Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



Archive for Sierpień, 2019

Fis & Rob Thorne – Clear Stones

Pierwotny zew.

Czytaj dalej »

Drew McDowall – Unnatural Channel

Dźwiękowy odpowiednik deprywacji snu. Czytaj dalej »

Okmalumkoolkat – Holy Oxygen II EP

Przyszłość na Czarnym Lądzie.

Czytaj dalej »

Berlin Atonal – W stronę kobiet

Organizatorzy niemieckiego festivalu oglosili pierwszą część artystów, którzy wystąpią podczas jego tegorocznej edycji.

Czytaj dalej »

James Blake – The Colour in Anything

Ten album należy przyjmować dousznie. Dożylnie mógłby wywołać zapaść serca. Czytaj dalej »

Carl Craig – Versus

Techno w orkiestrowej wersji. Czy to ma sens?

Czytaj dalej »

The Blaze – Territory EP

„Virile” usłyszałam po raz pierwszy dobrze ponad rok temu, kiedy przesłuchiwałam na YT składankę Homieland Vol. 2, sygnowaną przez Bromance Records (jakby nazwa została stworzona celowo pod teledysk do tego utworu). O The Blaze nie wiedziałam wtedy nic. Oczarowali mnie jednak na tyle, że w sposób graniczący z pewnością stwierdziłam, że wkrótce będzie o nich głośno, bo „Virile” będzie się klikać jak szalone. Po prostu ma w sobie to „coś”, co wywołuje dobre emocje.

Nie znalazłam wtedy innych utworów duetu The Blaze. Specjalnie mnie to jednak nie bolało. „Virile” ma tyle uroku, że ciężko by się szybko znudził. Kryje w sobie magię domowych kosmosów i najmniejszych dyskotek świata (otwartym tekstem: subtelność i naiwność pierwszych randek). Klimat ten wieszczy już otwierający teledysk cytat z Nat King Cole’a: „You call it madness, but I call it Love”. Z tych powodów „Virile” z dużym impetem wpakował się na moją osobistą listę „piosenek do których doskonale się tańczy o 4 nad ranem na dogasającej domówce” (deklasując Marka Farinnę i jego „Dream Machine”).

Dziś, po wypuszczeniu minialbumu „Territory”, status wygląda tak: „Virile” ma ponad 1,5 mln wyświetleń i stał się perełką Bromance Records, podczas gdy drugi singiel „Territory” w dwa miesiące osiągnął 2,4 mln wyświetleń, a jego teledyskiem zachwycił się sam Barry Jenkins, reżyser oskarowego „Moonlight” (warto obejrzeć). To nie przypadek. Uczuciowość muzyki The Blaze w połączeniu z solidnie wyprodukowanymi teledyskami wciąga odbiorcę do swojego świata.

Paryski duet tworzą kuzyni Jonathan i Guillaume Alric. Swoją muzykę opierają na klubowych brzmieniach mieszając je z elementami popu i dance’u i przetwarzając solidnie za pomocą syntezatorów. Wiem jak brzmi zestawienie popu i dance’u, ale nie zrażajcie się proszę. Jestem przekonana, że The Blaze zburzą wasze negatywne skojarzenia z tymi określeniami. Znakiem rozpoznawczym duetu są też niskie wokale, wykonywane zarówno przez Jonathana i Guillaume’a, ale zremiksowane w sposób uniemożliwiający ich jednoznaczne wyodrębnienie.

Na płycie znajdują się cztery utwory i dwa krótsze przejścia, ale dla mnie najistotniejsze są wspomniane już „Virile” i „Territory”. Chyba dlatego, że są względem siebie najbardziej przeciwstawne. „Virile” – ciepły i relaksujący. To taki numer, który może wzbudzić tylko pozytywne emocje. Tempo jest idealne, ilość uderzeń wyważona. Nowe elementy podkładu są dodawane stopniowo, tak by na końcu wejść na poziom muzycznej perfekcji, która sprawia, że do umysłu docierają wyłącznie endorfiny. W dużych ilościach.

„Territory” odwrotnie, jest nostalgiczny, nieco nerwowy i niepokojący, choć muzyczne napięcie jest utrzymane na równym poziomie. Pozostałe „Juvenile” i „Sparks & Aches” bronią się warsztatowo, ale nie są już tak oryginalne jak dwa pierwsze, które mają w sobie gatunkową świeżość i raczej na długo pozostaną wizytówką The Blaze.

W tym w istocie zawiera się najlepsza recenzja. Nie oczekujcie muzyki najwyższych lotów i najmocniejszych emocji. Odpuśćcie oceny charakterystyczne dla egzaltowanego mówienia o sztuce. The Blaze postawili na prostotę, która ma dać przyjemność i oderwać od myślenia o potrzebie szukania jednoznacznej odpowiedzi na wszystkie pytania. Wedle pragnienia „chwilo trwaj”. To nie przypadek. W jednym z wywiadów Jonathan Alcris stwierdził, że ich kinową inspiracją były takie obrazy jak Amores Perros czy niedawny American Honey. Kto widział te filmy zapewne odnajdzie w muzyce The Blaze energię młodości i pragnienie wolności. Co do kwestii czy trzeba uciekać, żeby to poczuć – posłuchajcie i sami zdecydujcie, czy chcecie w ogóle pytać.

7 kwietnia 2017, Animal 63

Profil na Facebooku » Beatport »

Piotr Bejnar – Album

W górę usta śmiech wygina, gdy słowa czyta Pani Krystyna. Czytaj dalej »

Hugo Race & Michelangelo Russo

Co można zrobić w XXI wieku z klasyką bluesa? Race i Russo mają na to swoją receptę! Czytaj dalej »

T. Raumschmiere – Heimat

Berliński freak wraca do swych korzeni.

Czytaj dalej »

Przy tworzeniu muzyki, towarzyszą mi konkretne emocje – rozmowa z Szattem

Poznańska scena muzyki elektronicznej należy do jednej z najbardziej płodnych w kraju. Nic dziwnego, że to właśnie w tym mieście swoje dźwięki produkuje obecnie Łukasz „Szatt” Palkiewicz, znany choćby z cieszącego się ostatnio sporą popularnością projektu Kroki.
Czytaj dalej »

A_GIM – Votulia

Agim Dżeljilji poszedł na solo. Czytaj dalej »

Maelstrom – Her Empty Eyes

Soundtrack stworzony pod wpływem autohipnozy.

Czytaj dalej »

Nuage – Wild

Cztery pory roku Rosjanina.

Czytaj dalej »

Nagrobki – Granit

Adam i Maciek w grobowcach świata. Czytaj dalej »

Nowości z Hubro

Norweska wytwórnia wdała nowe albumy Cakewalk i Stephana Meidella. Czytaj dalej »

JYLDA

Szukacie całodobowej piosenki? Sprawdźcie koniecznie nowy singiel niemieckiej wokalistki.   Czytaj dalej »

Posłuchaj na Bandcampie #2

„Posłuchaj na Bandcampie”, czyli odkurzanie piwnicy, eksplorowanie wyspy skarbów i sięganie do studni bez dna. Czytaj dalej »

Wiry – 2017

Broniewski z elektroniką i punkiem spotyka się na jednej płycie. Czytaj dalej »

3 pytania – Vök

Kilka dni temu ten Islandzki zespół gościł na wyprzedanych koncertach w Polsce, dziś gości w naszym cyklu. Czytaj dalej »