Wpisz i kliknij enter

TRAKA – Maktub

W paszczy podziemia.

TRAKA to międzynarodowy(Serbia,Montenegro,USA) muzyczno-wizualny kolektyw wydający w czeskiej wytwórni YUKU. Tajemnicze przedsięwzięcie to niezwykle oryginalny performance muzyczny, gdzie znajdziemy odwołania do grime’u, dnb czy industrialu. Ciężki nastrój projektu zostawia jednak miejsce na etniczne czy nawet gitarowe wstawki. Ubiegłoroczny „Maktub” to mroczna wycieczka w podziemne basowe brzmienia.

Płytę rozpoczyna „A Dirty South”. Tajemnicze orientalne tło znienacka zostawia miejsce na walący przester i industrialną  perkusje. Brudne, agresywne solo gitarowe wprowadza na chwilę miejsce na zwolnienie ale zaraz potem drop znów atakuje nasze bębenki.Znakomita większość płyty to ukłony w stronę brutalnych basowych strzałów. Na albumie nie brakuje typowo grime’owych bangerów („Illest Don”, „Brooklyn State of Mind”) ale też bardziej minimalistycznych eksperymentów („Esnaf”, „Yusuf”).  

Tytułowy „Maktub” to moment, na którym możemy usłyszeć orientalne klimaty romansujące z ciężką elektroniką. Doskonałego urozmaicenia całemu albumowi dodaje „Dub La Dub”, który dźwiękami wizualizuje dancehallowe getto. Dzieje się to za sprawą wokalu Riko Dana a także produkcyjnego wsparcia Subp Yao również  działającego pod szyldem YUKU.  

Prawdopodobnie najmocniejsze ogniwo albumu-„Ruaumoko” pulsem bębnów i przynoszącym wrażenie plemiennych modłów wstępem rozpoczyna chaotyczną mieszaninę wrzasków, żywych instrumentów perkusyjnych i drum n basowego bitu. „Vanity” punktuje bardziej electro trapowe akcenty zahaczając o noise i metaliczne ściany dźwięków. Oryginalności tej kompozycji dodają drobne ubarwienia w postaci bębnów i elektrycznej gitary. Szczególnie wartą uwagi jest kompozycja „Disintegrate”. To eksperyment nie dający sobie żadnych ograniczeń gatunkowych. Zabawa formą serwuje nam smaczki od industrialu przez IDM aż po free jazz. 

Słuchając „Yosai” nie jestem w stanie wyzbyć się przypuszczenia o inspiracji The Prodigy. Z pozoru powolny otwierający girme’owy bit, na którym w moim odczuciu świetnie odnalazłyby się chłopaki z Run The Jewles, przeradza się w brutalny rave. W przypadku „Yosai” uwagę szczególnie warto poświęcić również aspektowi wizualnemu. Futurystyczna animacja (a właściwie zależność futuryzm vs tradycja) robi naprawdę niesamowite wrażenie i sprawia, że wzbogacanie utworu o tekst okazuje się zbędnym elementem przekazu.

„Avet” można nazwać czymś w rodzaju przerywnika. Nie jest to jednak kojący ambient. Raczej mroczna niepokojąca wizja będąca zapowiedzią następnego utworu. Przytłaczający drone stopniowo płynie utrzymując klimat przed „War Paint”, który tak jak dominująca część albumu stawia na konsekwentną agresję, poprzycinane sample perkusyjne i niepokojące fale dźwięku.

„Murky” to IDM oparty na dynamicznych wariacjach. Raz uderza w minimalistyczne środki, raz przesterowane wysokie brzmienia kontrastują z przestrzennym tłem. Album zamyka „Digital Zion”.Mimo, iż nie można określić go utworem spokojnym wyróżnia się on stonowaną formą, skupieniem na powtarzających się falach dźwiękowych, czy ubarwieniach w postaci świszczących efektów. Dobre zakończenie dla tak mocnego albumu.

„Maktub” to dobrze przemyślany, spójny w swym specyficznym klimacie materiał. Nie tylko przez natężenie decybeli ale i całą tajemniczą otoczkę krążka, TRAKA daje jasno do zrozumienia, że jeszcze będzie o nich głośno.

Profil na BandCamp »
Profil na Facebooku »

YUKU 2021







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy