Wpisz i kliknij enter

Nowości z Glitterbeat

Co słychać w Glitterbeat? Ghanijskie pieśni pogrzebowe, a tuż obok arabskie disco rodem z lat 80.!

fra fra – Funeral Songs (Glitterbeat | 24 kwietnia 2020)

Wędrujemy do północnej Ghany, by zagłębić się w tamtejszą muzykę grywaną podczas uroczystości pogrzebowych. Nagrań terenowych dokonał Ian Brennan – utytułowany producent, autor kilku książek. Ostatnia jego pozycja pt. Silenced by Sound: The Music Meritocracy Myth ukazała się w 2019 roku. Może kiedyś doczekamy się tłumaczeń książek Brennana na język polski?

Brennan zabiera nas do miasta Tamale i zapoznaje z plemieniem fra fra. To, co słyszymy na Funeral Songs, jest wiernym przekazem, bez ingerencji postprodukcji. Wiodącym instrumentem wykorzystywanym podczas pogrzebów jest lutnia kologo, którą znamy z nagrań Kinga Ayisoby i wielu innych muzyków z Ghany. Taki muzyk zakłada również naszyjnik zrobiony z nieśmiertelników, pełniący funkcję swoistych grzechotek. Bardzo ważnym instrumentem są też małe flety (słychać je w I Will Follow You For Life, Everywhere), które w rzeczywistości nazywa się rogami. No i oczywiście kluczową rolę zajmuje śpiew.


Być może będziecie zaskoczeni, ale tradycyjna ghanijska muzyka pogrzebowa nie jest z tych, które przywołują w pierwszej kolejności smutek, rozpacz czy cierpienie. Nazwałbym to rytuałem przejścia do zaświatów, ale przybierającego formę dość radosnego świętowania. Moje odczucia i wrażenia zrodziły się poza realnym kontekstem, gdyż na przykład nie wiem o czym się śpiewa na Funeral Songs – nie dołączono do płyty przetłumaczonych tekstów, i nie twierdzę, że w ich słowach nie ma bólu oraz smutku spowodowanego utratą najbliższych. Tradycja ghanijska – i nie tylko – uwypukla odmienność w tym konkretnym aspekcie między Czarnym Lądem a Europą. I to jest piękne, że wciąż się różnimy, jednocześnie będąc obywatelami globalnej wioski.

Nie zmienia to faktu – jak podkreśla Ian Brennan – że muzyka jest w nas wszystkich. Rytm musi płynąć przez nasze żyły, aby nieść życie.

TootArd – Migrant Birds (Glitterbeat | 29 maja 2020)

Muzyka TootArd z kolei zabiera nas w okolice Wzgórz Golan położonych na pograniczu Izraela, Syrii i Libanu, gdzie dorastali dwaj bracia Hasan i Rami Nakhleh, którzy założyli zespół TootArd. Debiutowali w 2011 roku płytą Nuri Andaburi. Sześć lat później zostali zauważeni przez wydawców z Glitterbeat, co umożliwiło im wydanie drugiego krążka Laissez Passer. W tamtym okresie bardziej ich ciągnęło do pustynnego bluesa, co wydaje się być niezłym zaskoczeniem w kontekście najnowszego albumu Migrant Birds, który porywa do tańca!

Bracia już w dzieciństwie mieli okazję zasłuchiwać się w dyskotekowych hitach z lat 80. To właśnie wtedy wpadł w ich ręce pierwszy syntezator PSR-62 z ćwierćtonami. Nakhlehowie sięgają oczywiście jeszcze głębiej w poszukiwaniu inspiracji, dlatego powołują się na wpływy tych, którzy uwspółcześniali muzykę arabską kilka dekad wcześniej. Wystarczy wymienić Magdi al-Husseiniego, Ihsana Al-Munzera czy Omara Khorshida.

Arabowie to ludzie, w których wrzą emocje i piszą smutne piosenki miłosne – wyjaśniają członkowie TootArd. Ten przekaz potwierdza chociażby utwór Babe, z którego dowiadujemy się o historii Arabki chcącej desperacko uciec o dominującego męża. Muzyczne powieści TootArd zostały przyodziane w różnobarwne cekiny poruszane podmuchem disco z lat 80. W utworze Open Sesame mamy znakomitą arabską odpowiedź na Das Model Kraftwerk. Przynajmniej ja mam takie silne skojarzenia. A wy?


Migrant Birds opowiada również o tym, jak bracia opuścili kilka lat temu swe rodzinne strony, przenosząc się do Jerozolimy, a następnie do Hajfy, aż w końcu trafili do Europy. – Jesteśmy migrującymi ptakami, które szukają siebie. Ale nasi rodzice wciąż są w tej samej wiosce, a ich życie nie jest już naszym życiem – piszą Nakhlehowie. Muzycznych i kulturowych korzenie nie odcięli, a jedynie je zasadzili gdzieś daleko od rodzinnego domu. Kompozycja Trouble Watan dobrze to obrazuje, bo jest w niej libańsko-egipskie echo. Partie syntezatora pną się w stronę twórczości Egipcjanina Maurice’a Louki. Kolejny powrót do przeszłości mamy w nagraniu o ciekawym tytule Stone Heap Of The Wild Cat. Chodzi tu o Rujm el-Hiri, megalityczny kamienny pomnik na Wzgórzach Golan – tak stary jak Stonehenge – znajdujący się w pobliżu miejsca, w którym dorastali bracia Nakhleh.

Mam nadzieję, że Migrant Birds będzie święcił triumfy – czego im życzę – na letnich festiwalach, na które niestety trzeba będzie poczekać do następnego roku. Muzyka TootArd to koncertowe zwierzę, porywające do ekstatycznego tańca w duchu lat 80. Migrant Birds brzmi jak zagubiony klasyk muzyki tanecznej! Ja już mam soundtrack tego lata!

 

Strona TootArd »
Strona Facebook »
Strona Glitterbeat »
Strona Facebook »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy