Wpisz i kliknij enter

Piksele, Lomi Lomi oraz Piotr Michałowski

Trzy krajowe.

Rynek muzyczny co piątek obsypuje nas nowymi płytami. Człowiek ma w czym wybierać, a wybór bywa za duży. Więc postanowiłem obrócić się plecami do niego i zająć się trzema krajowymi płytami, którym życzyłbym, aby trafiły do większej liczby uszu. Nie są to dzieła epokowe, ale i do takich nie pretendują. Są za to rzetelne, miejscami bardzo ciekawe, a przede wszystkim dobrze zagrane i zaśpiewane. Poniżej znajdziecie dwa zespoły i jednego solistę. Polecam uwadze szanownych czytelników.

Musimy wrócić na początku do roku 2020. W jego końcówce pojawił się album zespołu Piksele zatytułowany „Martwe”. W skład zespołu wchodzi poeta Wojciech Brzoska, producent Arbuz Arbuziński oraz trębacz Marcin Markiewicz. Dwóch z nich powinniście pamiętać z albumu „Wpław”. Nowym elementem w układance poetycko-muzycznej jest elektronika, którą wprowadził Arbuziński. Materiał nabiera kształtu trip-hopu, a niepokojące słowa poety napawają samotnością. Rozgryzanie tych tekstów do najłatwiejszych zadań nie należy. Wszystko zaczyna się w „Wuhan”, a więc jasne, że to kolejny przejaw pandemicznej twórczości. Utwór nie dość, że jest mocnym otwarciem, to kradnie sporo uwagi. Ja bym jeszcze podkreślił obecność „Figur” oraz „Ktokim”. Drugim utworem, który stanowił będzie pożywkę dla rozważań będzie na pewno „Seledynowy jazz”. Jest zaskakujący również dlatego, że może skłonić do podrygów. Równa płyta

Piksele – Martwe | Czarprysł 2020
Posłuchaj
FB

Czas na nieco zabawniejszy kolektyw. Nazwa zespołu brzmi Lomi Lomi, a ich druga płyta nosi tytuł „Bounty”. Krzysztof Cybulski, Mateusz Szemraj, Artur Lipiński i Piotr Domagalski zafundowali nam kolorową i psychodeliczną wycieczkę w świat quasi-popu. Wszystko tu jest wykrzywione, nasycone substancjami zmieniającymi postrzeganie świata i płynne. Gościnny występ Ricky`ego Liona w utworze „Lamuka” sprowadza natychmiastowe słońce. Z kolei syntezatorowe plamy w „To normalne” cofają w czasie do pierwszych gier komputerowych i związanych z tym ekscytacji i przygód. Właśnie ta przygodowość płyty urzeka mnie najbardziej. Naturalność i spontaniczność znana ze środowiska Lado ABC jest rozpoznawalna w mig. Skoczny „Trombadas” to pigułka optymizmu, a frywolny „Egon” przypomina o swobodzie. Zresztą na samym początku sprawy zostają jasno postawione poprzez hasłowe wypowiadanie kwestii: „Zawsze robię to co chcę” („To co chce”). Niczego więcej nie trzeba.

Lomi Lomi – Bounty | wyd. własne 2021
Bandcamp
FB

Na koniec ambient i to spod ręki samego Piotra Michałowskiego. Warto sobie przypomnieć współpracę artysty z Markiem Kamińskim, która zaowocowała krótką formą pod tytułem „Luna”. Jego solowy album „Point Zero” zawiera siedem przystępnych i ciepłych utworów, za mastering których odpowiada Michał Wolski. Zanurzanie rozpoczynamy od utworu „Phoenix”, który łagodnie wprowadza nas w stan ukojenia. Później stopniowo uwalniane są emocje i pył („Covered In Dust”) i tak w sumie przez utworów. Album jest wyważony i dojrzały. Widać, że mamy do czynienia z twórcą pewnym siebie i doskonale operującym materią muzyki elektronicznej. Nie można się nudzić w trakcie słuchania, a nawet zachować należy najwyższą czujność, gdyż natrafić można na takie perełki jak „Tapes” albo „Mimoid”. Podziwiam zdolność plastyczną Michałowskiego, który w każdym utworze buduje nowy, organiczny świat. Niesamowicie nasyca swoje dzieło szorstkością. Igra z uczuciami, ale robi to z chłodną głową. Kawał znakomitej muzyki.

Piotr Michałowski – Point Zero | wyd. własne 2021
Bandcamp
FB







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

3 Pytania: Szymon Weiss

Sprawdzamy co słychać u najbardziej niepokornego polskiego producenta elektroniki!