zapętlonym bitem z powodzeniem mogłaby się znaleźć zarówno w repertuarze dawnego Vangelisa, jak i Kraftwerk lub któregoś z ich brytyjskich naśladowców w rodzaju wczesnego OMD czy The Human League.

Bliżej najlepszych dokonań Tangerine Dream lokuje się natomiast „Around One”. Gęste brzmienie utworu Dundov tworzy z kolejnych nakładek syntezatorowych pasaży, z których jedne budują hipnotyczny puls, a drugie – przejmującą melodykę. Elementy klasycznego trance`u w stylu Svena Vätha mieszają się tu z kosmicznymi wycieczkami Clustera, tworząc urzekającą swym odrealnionym pięknem germańską mini-symfonię. Płyta kończy się zresztą w podobnym stylu – piętnastominutowa „Tetra Float” wprost zapiera dech w piersiach swym potężnym brzmieniem, wznoszącym urokliwą melodykę rodem z dawnych dokonań Harmonii na wyżyny o niemal metafizycznym wymiarze.

Dawno żaden producent klubowej elektroniki nie stworzył tak pięknej muzyki – w klasycznym tego słowa znaczeniu. Bo na „Ideas From The Pond” nie ma żadnego dźwięku, który wprowadzałby w tę arkadyjską wizję jakikolwiek element dysharmonii. Jeśliby do tego rodzaju muzyki przyłożyć arystotelesowskie kategorie estetyczne i etyczne – nowy album Petara Dundova byłby ich perfekcyjnym wcieleniem w życie.

Music Man 2012

www.musicmanrecords.net

www.petardundov.com

www.myspace.com/petardundov

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 11

  1. dadaista

    No jakie to słitaśne! 😀 To naprawdę jest płyta z tego roku? Może po prostu w tym roku ktoś ją odnalazł, a nagrana została jednak z 30 lat temu? Ech, odzyskuję wiarę w brać elektroniczną, skoro ktoś jeszcze potrafi produkować takie perełki.

  2. Heliosphaner

    Wolałem zdecydowanie Escapements. Będę się jakoś przekonywał to tego.

  3. Kid Loco

    tyle tej nowej muzyki ze Petar Dundov myli mi sie z Dieterem Wernerem

    ale Vangelis nie mylic mi sie z niczym: shit od razu laduje w koszu

  4. sutter kane

    Niezle, slysze tu duzo Tangerine Dream z lat 80 normalnie 🙂

  5. ndmc

    @phamm

    przYłożenie, nie przełożenie; przyłożenie kategorii (jak linijki) celem „pomiaru jakości” wcielenia

  6. wnik

    O men, pojechałeś na końcu. Możesz wytłumaczyć co masz na myśli z przełożeniem na kategorie etyczne?

    • Paweł Gzyl

      W klasycznej filozofii (ale też oczywiście w chrześcijańskiej) piękno ma służyć dobru – stąd powiązanie estetyki z etyką.

    • bardziej się można przyczepić do masła maślanego w tych słowach… „Jeśliby do tego rodzaju muzyki przyłożyć arystotelesowskie kategorie estetyczne i etyczne – nowy album Petara Dundova byłby ich perfekcyjnym wcieleniem w życie” – przełożenie i wcielenie są użyte w tym samym znaczeniu, czyli mamy do czynienia z tzw. błędnym kołem… może lepiej by było, że „płyta Dundova jest swoistą emanacją estetycznych i etycznych kategorii Arystotelesa”, ale nic nie zarzucam, jak zwykle treściwa recenzja i zachęciła mnie do poszukiwań albumu i oczywiście odsłuchu

      • Paweł Gzyl

        Przemyślałem to i uważam, że jest dobrze, bo „przyłożenie” i „wcielenie” jednak nie oznacza tego samego. To dwa zupełnie inne procesy.

      • ha! to się zbłaźniłem, przepraszam, moje niedopatrzenie 🙂