Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Muzyka protestu

Historia właśnie się powtarza.

Jesteśmy jeszcze daleko od zakończenia społecznych niepokojów, które wywoła śmierć George`a Floyda zabitego przez policjanta. Dzięki internetowi ten makabryczny film rozniósł się po świecie. Również dzięki temu mogliśmy usłyszeć ostatnie słowa ofiary – „Nie mogę oddychać” – które stały się hasłem protestów i wyrazem gniewu społecznego, jaki obecnie przetacza się po Stanach Zjednoczonych. Głównie za pomocą muzyki, warto przypomnieć, że historia właśnie się powtarza na naszych oczach.

Dzieje muzyki silnie łączą się ze społecznymi sprawami. Duża część twórców w swojej muzyce stara się wyrazić społeczne nastroje czy zaangażowanie w procesy polityczne. Jednym z nich jest Killer Mike. Z jednej strony wybitny raper i połowa duetu Run the Jewels, a z drugiej aktywista, który często porusza kwestie związane z systemowym rasizmem czy brutalnością policji. I to właśnie jego przemówienie z Atlanty, pełne złości, ale zawierające dojrzały apel o to, aby nie podpalać swojego domu, warto obejrzeć i wsłuchać się w nie.

Skoro już jesteśmy przy Run the Jewels to właściwie co drugi utwór mógłby posłużyć jako tło do obrazków, które można śledzić za pomocą relacji medialnych. Każdy przepojony dużą dawką gniewu, uzasadnionych wątpliwości w kwestii wymiaru sprawiedliwości czy równości względem koloru skóry. Duet jest konsekwentny do bólu, a ja pozwoliłem sobie wybrać utwór pod tytułem „Close Your Eyes (And Count To Fuck)”.

Matka i ojciec rewolucji

Nie sposób pisać o zamieszkach na tle rasistowskim w Stanach bez przywołania Gila Scott-Herona. Bojowniczy i nastawiony na kontestację zastanego społecznego porządku muzyk od początku swojej twórczości zwracał uwagę na niesprawiedliwość, która dotykała czarnoskórych mieszkańców Ameryki. Jego odwaga w wygłaszaniu słów szła w parze z wybuchową mieszanką muzyczną, która zaprowadziła go do pozycji legendy muzyczno-społecznej. Świetny tekst o tym kim był i czego dokonał napisał niedawno Łukasz Komła i to dobry moment, żeby go sobie przypomnieć. Jednocześnie należy posłuchać ciągle aktualnego (niestety) utworu „The Revolution Will Not Be Televised”.

15 września 1963 roku w Kościele Baptystów przy 16. ulicy w Birmingham w Alabamie czterech członków Ku Klux Klanu dokonało zamachu bombowego, którego ofiarami były osoby czarnoskóre. Pierwsze skazanie winnych nastąpiło dopiero w 1977 roku. Wcześniej w roku 1963, a dokładnie 12 czerwca zabity został czarnoskóry obrońca praw obywatelskich Medgar Evers. Oba wydarzenia znalazły swoje odzwierciedlenie w pełnym żaru utworze Niny Simone „Mississippi Goddam”, w którym padają słowa: „You don’t have to live next to me / Just give me my equality”.

Czarna elektronika

Amerykańska muzyka techno ma afroamerykańskie korzenie. Chodzi o słynnych „Trzech z Belleville”, czyli Juana Atkinsa, Derricka Maya i Kevina Saundersona. Trzech DJ`ów, którzy w połowie lat 70. zaczęli miksować muzykę. Muzycy będący pod wpływem zespołów Kraftwerk, Ultravox i Yellow Magic Orchestra postanowili oddać ducha Detroit. Korzystając jednocześnie z bogatej, muzycznej tradycji swojego miasta. Oczywiście chodzi o wytwórnię muzyczną Motown, na której dźwiękach trzej panowie się wychowali. Elementy dziedzictwa kulturowego pojawiły się również w ich twórczości.

Z kolei w Chicago w latach 90. na tanecznej scenie zaczęło dochodzić do pogłębiania podziałów społecznych. Jak pisze Luis-Manuel Garcia na portalu Resident Advisor: „Kiedy w latach 90. scena rave przyciągała tłumy głównie białych dzieci z klasy średniej, wciąż istniała żywa czarna scena muzyczna (przede wszystkim gejowska) z własnymi imprezami, klubami, „drag ballami” (drag queen) i wspieraniem własnych DJ-ów. Ta luka rasowo-społeczna nadal trwa do dziś, gdy skupisko głównie białych scen muzyki tanecznej na North Side pozostaje poza kontaktem z tym, co dzieje się na czarnej południowej stronie Chicago”.

Artystką, która z pewnością nie ucieka od spraw związanych z rasistowską historią Stanów Zjednoczonych jest Moor Mother. Jej mieszanka noise`u, rapu, poezji tworzy wizję totalną, w której nie ma miejsca na półśrodki. Nie jest to muzyka dla wszystkich. Nie jest to również muzyka łatwa, a to z uwagi na radykalizm środków wyrazu oraz przekazu, którym Moor Mother szafuje aż do ogłuszenia. Niektórzy komentatorzy przyrównują dzisiejsze zamieszki do tych, które miały miejsce w 1992 roku w Los Angeles po uniewinnieniu policjantów oskarżonych o pobicie czarnoskórego Rodneya Kinga, o czym w zeszłym roku przypomniała artystka w utworze „LA92”.

Gniew jazz

W ostatnim czasie społeczne napięcia najbardziej rezonują na scenie jazzowej. Swoją uwagę najbardziej przyciąga scena z Chicago, a konkretnie artyści związani z wytwórnią płytową International Anthem. Jako wejście w ten świat polecałbym album Damon Locks: Black Monument Ensemble „Where Future Unfolds”, którego szczegółową recenzję napisał Łukasz Komła. To historia Ameryki opisana z aktywistycznym żarem, przypominająca o ciągle otwartych ranach społeczeństwa wielorasowego.

Nie można również pominąć wyśmienitej suity napisanej przez Jamie Branch pod tytułem „Prayer for amerikkka Pt. 1 & 2”, gdzie artystka wykrzykuje: „we’ve got a bunch of wide-eyed racists”. W kontekście rozzłoszczonych dźwięków wymierzonych przeciwko rasizmowi należy przede wszystkim wskazać na kwintet Irreversible Entanglements. Już w kwestii samego powstania zespół mówi o sobie jako o „fali dźwiękowej post-Osage Avenue (pożar wywołany przez policję, który pochłonął niewinne osoby, 13 maja 1985 r., Filadelfia), post-Katrina (Huragan Katrina, 2005 r. Nowy Orlean) i post-Obamacare (federalna ustawa reformująca system opieki zdrowotnej w USA z 2010 r.)”.

Pozostaje jeszcze domknąć jakoś ten trudny temat. Twardo trzymając się współczesnej Ameryki w ujęciu artystów-aktywistów należałoby przywołać album „Mith”, którego twórcą jest Lonnie Holley. Zagęszczenie brzmienia ze strony soulu i bluesa daje mu idealną platformę do wyśpiewywania w charakterystyczny sposób swoich pieśni protestu. I w tym duchu niech wybrzmi jego „I Woke Up in a Fucked-Up America”.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Blue

    Niech świat płonie hahaaah 😉