Wydrapując opowieść na ścianie życia.
Bohaterką tego wpisu jest absolutnie wyjątkowa i wielowymiarowa multiinstrumentalistka, wokalistka i kompozytorka Mali Obomsawin pochodzącą z ludu Abenaki z Odanak w kanadyjskim Quebecu, a także mająca sefardyjskie korzenie żydowskie. Urodziła się w Stratford w stanie New Hampshire, a dorastała w Farmington w stanie Maine. Na kontrabasie zaczęła grać w wieku 10 lat. Dalej to już tylko coraz mocniejsze wchodzenie w świat muzyczny. Obomsawin uczęszczała do Berklee College of Music w 2013 roku, choć później dokonała się kolejna wolta w jej żuciu, co zaskutkowało przeniesieniem się w 2018 roku do Dartmouth College, gdzie uzyskała dwa dyplomy z języka francuskiego i administracji państwowej.
Mniej więcej w tamtym okresie Obomsawin dołączyła do swojego pierwszego zespołu folk-rockowego Lula Wiles, którego nagrania znajdziemy w katalogu słynnej wytwórni Smithsonian Folkways Recordings. Intensywne życie koncertowe, bardzo dobrze przyjęte albumy i finał w postaci rozpadu grupy. Pozostały przepiękne pieśni i niezwykłe pasma trzech głosów. Poza tym można ją usłyszeć w przeróżnych składach, niekiedy z Jake’iem Blountem, Peterem Apfelbaumem, Taylorem Ho Bynumem, a innym razem występuje wraz z grupą Untempered Ensemble Billa Cole’a czy The Julia Keefe Indigenous Big Band. Nie może zabraknąć odnotowania znakomitego nowojorskiego zespołu Deerlady, w którym śpiewa i gra Obomsawin. W 2024 roku wydali debiutancki album „Greatest Hits”. W tym samym czasie skomponowała muzykę do filmu dokumentalnego National Geographic „Sugarcane”, który miał premierę na festiwalu filmowym Sundance.
Pierwsza solowa płyta Obomsawin „Sweet Tooth” ukazała się w 2022 roku nakładem Out Of Your Head Records i zyskała bardzo dobre opinie, wśród nich The Guardian opisał ją jako „Folk Album of the Month”.
Docieramy do tegorocznego albumu Obomsawin „Automatic” stworzonego i nagranego ze świetnymi muzykami: Andrew Broder (gramofony, elektronika), Adam O’Farrill (trąbka), Taylor Ho Bynum (kornet), Allison Burik (klarnet basowy), Yuma Uesaka (saksofon tenorowy), Noah Campbell (saksofon tenorowy), Magdalena Abrego (gitara elektryczna) i Zack O’Farrill (perkusja).
Inspiracją dla powstania ośmiu kompozycji na „Automatic” był czas zachowany w pamięci Obomsawin jaki spędziła w piwnicach Dartmouth College, gdzie jako studentka godzinami wpatrywała się w 24-panelowy fresk/mural José Clemente Orozco „Epos cywilizacji amerykańskiej”. Namalowane na początku lat 30. XX wieku panele przedstawiają historię obu Ameryk jako nieustanny, dramatyczny cykl niszczenia i tworzenia. W pierwszej części artysta ukazuje narodziny i krwawy upadek kultur prekolumbijskich, mit o bogu Quetzalcoatlu oraz brutalny podbój Nowego Świata przez hiszpańskich konkwistadorów. Druga część to bezlitosna krytyka XX-wiecznego świata: drapieżnego kapitalizmu, wojen, ślepego konformizmu oraz skostniałych instytucji akademickich i religijnych, które ignorują cierpienie człowieka. Każda postać na muralu zostaje zredukowana do szkieletu w togach akademickich, wręczającego dyplomy.
