Wpisz i kliknij enter

Sparkle Division – Foxy

Więcej niż kaprys.

Ciągłe granie ambientu o nierzadko studzienno-depresyjnym charakterze musiało kiedyś sprawić, że William Basinski ucieknie na przeciwległy biegun. Zrobił to już w roku 2020 albumem „To Feel Embraced” wraz ze specjalnie powołanym do życia zespołem Sparkle Division. Wówczas pisałem, że namówił go to tego Preston Wendel, ale słuchając drugiej płyty sądzę, że już nikt go specjalnie namawiać nie musiał. Do zespołu dołączył także Gary Thomas Wright producent muzyczny mający na swoim koncie współpracę m.in. z Chaką Khan.

Na poprzednim albumie śmierć była obecna (Leonora Russo i David Bowie) nadając mu miejscami ciężar gatunkowy. „Foxy” już takowego nie posiada. Króluje tu klimat drogiego alkoholu, drogich wnętrz i drogich perfum. Filmowość całego przedsięwzięcia potęguje jeszcze notatka do płyty, w której nakreślono scenariusz: dwóch młodych stażystów branży filmowej trafia na hollywoodzką imprezę do rezydencji alfonsa o imieniu Foxy. Rzecz dzieje się w Beverly Hills w roku 1969. Zapewne wszyscy mają już odpowiednie obrazy przed oczami, to ja jeszcze podbiję zapraszając do kliknięcia w nowy wygląd zespołu.

Rok 1969 służy tu, by tak rzec, scenografii, gdyż muzycznie znajdujemy się w krainie obfitości. „Have Some Punch” wita nas gościnną frazą saksofonu, dzięki której ślizgamy się po zgrabnej i czarującej melodii z błyszczącymi ozdobnikami. Rzeczy zmieniają swój bieg w „Here Comes Trouble”, który zmysłowym basem bezczelnie kusi, a i saksofon zmienia swój charakter. Utwór tytułowy sprowadza funk na parkiet. Nieśmiało dotychczas pojawiająca się elektronika w „The Punch!” zyskuje wymiar niemalże ambientowy. Gdyby rozpatrywać ten utwór w ramach narzuconego scenariusza, to byłby moment, w którym narkotyki zaczynają działać.

Mający nerw rodem z tematu „Mission Imposible” utwór „Bitch Fight” napędza drugą część płyty, w której znajdziemy także silnie rozpędzony „Oh Yeah!” oraz „Slip and Slide” idący mocno w stronę klubową, ale bez nadmiernej ekstatyczności. Dopiero „We Were There” przypomina o początku płyty, a wręcz można potraktować go jako drugą część klamry spinającej całość. Wydaje się więc, że Sparkle Division jest czymś więcej niż chwilowym kaprysem. Stanowi sympatyczną grę z wybraną konwencją. Przypomina, że muzyka jest również zabawą. Egzotyczną, jazzową, lśniącą, psychodeliczną, ale zabawą. Chciałoby się powiedzieć, żeby tak świat wyglądał zawsze, że ludzie palą, piją i kochają się. No, ale to tylko ulotna fantazja.

Temporary Residence Ltd. | 2023


Bandcamp: https://sparkledivision.bandcamp.com/album/foxy
FB Basinski: https://www.facebook.com/william.basinski.official
FB Temporary Residence: https://www.facebook.com/temporaryresidence


 







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

3 pytania – Avtomat

W naszym cyklu mikrowywiadów gościmy prawdziwego „człowieka orkiestrę”.