Wpisz i kliknij enter

Clarice Jensen – Esthesis

Przepisane na nowo.

Kompozytorka i wiolonczelistka Clarice Jensen nie robi wokół siebie wiele szumu. Nie znajdziecie jej (prawdopodobnie) na żadnym topowym portalu internetowym, ani jako wyboru numer jeden jakiegoś streamingowego dostawcy z muzyką. Ci, którzy tylko stamtąd czerpią wiedzę o muzyce mogą więc na nią nie trafić. A szkoda by było, bo jest to artystka bardzo ciekawa. Przechowuję w pamięci jej znakomity album „The experience of repetition as death”. Teraz pojawia się jej trzeci album studyjny, który studyjnym być nie miał, albowiem kompozycje wymyślone przez twórczynię miały być grane tylko na żywo.

Pojawiła się jednak pandemia i wiadomo, plany trzeba było zmienić. Więc utwory zostały przepisane na nowo, a tytułami zostały nazwy uczuć i doznań. W kwestii technicznej warto zaznaczyć, że nowa propozycja Jensen nie opiera się już tak mocno na charakterystycznym dla niej wiolonczelowym dronie jak to było wcześniej. W utworze „Fear” nie ma go wcale. Jest za to dronowa powłoka, którą skutecznie rozpruwa wysoka częstotliwość dźwięku. Poczuć się można jak w kinie, względnie w teatrze, a zamiast końca jest urwanie się utworu.

Za to wiolonczeli można posłuchać w otwierającym „Liking”, gdzie wraz z fortepianem raczą nas delikatnością. Owszem są tu ładne melodie, ale ładniejszą znajdziemy w „Sadness”, w której jest i dramaturgia, i kruchość, i rozedrganie, i klimat, i piękno – no wszystko po prostu. Ale nasza bohaterka igra z przyzwyczajeniami słuchaczy i dalej wstawia eksperymentalny „Anger” przypominający prace Félicii Atkinson. Należy podkreślić, że Jensen potrafi zagęszczać atmosferę i budować emocjonujące erupcje. Robi to świetnie w „Anger”, ale i w „Disliking”, który jest najbardziej nerwowy z całej stawki.

Najlepsze zostawiła na koniec, ale przed tym czeka nas jeszcze uroczy i nieco zbyt potulny „Joy”. Na finał przygotowała kompozycję „Love”. Budowana na wierzchu czarująca melodia dostaje mocną pomoc ze strony organów, które swym charakterystycznym dźwiękiem sprawiają, że wszystko staje się uświęcone. Prostota tej melodii jest jej głównym atutem. Artystka nie przesadziła, nie przesłodziła, ani nie przedobrzyła tej melodii, a słuchając jej mogłem sobie taki scenariusz wyobrazić. Za to skutecznie ją spowolniła, a z czasem pogubiła niektóre repetycje z początkowej fazy utworu. I wyszło zjawiskowo.

130701 / Fat Cat Records | 2022
Bandcamp
FB
FB 130701
FB FatCat







Jest nas ponad 15 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Resina – Traces (Remixes)

Najnowsze wydawnictwo naszej rodzimej, bardzo utalentowanej, artystki, Karoliny Rec (aka Resina) to zestaw 5 utworów, gdzie cztery to genialne reinterpretacje, za którymi stoją Abul Mogard, Lotic,