Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Gil Scott-Heron – We’re New Again – a Reimagining by Makaya McCraven

Rewolucji nie będzie.  

1 kwietnia Gil Scott-Heron obchodziłby swoje 71. urodziny. Trudno uwierzyć, że nie ma go już z nami dziewięć lat. Amerykański wokalista, muzyk i poeta kochał mieszać funk, jazz, soul, bluesa i reggae. Uważa się go za jednego z prekursorów rapu i hip-hopu. W latach 70. i 80. intensywnie kontestował ówczesną rzeczywistość – nie szczędził ostrych słów m.in. pod adresem amerykańskich polityków w kontekście wojny w Wietnamie. W tekstach dotykał, a wręcz chwytał za gardło wiele ważnych kwestii społecznych choćby zwianych z łamaniem praw obywatelskich na tle rasowym.

Scott-Heron urodził się w Chicago i nie miał tam łatwego życia. Jego matka, Bobbie Scott, była śpiewaczką operową, która występowała w New York Oratorio Society. Ojciec, Gil Heron, nazywany „Czarną strzałą”, był jamajskim piłkarzem, który jako pierwszy czarnoskóry zawodnik dołączył do składu Celtic Glasgow. Jego rodzice się rozwiedli, przez co Scott-Heron trafił pod skrzydła babci mieszkającej w stanie Tennessee. Po jakimś czasie babcia zmarła, a dwunastoletni Gil zamieszkał z matką w Nowym Jorku. Tam ukończył szkołę średnią, ale na studia wyjechał do Pensylwanii, ponieważ jego mentor Langston Hughes (1901-1967) był absolwentem Lincoln University. W trakcie studiów Scott poznał Briana Jacksona, z którym założył zespół Black & Blues. W tamtym okresie Scott-Heron napisał również powieść The Vulture and The Nigger Factory, będąc pod dużym wpływem ruchu Black Arts Movements. Następnie postanowił wrócić do Nowego Jorku, osiedlając się na Manhattanie. W 1972 roku zaczął wykładać m.in. literaturę w Federal City College w Waszyngtonie.

Kariera muzyczna Scotta-Herona rozpoczęła się wraz z wydaniem pierwszego albumu pt. Small Talk at 125th and Lenox w 1970 roku. To właśnie z tego krążka pochodzi jeden z jego najsłynniejszych utworów The Revolution Will Not Be Televised. Niska i urzekająca barwa głosu Scotta idealnie wpisała się w stylistykę spoken word. Scott-Heron zmieniał się z płyty na płytę, co też pociągało za sobą liczne zmiany personalne w jego zespole. W 1974 roku doszło do kolejnej współpracy Scotta z Brianem Jacksonem, dzięki której powstał bardzo ważny longplay w jego dyskografii, a mianowicie Winter in America. Rok później mocno zamieszał singlem Johannesburg wymierzonym w południowoafrykański apartheid. Spory sukces komercyjny nadszedł pod koniec lat 70., w momencie wydania Secrets w 1978 roku, a zwłaszcza dzięki kompozycji Angel Dust otwierającej tę płytę. Scott-Heron grał w tamtym czasie dużo koncertów. W 1979 roku wystąpił m.in. w Madison Square Garden roku w ramach protestów skierowanych przeciwko wykorzystywaniu energii jądrowej po wypadku w elektrowni Three Mile Island, do jakiego doszło 28 marca 1979 r.

W latach 80. Scott wydał cztery albumy. Na etapie nagrywania płyty Moving Target (1982) do grupy dołączył saksofonista tenorowy Ron Holloway, który wprowadził dużo świeżości. W 1985 roku Scott-Heron rozstał się z wytwórnią Arista Records i przestał nagrywać, ale nadal koncertował. Dopiero w 1993 roku podpisał nowy kontrakt z TVT Records i opublikował krążek Spirits w 1994 roku, na którym pojawił się znaczący i jednocześnie kapitalny utwór Message to the Messengers, krytykujący ówczesnych raperów za ich kiepskie podejście do poruszanych tematów i mizerny poziom artystyczny. Agonia elokwencji?

Życie Scotta-Herona uległo diametralnej zmianie w 2001 roku, kiedy trafił do więzienia za posiadanie kokainy. Po dwóch latach wyszedł warunkowo. W tym samym czasie BBC TV wyemitowało o nim dokument zatytułowany Gil Scott-Heron: The Revolution Will Be Be Televised. Niestety, ale Scott ponownie trafił za kratki. W lipcu 2006 roku został skazany na 2 do 4 lat więzienia za posiadanie i opuszczenie ośrodka odwykowego. Na jaw wyszły też jego problemy z wirusem HIV. W 2007 roku został ostatecznie zwolniony warunkowo. Po wyjściu z więzienia zaczął koncertować i dalej pracować nad nowym materiałem.

Po szesnastu latach przerwy, w lutym 2010 roku ukazał się długo wyczekiwany nowy longplay Scotta-Herona I’m New Here i zarazem ostatni album studyjny, który okazał się wspaniałym dziełem, dodatkowo wyprodukowanym przez Richarda Russella z XL Recordings. Na kilka miesięcy przed śmiercią Gilla została wydana płyta We’re New Here z remiksami autorstwa Jamie’ego xx. Gill zmarł 27 maja 2011 r. w nowojorskim szpitalu, po tym jak stan jego zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu po powrocie z europejskiej trasy koncertowej.

W tym roku mija dziesięć lat od momentu opublikowania I’m New Here. I otrzymaliśmy We’re New Again, czyli nowe spojrzenie na kompozycje Scotta-Herona, które tym razem rzucił Makaya McCraven – chicagowski perkusista, kompozytor, producent i jedna z najważniejszych postaci współczesnego jazzu. Nie od dziś twórczość McCravena pojawia się na łamach NM, wystarczy wymienić takie wydawnictwa jak Highly Rare (2017) czy Universal Beings (2018).

Według mnie ciężko jest zrozumieć bądź analizować kolejne interpretacje I’m New Here bez jakiejkolwiek wiedzy na temat samego życia Scotta-Herona, dlatego przedstawiłem pokrótce jego bogate życie. Ci, którzy chcą bardziej zgłębić losy artysty to zachęcam, żeby sięgnęli po świetny pamiętnik Scotta The Last Holiday, który ukazał się po jego śmierci. Przechodząc do We’re New Again warto podkreślić, że materiał powstał głównie w domowym studiu McCravena z udziałem wielu znakomitych muzyków związanych z chicagowską sceną i wytwórnią Internatonal Anthem, wśród nich pojawili się m.in. Jeff Parker, Ben LaMar Gay, Junius Paul, Brandee Younger, Greg Spero, Joel Rosss. Przy okazji zobaczcie jak w tym roku McCraven zagrał z basistą Pulem w ramach Worldwide Awards 2020.

Poza gęstą porcją sampli wyjętych z sesji Scotta-Herona i Russella podczas nagrywania I’m New Here, McCraven przemyca na We’re New Again wątki osobiste w postaci obojga rodziców, których po prostu zsamplował. Jego ojciec, Stephen McCraven, to perkusista niegdyś współpracujący z Archie Sheppem czy The Last Poets, a z kolei matka, Ágnes Zsigmondi, jest wokalistką. Ten zabieg McCravena nie wziął się znikąd. Mając w pamięci I’m New Here i utwór On Coming From a Broken Home, wiemy, że pojawia się w nim Lily Scott, babcia Gila, z którą był niesamowicie zżyty.

We’re New Again z powodzeniem wchodzi w dużo nieoczywistych zakrętów o charakterze jazzowo-improwizowanych kolaży w odcieniach mashupu. McCraven generalnie nie wypada z tych wiraży w przepaść znużenia albo nudnego odegrania pierwotnych pomysłów. Ale nie ma tak słodko. Według mnie rażącym mankamentem tego albumu jest nadmierna kompresja nałożona na głos bohatera całego zamieszania, w wyniku czego zniknęły te fantastyczne doły z gardła Herona. Warto porównać tembr Scotta z tym, jaki miał na I’m New Here bądź na Spirits. Doczepię się troszkę także do prześwitujących szczelin między poszczególnymi utworami. Nie brakuję wam pełniejszego, bardziej wyrazistego spoiwa? W ostatecznym rozrachunku, to i tak propozycja McCravena zdecydowanie wygrywa z We’re New Again Jamie’ego xx. Wersja brytyjskiego producenta nie miała dla mnie zbyt wiele wspólnego z przekazem i duchem Gila Scotta-Herona.

Zaobserwowałem też ciekawą rzecz odnośnie naszych mediów, a mianowicie radiowej Trójki. Tuż po premierze We’re New Again usłyszałem nagrania z tego krążka w kilku audycjach (!). W związku z tym dość często padało nazwisko McCraven, i na tym właściwie się kończyło, gdyż żaden z redaktorów nie odwołał się do jego wcześniejszego dorobku artystycznego. W obecnym stanie tej stacji, to nie ma co liczyć nawet na przypomnienie oryginalnych kompozycji Gila Scotta-Herona.

We’re New Again – a Reimagining by Makaya McCraven na pewno nie przeskoczyło oryginału, bo i z takimi opiniami się spotkałem, które forsują, że amerykański perkusista nagrał lepszy materiał od tego, jaki znalazł się na I’m New Here. Zachowując trzeźwość umysłu twierdzę, że We’re New Again zyskuje po każdym kolejnym odsłuchu, co sprawia, że coraz bardziej doceniam ten na album jako całość, czego i wam życzę.

7 lutego 2020 | XL Recordings

 

Strona Gila Scotta-Herona »Profil na Facebooku »Strona Makaya McCravena »Profil na Facebooku »Strona XL Recordings »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze