Wpisz i kliknij enter

Sault – Untitled (Rise)

Out of the blue.

Ileż tu lekkości, a ile melodyjności. Szczodrze się tu, proszę państwa, obchodzą ze słuchaczem. Rozpieszczają go starodawnymi rytmami, bezczelnie zmuszają do ruszania nogami, względnie innymi częściami ciała i jeszcze wszystko niepozbawione drapieżności w przekazie, o aktualności trosk światowych nie wspominając. Kradnę od redaktora Chacińskiego porównanie z Michaelem Jacksonem (patrz tempo oraz żonglowanie stylami). Innymi słowy biję brawo na stojąco.

Jednak zapomniałem wspomnieć któż to taki na te oklaski zasłużył. Oto grupa tajemnicza Sault zwana, na które czele stoi podobno producent Inflo. Rzut okiem na ich stronę na Bandcampie ukazuje owoce niezwykłej płodności. W tym album podwójny również z tego roku. Mają rozmach. Sprawdzona informacja jest taka, że pochodzą z Wielkiej Brytanii, ale chętnie by wrócili do Afryki. Walczą o słuszną sprawę mimo, że w warstwie tekstowej posuwają się tylko do słusznych haseł*, ale to warstwa muzyczna jest nadrzędną.

Soul, funk, hip-hop pobrane z lat 70., 80. oraz 90. sprawiają czystą uciechę, a wzmocnione zostały nowoczesną produkcją. Wojowniczy styl grupy przebija również w utworach stricte tanecznych („I Just Want to Dance”). Na nagłe pojawienie się tak utalentowanej grupy z niesamowitymi utworami Anglicy mają określenie „out of the blue”. W dodatku nie ma żadnych zdjęć, klipów albo medialnej aktywności. Cudowny odwrót od rynku fonograficznego tylko po to, aby żyć samą muzyką. I słuchając choćby elektroniczno-basowego „Fearless” albo hipisowskiego „Street Fighter”, niczego więcej nie potrzeba.

Ekscytującym doświadczeniem jest utwór „Scary Times” z uwagi na aranżacje. Czarne rytmy tu dominują, gdyż to przecież w tym roku wybuchały protesty pod hasłem Black Lives Matter, a „Untitled (Rise)” w sposób oczywisty nawiązuje do nich. Nim nastąpi grzeczno-fortepianowy koniec („Little Boy”) to czeka nas jeszcze elektryzujący „Free” i podążający afrykańskimi tropami „The Beginning & The End”. Niech więc was nie zdziwi ukierunkowanie na taniec, gdyż i ta forma, o czym wiemy z historii, posłużyć może jako oblicze oporu. Kto wie czy to nie jest najlepszy soundtrack na nadchodzące święta czy domowe uczczenie końca roku 2020?

Forever Living Originals | 2020
Bandcamp
FB
FB FLO

* Gdyby komuś same hasła nie wystarczyły to służę radą, gdzie znaleźć można wielce zajmujący tekst. Otóż na tę okoliczność trzeba przeczytać esej „Czarna skóra, białe maski” Frantza Fanona wydany przez Karakter.







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy