Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Król – Nieumiarkowania

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Zwlekałem z tą recenzją, nie da się ukryć. W międzyczasie jej autor – Błażej Król – uzyskał tytuł autora najlepszej polskiej płyty 2019 roku według „Gazety Wyborczej” oraz otrzymał nominację do Paszportów „Polityki”. Nieźle jak na kogoś, kto raczej powoli wspinał się na szczyt. „Nieumiarkowania” przypieczętowują jego transfer do świata muzyki pop, ale – uwaga – jest to przejście na jego zasadach, z jego pokręconym i niedopowiedzianym światem tekstów oraz z coraz bardziej fascynującą twórczo żoną Iwoną.

Wszystko o tej płycie zostało już napisane, ale chyba nie znalazłem tam odpowiedniego porównania literackiego. Otóż Król w liryce kojarzy mi się nieodparcie z Filipem Zawadą, który w swoim czasie był basistą zespołu Pustki. Podobna lakoniczność sformułowań, niedokończone zdania, myśli nieposklejane, które osiadają się w człowieku i dopiero za czas jakiś odkrywają skrywane w sobie tajemnice. Bo też Król nie chce nam mówić niczego wprost. Jak na dość popularnym zdjęciu wystawia spod wąsa w naszą stronę język.

Muzycznie znów kąpiemy się w latach 80. z właściwą im melancholią, przy której można tańczyć. Całkowicie rozpuszczam się w rytmie i echach „Pierwszego i ostatniego”. „W dole miasta” jest tak prosta i skoczna, że zapomniałem o troskach, a przecież album trosk nie jest pozbawiony. W końcu zawiera „Czas siedmiu prób”, w którym Iwona Król już nie tylko asystuje mężowi, ale w pełni dopełnia historii. Od tych piosenek doprawdy trudno się oderwać. Pozornie proste potrafią wystrzelić energią jak w znakomitej  „Drugiej pomocy”.

Wracając do wątku mąż-żona nie można przemilczeć piosenki „Okazało się”. Znów napotkać możemy znane problemy interpretacyjne, ale jakże to jest zagrane. No i w końcu odczarowujący polską piosenkę „Te smaki i zapachy”. Nie tylko zostaje w głowie, ale wręcz uporczywie się w niej zakorzenia. Te żebra przecinające skórę, rzeka nie przepuszczająca burzy i „Oni szli przez las / my lecimy”. Całości dopełnia teledysk. Nie ma sensu się temu opierać, to i tak na nic. Król zrobił swoje ponownie. Nieustająco trzyma nas w swoim świecie jako niemych świadków tego co chce nam pokazać. A pod następną powinni się podpisać jako Królowie albo nazwać ją Królestwo.

Art2 | 2019
FB
FB Art2

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze