Wpisz i kliknij enter

Jaga Jazzist – Pyramid

Perpetuum mobile.

Wygrzewanie się w muzyce Jaga Jazzist jest chorobliwie zaraźliwe. Mieszanka jazzu, subtelnej elektroniki z płynnością, może nie jest numerem jeden jeśli chodzi o odkrywczość, ale już w zakresie wiązania kosmicznych prądów z eksperymentalizmem to widziałbym ich w czołówce. Potrzebowałem sprawdzić kiedy ostatnio mieliśmy okazję cieszyć się nową muzyką Norwegów i było to w 2015 roku. Wówczas zachwytom nie było końca, gdyż album „Starfire” ujmował rozmachem i przyciągał syntezatorowymi smaczkami. Wydany pięć lat później „Pyramid” dorzuca jeszcze napęd.

Najnowszy album jest jednocześnie ich debiutem w wytwórni Brainfeeder i, jak można przeczytać, został nagrany w zaledwie dwa tygodnie. Istotą nie było tempo prac, a chęć trzymania się świeżości, ufność we własną intuicję i brak nadmiernego zastanawiania się nad każdym posunięciem. Wszystko inne, czyli żyłka improwizacyjna, bezustanna ewolucja czy melodyjność, zostały na swoim miejscu. No, ale nie dajmy się zwieść gładkim opisom. Każdy z czterech utworów na płycie pomimo wszystko jest starannie zaplanowany i wykonany z dbałością o najmniejszy szczegół.

Dużo tu kosmosu. Muzyka odwołuje się do ery science-fiction lat 70., kiedy to ideą naczelną była podróż. Słychać to w spiralnych, podbitych chórem, syntezatorach w utworze „Spiral Era”. Napędzany perkusyjnym rytmem stanowi ekscytującą przejażdżkę. Okazalej prezentuje się epicki „Tomita”, który tytułem nawiązuje do Isao Tomity, japońskiego twórcy muzyki elektronicznej. Zwroty „akcji” następują w sposób zaskakujący. Instrumentarium kolektywu rozciąga się od klarnetu, przez gitarę elektryczną, saksofon na syntezatorach kończąc. Jaga Jazzist stworzyła perpetuum mobile, a sugestywny teledysk tylko dodaje smaku.

W tej piramidzie znalazły się również tropy afrykańskie. Utwór „The Shrine” nawiązuje do miejsca, w którym mieszkał Fela Kuti. Charakter utworu jest bardziej szorstki. Fakt, że zdecydowanie na plan pierwszy wysuwa się motoryka perkusyjna nie powinien dziwić. Z kolei na koniec zespół funduje nam utwór zatytułowany „Apex”, ale czy ma to być jakieś nawiązanie do słynnego Aphexa tego nie wiem, ale łatwo można stwierdzić, że najwyraźniej spośród czwórki prezentuje nurt elektroniczny.

I tak przyjemność ze słuchania „Pyramid” byłaby zapewne większa, gdyby nie obrzydliwość prześladowań i brutalności wobec osób LGBT w Polsce, a także sytuacja na Białorusi. Nie można już spokojnie cieszyć się muzyką ufając, że rzeczywistość na poziomie ogólnoludzkim (czyt. równe prawa dla wszystkich i poszanowanie inności) ma się dobrze. Szczególnie wyczuleni na to powinni być fani muzyki elektronicznej, której to twórcy często upominają się i walczą o prawa mniejszości seksualnych.

Brainfeeder | 2020
Bandcamp
FB
FB Brainfeeder







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Marcin
Marcin
1 miesiąc temu

Ostatni akapit idiotyczny. Zupełnie jak z wypracowania ucznia z czasów głębokiego PRLu – kiedy niezależnie od tematu pracy trzeba było dodać coś na cześć ustroju socjalistycznego. Teraz każda recenzja będzie się czymś takim kończyła?

Winston
Winston
1 miesiąc temu
Reply to  Marcin

„A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć.” Mówca i polityk rzymski Kato Starszy zawsze kończył swoje mowy tym zdaniem, nawet jeśli nie dotyczyły one Kartaginy.

Niestety dożyliśmy takich czasów, że o prawo do godnego życia (a może już wkrótce do życia w ogóle?) dla osób nieheteronormatywnych trzeba upominać się bezustannie. Podobnie jak bezustannie i bez powodu oraz kontekstu są oni atakowani przez prawiczkowych kryptogejów.

PRL nie był normalnym krajem. Pisdzielski PRL-bis też normalny nie jest. Jak widać w nienormalnym kraju trzeba teksty kończyć nienormalnie.

tosca
tosca
1 miesiąc temu

Płyta petarda.
Tylko proszę usunąć ostatni akapit recenzji. Jeśli żyjemy w takim zaścianku, to może powieśmy tęczową flagę na meczecie albo pomniku pomordowanych Żydów i zobaczmy, co się stanie. A postępowi twórcy muzyki elektronicznej niech do tego zagrają fajne tło.

tosca
tosca
1 miesiąc temu

A jak się ma walka o równouprawnienie osób nieheteronormatywnych do pomnika warszawskiej Syrenki? W przypadku Żydów jest przynajmniej kontekst: prześladowanie mniejszości.
Walka o szacunek przez okazywanie braku szacunku to zwykłe zadymiarstwo. Ktokolwiek tak postępuje, powinien ponieść konsekwencje odpowiednie do popełnionego czynu niezależnie od statusu, pochodzenia, czy przekonań i przynależności.
Wracając do recenzji: ta bardzo luźna dygresja trochę nie pasuje, bo w ten sposób można nawiązać do wszystkiego i przemycić własne przekonania w kontekście muzyki, która nawet nie nawiązuje do konkretnych wydarzeń. Omawiany album nie ma podtekstów politycznych czy społecznych i chwała za to Jaga Jazzist.

Polecamy