Obomsawin żongluje w swojej muzyce różnymi kontrastami stylistycznymi i emocjonalnymi, niemniej czyni to w obrębie szeroko rozumianej muzyki jazzowej, improwizowanej czy ze skłonnościami do eksperymentowania chociażby na płaszczyźnie włączania do procesu nagrań terenowych, które słychać w otwierającym fragmencie „Nawa” w połączeniu ze śpiewem liderki. Brzmi tu trochę jak nieodżałowana Mimi Parker z Low. Podobne wstawki głosowo-terenowe można usłyszeć w tytułowym „Automatic” z hipnotycznie i surowo brzmiącą sekcją rytmiczną, chropowatą gitarą i stopniowo dochodzącymi do dialogu instrumentami dętymi. Gęstość, odwaga, brzmienie i brawura stawia tę świetną kompozycję tuż obok dokonań trębaczki, improwizatorki Jaimie Branch. Choć jeden z saksofonów tenorowych tnie tu powietrze z taką samą klasą jak czyni to Joe McPhee.
Po huraganie nadciąga przestrzenny temat „Triage” z rozkołysaną aranżacją wszystkich instrumentów i silną linią pięknego kornetu Ho Bynuma, aż po kapitalną ekwilibrystkę perkusyjną O’Farrilla i surowo brzmiące glissanda kontrabasu. W muzyce Obomsawin jest podobny rodzaj szaleństwa jaki znamy z dokonań Charlesa Mingusa, Alberta Aylera, Dona Cherry’ego, Anthony’ego Braxtona czy współcześnie Irreversible Entanglements. Miejscami sonorystyczne, melancholijne, cieniste i pachnące minimalizmem „O’temin” może skojarzyć się poetyką Arooj Aftab, ale… tylko do momentu wybuchu pełnoskalowego free jazzu. Wyciszenie przynosi oszczędny w formie „Moi, quand j’y suis” z dialogiem pomiędzy głosem a kontrabasem liderki. W tych melodiach czuć też jej sefardyjski korzeń.
Delikatne elektroniczne tła w „Malian” doprawione wręcz saksofonowym hymnem ala Matana Roberts, gramofonowym lo-fi, strzępkami field recordingu i spiritual jazzowym pierwiastkiem Alice Coltrane. W najdłuższym na płycie „Kojua II” główną linię prowadzi wyśmienita trąbka O’Farrilla (wydał w październiku solowy album „ELEPHANT”), dołącza do niego kornet Ho Bynuma z okolic Roba Mazurka, po czym zespołowy organizm żyje pełnią rozmaitych harmonii, niuansów. Codą zamykającą jest poruszająca pieśń „Venez” z gospelowym uniesieniem. W tym utworze czuć przeszywająco przekaz emocjonalny Obomsawin związany z jej przodkami, ich wielowiekowy opór stawiany białym kolonizatorom, uzurpatorom ich kulturowego mienia, którzy sukcesywnie odbierali im także prawo do samostanowienia. – „Czas płynie inaczej, gdy twój lud jest tu obecny od 12 000 lat” – mówi Obomsawin.
Płyta „Automatic” się kończy, ale jej echo nie milknie, wybrzmiewa jeszcze długo, rezonuje w przestrzeni. Na naszych oczach rozkwita Obomsawin – mamy dojrzałą liderkę, odważnie myślącą artystkę, świadomą wielu złożoności wypływających z jej korzeni, a także świetną instrumentalistkę o nieprzeciętnym zmyśle aranżacyjnym, który bardzo sprawnie pomaga również dobierać do współpracy odpowiednich muzyków. Wsłuchując się w przekaz Obomsawin warto stanąć obok własnych historii, poszperać w przeszłości, by lepiej zrozumieć rozwichrzony świat zdezelowanych paradygmatów, które przed wiekami wpłynęły nie tylko na losy naszych przodków, ale też tych wyrastających z pnia życia Obomsawin.
Out Of Your Head Records | październik 2026
Strona Mali Obomsawin: https://www.maliobomsawin.com/
FB: http://www.facebook.com/maliobomsawin
Strona Out Of Your Head Records: https://www.outofyourheadrecords.com/



Skomentuj