Mech – Pearlgraphs
Jarek Szczęsny:

Lepiszcze do związania ze sobą grubych okruchów.

Craven Faults – Erratics & Unconformities
Jarek Szczęsny:

Syntezator modularny poszedł na wędrówkę.

Rhythm Baboon – W-Life
Bartek Woynicz:

Z Chicago do Gdańska.

Algiers – There Is No Year
Bartek Woynicz:

Misophonia, czyli 700 wersów wołania do ściany.

Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa
Jarek Szczęsny:

Niepewność własnego słuchu.

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost. Zwlekałem z tą recenzją, nie da się ukryć. W międzyczasie jej autor – Błażej Król – uzyskał tytuł autora najlepszej polskiej płyty 2019 roku według „Gazety Wyborczej” oraz otrzymał nominację do Paszportów „Polityki”. Nieźle […]

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.



Król – Nieumiarkowania

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Zwlekałem z tą recenzją, nie da się ukryć. W międzyczasie jej autor – Błażej Król – uzyskał tytuł autora najlepszej polskiej płyty 2019 roku według „Gazety Wyborczej” oraz otrzymał nominację do Paszportów „Polityki”. Nieźle jak na kogoś, kto raczej powoli wspinał się na szczyt. „Nieumiarkowania” przypieczętowują jego transfer do świata muzyki pop, ale – uwaga – jest to przejście na jego zasadach, z jego pokręconym i niedopowiedzianym światem tekstów oraz z coraz bardziej fascynującą twórczo żoną Iwoną.

Wszystko o tej płycie zostało już napisane, ale chyba nie znalazłem tam odpowiedniego porównania literackiego. Otóż Król w liryce kojarzy mi się nieodparcie z Filipem Zawadą, który w swoim czasie był basistą zespołu Pustki. Podobna lakoniczność sformułowań, niedokończone zdania, myśli nieposklejane, które osiadają się w człowieku i dopiero za czas jakiś odkrywają skrywane w sobie tajemnice. Bo też Król nie chce nam mówić niczego wprost. Jak na dość popularnym zdjęciu wystawia spod wąsa w naszą stronę język.

Muzycznie znów kąpiemy się w latach 80. z właściwą im melancholią, przy której można tańczyć. Całkowicie rozpuszczam się w rytmie i echach „Pierwszego i ostatniego”. „W dole miasta” jest tak prosta i skoczna, że zapomniałem o troskach, a przecież album trosk nie jest pozbawiony. W końcu zawiera „Czas siedmiu prób”, w którym Iwona Król już nie tylko asystuje mężowi, ale w pełni dopełnia historii. Od tych piosenek doprawdy trudno się oderwać. Pozornie proste potrafią wystrzelić energią jak w znakomitej  „Drugiej pomocy”.

Wracając do wątku mąż-żona nie można przemilczeć piosenki „Okazało się”. Znów napotkać możemy znane problemy interpretacyjne, ale jakże to jest zagrane. No i w końcu odczarowujący polską piosenkę „Te smaki i zapachy”. Nie tylko zostaje w głowie, ale wręcz uporczywie się w niej zakorzenia. Te żebra przecinające skórę, rzeka nie przepuszczająca burzy i „Oni szli przez las / my lecimy”. Całości dopełnia teledysk. Nie ma sensu się temu opierać, to i tak na nic. Król zrobił swoje ponownie. Nieustająco trzyma nas w swoim świecie jako niemych świadków tego co chce nam pokazać. A pod następną powinni się podpisać jako Królowie albo nazwać ją Królestwo.

Art2 | 2019
FB
FB Art2

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze